Wypadek czy egzekucja?

Od wczoraj temat Oscara Pistoriusa nie schodzi z lokalnych gazet i z radia.

Jeszcze wczoraj ze względu na moją naturę, która raczej stara się widzieć pozytywy i daje ludziom (czasem na to nie zasługującym) kredyt zaufania skłaniałam się ku opinii, że incydent mógł być wypadkiem, a Pistorius faktycznie myślał, że strzela do włamywacza.
Sprawę dokładnie przedyskutowaliśmy z Dużym.
Dla mnie jest on autorytetem w sprawach użycia broni (regularnie strzela na strzelnicy i na zawodach ligowych).
I okazuje się, że Duży ma w tej kwestii odmienne zdanie.

Owszem – wypadek, w którym ktoś strzela w wyniku pomyłki do domownika może się zdarzyć. Zdarzały się takowe i czasami nawet osoba ginęła w wyniku strzału.
Jak wiemy, Oscar Pistorius oddał kilka strzałów, przynajmniej cztery z nich celne.
Oddanie kilku strzałów zajmuje kilka sekund – nawet jeśli się jest wprawnym strzelcem (którym Pistorius zresztą był).
I tu zaczyna się „gdybanie”.

Oddanie czterech celnych strzałów w głowę wymaga albo precyzji i opanowania, albo bardzo bliskiej odległości.
Jeśli Pistorius strzelał z bliskiej odległości, jest niezwykle mało prawdopodobne, że nie rozpoznał swojej dziewczyny, a to, że nie rozpoznał jej po pierwszym strzale jest już praktycznie niemożliwe.
Jeśli Pistorius strzelał z dalszej odległości, w ciemności, panice i prawie na oślep (skoro było tak ciemno, że nie był w stanie z konturów rozpoznać osoby), to nie jest możliwe oddanie czterech celnych strzałów, gdyż po pierwszym strzale osoba (domniemany włamywacz) by się obsunęła lub upadła i musiałby wycelować od nowa.
Gdyby osoba nadal się poruszała, prawdopodobnie również by wydawała jakieś dżwięki, po których mógłby się zorientować, że to jego dziewczyna, a nie włamywacz.
Gdyby osoba się nie poruszała, raczej nie oddałby kolejnych strzałów.

Pomijając fakt, że sąsiedzi słyszeli krzyki (mogą się mylić), jest bardzo mało prawdopodobne, że Pistorius oddałby cztery czy pięć strzałów zanim zorientował się do kogo strzela.
Tak więc wygląda na to, że wersja z wypadkiem jest bardzo mało prawdopodobna, jeśli więc niemożliwa, a Pistoriusowi ciężko się będzie wykaraskać z zaistniałej sytuacji…

Reklamy

5 thoughts on “Wypadek czy egzekucja?

  1. Wiesz, nie chciałabym wydawać wyroku przed rozprawą, ale jeśli to faktycznie był wypadek to facet ma wyjątkowego pecha – w RPA praktycznie nikt nie wierzy w jego wersje. Inna sprawa, że większość uważa że nie było to morderstwo z zimna krwią tylko raczej zabójstwo pod wpływem emocji albo narkotyków.

  2. Ta sprawa tez mnie bardzo poruszyla…
    Na polskich stronach mozna jeszcze przeczytac takie sensacje, ze tej nocy policja juz tam byla, bo zostala wezwana do domowej awantury, ze jego narzeczona byla w ciazy, ze krew na kiju do krykieta nalezala do niej i ze na glowie miala wgniecenia od uderzen.. i jeszcze wiele innych. Ile z tego to prawda, nie wiadomo, ale nie wyglada to zbyt dobrze.

    • Dokladnie Kasiu, choc z drugiej strony zarowno obrona jak i prokuratura zarzuca policji, ze nie zabezpieczyli odpowiednio sladow, wielu rzeczy nie zbadali. I to ze tyle wycieklo do mediow to tez problem. No coz – czas pokaze. Szkoda dziewczyny…

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s