Zdobywcy Kilimanjaro – czyli pelny sklad w zespole :-)

Od wczoraj moj zespol jest w pelnym skladzie (uffffff!!!!).

Wrocili cali i zdrowi (choc zmeczeni) i od razu musieli sie wziac do galopu, bo niestety przez tydzien sie nazbieralo.
Na szczescie nic nie padlo, fabryka nie stanela, krach nie nastapil – co moj hiszpanski szef skomantowal z urokiem Buzza LightYears’a z Toy Story 3 (ten po resecie):

„Anijeska – yu arrre overrrstaaafft”  – co w luznym nieco przekladzie bez oddania opcji akcentowej 🙂 oznacza ze mam za duzy zespol ;-O
Mam nadzieje ze nie wyciagnie z tego stwierdzenia wnioskow…
Mlodzi pamietali nawet o malym prezencie dla mnie, za to ze musialam tyrac za piecioro 🙂
Zrobili tez troche zdjec, z ktorych nie wszystkie jeszcze przejrzalam i dorobili sie nowych imion 🙂 Nutella, 092, Mickey oraz Baby Face 🙂
Jenen z chlopakow robi fantastyczne zdjecia ktore nieraz mialam okazje podziwiac, zamieszczam wiec kilka z nich gwoli ucieszena oczu.
Az sama chce sie wspiac na to Kili, musimy tylko poczekac az Maly Bolek podrosnie coby do nas dolaczyl albo zostal z dziadkami 🙂

…Widok z samolotu na Kilimanjaro…

W droge 🙂

Nocleg na trasie – moi byli w domkach (a raczej szalasach) ale ze wzgledu na ograniczona liczbe, nie zawsze sa dostepne, wiec czesc wspinaczy decyduje sie na noclegi w namiotach.

Znowu w droge 🙂

Jedno z obozowisk na trasie…

Ksiezycowe Pogorzelisko…
Aby dostac sie na szczyt, trzeba obejsc krater wulkanu, ktory pokryty jest pozostalosciami lawy i popiolem…

Na szczycie :)))))

Zejscie w dol jest bardzo uciazliwe – znow trzeba obejsc krater schodzac po popiole wulkanicznym ktory usuwa sie spod butow, co jest bardziej uciazliwe schodzac niz wchodzac.

Powrot do bazy na zasluzony odpoczynek…

Gratulacje dla Mlodych :)))

Musze przyznac ze swietnie sie spisali – zostawienie swoich obowiazkow na tydzien w taki sposob zeby nie zatruc tego tygodnia pozostajacej w biurze szefowej nie jest latwe :)))
Wspin na gore o wysokosci 6 tys metrow to tez nie lada wyczyn, zwlaszcza ze jest malo czasu na aklimatyzacje.
Ta ich wyprawa obudzila we mnie tesknote za podrozami – takimi jak dawniej, z plecakiem i paroma ciuchami na zmiane… Golo i wesolo :)))

Zdjecia opublikowane za zgoda autora

Reklamy

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s