Blondynki starania o wizę cz.2 – czyli podróż do nikąd

Zgodnie z procedurą „korpo” w sprawie organizacji wiz dla expatów, każdy expat powinien zgłosić zapotrzebowanie na wizę najpóźniej na 6 tygodni przed upływem ważności bieżącej wizy. W urzędzie wymagają miesiąca, a te dwa tygodnie to tak na zapas.
To, że w ciągu 6 tygodni wizy się nie dostanie nie grało roli – generalnie chodziło o skrócenie do minimum okresu, w którym bez paszportu i bez wizy oczekuje się na akt miłosierdzia ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Ja postanowiłam zgłosić się jeszcze wcześniej – tak na jakieś 3-4 miesiące przed…
Czyli ciut tylko więcej niż dwa miesiące po otrzymaniu mojej nowiusieńkiej wizy na pół roku…
Wypełniłam wszystkie papierki i dałam wniosek Pani od ekspatów (nazwę ją pokrótce Poe), która po zweryfikowaniu przedłożyła go wspomnianej już wcześniej Aidzie.
Trochę mnie zdziwiło, że te wszystkie dokumenty słowem nie wspominały o moim nowo narodzonym cudzie i związku z „tubylcem” (co wydawało mi się najprostszą drogą uzyskania wizy), natomiast z jakiegoś dziwnego powodu zawierały informacje o tym, co robiłam parę lat temu w Polsce.
Na moje zdziwienie Poe stwierdziła, że na „dziecko i faceta” pozwolenia na pracę się w RPA nie dostaje, a ja potrzebuję pozwolenia na pracę, nie tylko wizy. Dlatego muszą tworzyć. Zdziwiłam się nieco, bo zawsze mi się wydawało, że najprostsze rozwiązania są najlepsze – ot, po prostu niewiele się sknoci… No ale to nie ja jestem ekspertem, więc temat zostawiłam.
Po jakimś czasie zadzwoniłam do Poe by zbadać postępy. Bez „nerw” bo miałam jeszcze czas i ważną wizę. Poe powiedziała, że wszystko jest pod kontrolą i Aida pracuje nad moją wizą. Potem znów zadzwoniłam. I jeszcze raz. I do Aidy, tak jak poprzednio.
W międzyczasie moja wiza znów straciła ważności byłam w punkcie wyjścia.
I wtedy się okazało, że ktoś gdzieś w ministerstwie zgubił mój wniosek. Więc go trzeba złożyć ponownie. No ale wiza już nie ważna więc jest problem. No ale od czego jest Aida. Aida problem rozwiąże. „Zalegalizuje” mnie w RPA, a potem złoży nowy wniosek.
Ufnie dałam Aidzie mój paszport. Po dwóch tygodniach otrzymałam go z powrotem. Ze stemplem na następny miesiąc and znaczkiem przekroczenia granicy z… Zimbabwe… W Zimbabwe już kiedyś byłam… Ale nie wtedy…
Nie skarżyłam się, szczęśliwa, że mam wizę choć na chwilę. Bo długo ważna nie będzie… O chwilo, obyś trwała wiecznie 😉
Aida złożyła nowy wniosek, przy okazji poprosiła o uzupełnienie niektórych dokumentów – było ich nieco więcej niż poprzednio, co wzbudziło moje podejrzenie, że ów wniosek w ogóle nie został złożony. Przebąknęłam o mojej rodzinie, legalnych rezydentach RPA (w końcu tyle wiz się wydaje na rodzinę…).
Przebąknięcie zostało zignorowane. Aida wiedziała lepiej jak mi pomóc…
cdn…

Reklamy

7 thoughts on “Blondynki starania o wizę cz.2 – czyli podróż do nikąd

  1. No właśnie, niestety na związki z ludźmi pozwoleń na pracę się jako tako nie wydaje. Wiem z autopsji. Najpierw się starałam o wizę Life Partner, czekam już 4-ty miesiąc. Jakieś ludki w Home Affairs oddziale wyrokowym podejmują wobec mnie decyzję od października. Jak już dostanę tą wizę, biorę list od firmy, która chce mnie zatrudnić i biorę to z powrotem do Home Affairs. Ponoć proces może trwać drugie tyle, a ja w międzyczasie… czekam. I tak trochę zaczęłam od dupy strony, ale mam nadzieje, że uda mi się ten bałagan jakoś obejść…. Zazdroszczę Ci Aidy!

    • Aidy nie ma co zazdroscic…
      Ale wiza ‚life partner’, mimo, ze sama w sobie nie upowaznia do podjecia pracy, pozwala na jej poszukiwanie – o pozwolenie na prace starasz sie niestety dopiero wtedy gdy znajdziesz prace (chyba, ze masz pobyt staly albo wize ‚exceptional skills’).
      Przy kazdej zmianie pracy trzeba sie starac o nowa adnotacje, bo w tekscie wizy wpisuja nazwe pracodawcy. Ot, taki los…
      Jak wiec juz znajdziesz prace to… szanuj szefa swego, bo mozesz nie miec zadnego 😉

  2. Ja pierniczę 🙂 Ja robiłem inaczej, jak nie byliśmy w unii, a ja mieszkałęm w Grecji to mniej więcej co 2 miesiące i 20-25 dni wyjeżdżałem do polski „po gazety” czyli robiłem przelot tam i nazad. Byle data na pieczątce była inna 🙂 Ale być w Zimbabwe bez bycia w Zimbabwe… mocne 🙂

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s