Ja kocham swoją pracę!

Czasem życie daje człowiekowi nieźle w kość.
Niefortunne przypadki chodzą wtedy nie parami czy trójkami, ale dziesiątkami.
Jeśli przypadkiem w takim okresie coś zostało zapomniane, odłożone na później, nieskończone, czy wręcz zgoła ZIGNOROWANE (!!!) to z całą pewnością wyjdzie na wierzch i przywali ci pięścią między oczy.
Szef staje się krwiopijczym wampirem energetycznym wysysającym z ciebie w mgnieniu oka wszelkie siły i chęć do życia. Zdarza się że jakiegoś Szefa Szefów, Wielkiego Bossa czy innego z osobników nie bez kozery zwanych członkami (!) managementu masz ochotę zagaić po przyjacielsku – „Tea, who you yeah Bunny?”
Brzmi znajomo? No cóż – to tylko praca. W sumie całkiem nie najgorsza, ale praca ma swoje „plusy dodatnie i plusy ujemne”, jak to mawiał jeden z kolegów w poprzedniej korpo… W końcu pracujemy żeby żyć, a nie żyjemy żeby pracować, choć niektórym myli się kolejność…
No więc ostatnio miałam doła.
I to takiego, że zdecydowałam się totalnie zignorować w pracy moje urodziny.
Zapodałam focha numer 144 i nawet ciasta nie przyniosłam. Korpo nie zasłużyła.
Szkoda tylko, że przez mojego doła w sumie najbardziej się oberwało mojemu Bogu ducha winnemu zespołowi i innym ludkom dookoła, no bo w sumie to oni to ciasto jedzą a nie Korpo…
Głupio mi się trochę zrobiło, zwłaszcza że dostałam parę nieśmiałych życzeń urodzinowych później na „Fejsa”…
Ciacho będzie jutro…

Reklamy

4 thoughts on “Ja kocham swoją pracę!

  1. Miałam tak z moją pierwszą pracą tutaj, i w końcu faktycznie nie wytrzymałam – zrezygnowałam po 9 miesiącach. Mój szef był absolutnie nie do zniesienia. Pół roku później znalazłam nową pracę, zarabiam trochę mniej, niż poprzednio, ale mam fajny zespół i już nie dostaję rozstroju żołądka na myśl o pójściu do biura. Jasne, że to już było radykalne posunięcie, pewnie w Twoim przypadku nie jest aż tak źle, ale warto pamiętać, że większość życia spędzamy w robocie, więc niech to chociaż będzie w miarę przyjemne! 🙂 Mam nadzieję, że kryzys Ci minął i czujesz się lepiej!

    • Kryzysow bylo kilka, ale jestem dalej w tej samej firmie choc na troche innym stanowisku – teraz jest lepiej. Co ciekawe, ja wcale nie uwazam swoich szefow za zlych, zosliwych czy niekompetentnych, ale po prostu czasem ktos nie widzi, ze przekracza pewne granice i doprowadza Cie do szewskiej pasji albo rozstroju nerwowego. Dzieki za slowa wsparcia i pozdrawiam!

  2. Czesc Blondynko! Juz widze, ze bede zagladac czesto i gesto!
    Masz racje, ze praca to tylko praca, wiec nie ma sensu sie denerwowac, a ciasto lagodzi obyczaje 😉

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s