Blondynki starania o wizę cz.3 – czyli FIFA, zielone nalepki i Doktor Dolittle

Aida nowy wniosek złożyła wkrótce jak uporałam się z dodatkowymi dokumentami.
Oczywiście przed końcem „nowej” miesięcznej wizy, otrzymanej przy „przekroczeniu granice z Zimbabwe do RPA… Bez uprzedniego wyjazdu z RPA… Kreatywność godna podziwu!
Obiecywała, że wniosek trafi prosto na biurko ministra, no bo przecież to „oni” zgubili poprzedni wniosek więc łaski nie robią”… Za miesiąc będę miała nowiusieńką wizę na następne dwa lata.Nieco sceptycznie już teraz podchodziłam do zapewnień Aidy, więc sprawy „doglądałam” regularnie.
Aida za każdym razem zapewniała, że wszystko jest pod kontrolą, raz nawet zabrała mnie ze sobą do Urzędu, na spotkanie z ministrem. Wydawało mi się, że ten minister to ściema i dopytywałam, czy aby na pewno – ale Aida szła w zaparte.
Do spotkania nie doszło bo minister nie dojechał – co mnie nie zbytnio nie zdziwiło.
Ale spotkał się ze mną jakiś zastępca, który poinformował, że wiza już prawie jest. Tylko nie u nich w urzędzie, ale w Pretorii.
A w Pretorii podobno mają problem z… zielonymi nalepkami na których drukowana jest wiza.
A tych nalepek zabrakło, bo turyści drzwiami i oknami walą na FIFA.
Oniemiałam.
Do rozgrywek jeszcze jakieś dwa tygodnie, trochę turystów przyjechało, to fakt, ale większość przyjeżdża w trakcie rozgrywek i zostaje po (o ile zostaje), bo wakacje jeszcze się nie zaczęły więc to nie sezon urlopowy. Więc większość tych nalepek dopiero ma szansę znaleźć się w paszportach turystów, a tu już im zabrakło?
To co będzie dalej? I jak wytłumaczyć to turyście na lotnisku? Nie wjedzie przez nalepki?
Równie trudno było to wytłumaczyć mojemu szefowi, i szefowi szefa… Którzy za tydzień oczekiwali mnie w Dubaju.
Dostałam instrukcję – rezerwuj bilet, hotel i czekaj… znowu na zmiłowanie… Była nawet analiza ryzyka na wypadek gdybym wyjechała bez wizy.
Ryzyko nie wpuszczenia mnie z powrotem do RPA oceniłam jako zbyt wysokie do zaakceptowania i stwierdziłam  że bez wizy na pobyt w RPA nigdzie nie jadę…
Szef, który nie wyobrażał sobie pracy nad budżetem bez mojej obecności próbował poruszyć niebo i ziemię. Te nalepki do niego też nie przemawiały.
No i przy tych próbach wyszedł na jaw sekret strzeżony przez Poe i Aidę (no bo wszystkie sprawy ekspatów są „tajne przez poufne”) – że ja nie jestem jedyną osobą z problemami z przedłużeniem wizy. I że jedna z tych osób to ktoś dość wysoko postawiony w naszej korpo, mianowicie jeden z dyrektorów.
Dla mojego szefa to była woda na młyn. Wściekł się na Poe i uderzył wprost do Szefa Szefów, który zażądał natychmiastowej rozmowy z Aidą.
A Aida znów znikła. Po setkach prób okazało się, że Aida jest bardzo zestresowana i w ogóle ma depresję, więc niczym się teraz nie jest w stanie zająć.
Po kilku dniach dostaliśmy informację, że Aida już nie będzie nas reprezentować, a w ogóle to jest w szpitalu i nie ma jak przekazać akt każdej ze spraw.
Przyznam, że że nawet mi ulżyło… A to dlatego, że zdałam sobie sprawę, że gorzej chyba już za bardzo być nie może.
Bez wizy, bez jakiegokolwiek potwierdzenia, że wniosek w ogóle trafił do urzędu poczułam się trochę jak jakiś uciekinier z Somalii. No może nie aż tak źle – bardziej jak polski emigrant gdzieś w Jackowie…
Sprawy expatów wkrótce przejęła firma której nazwa mi się kojarzy z pewnym doktorem który rozumiał mowę zwierząt i którego tak przekonywująco zagrał Eddie Murphy.
Doktor Dolittle umówił się wkrótce ze mną na spotkanie. Przeprowadził solidne rozpoznanie tematu i stwierdził, że żaden wniosek prawdopodobnie nie został złożony.
Po czym poinformował, że sprawa nie powinna być zbyt skomplikowana, bo posiadając męża czy nawet partnera który jest obywatelem RPA, kwalifikuję się na wizę „małżeńską”, a posiadając dziecko jeszcze na „familijną”. Obie pozwalają na dokonanie odpowiedniej adnotacji i podjęcie pracy.
Doktor dał mi nadzieję. To nic, że zażądał dodatkowej kopy dokumentów (między innymi zaświadczenia o zdrowiu psychicznym, które w tym czasie było już nieco nadwyrężone).
Doktor cudów nie obiecywał. Najpierw powiedział, że to potrwa – bo trzeba złożyć wniosek uzasadniający mój pobyt bez wizy…
Po pozytywnym rozpatrzeniu dopiero można złożyć wniosek właściwy…
A na rozpatrzenie wniosku właściwego czeka się od 3 do 6 miesięcy.
I nie ma to tamto. Żadne układy (na które tak liczyła Aida) nie pomogą, bo… sprawy w urzędach RPA po prostu toczą się bardzo wolno.
Co tydzień dostawałam od doktora informacje postępach – które były bardzo niewielkie…
Do tego stałam się w firmie dość znaną osobą ze względu na swoje przejścia 😉
Aż w końcu… po upływie 5 miesięcy od podpisania dokumentów upoważniających Doktora Dolittle do reprezentowania moich interesów DOSTAŁAM!
Nowiusieńką i tak długo wyczekiwaną wizę na całe trzy lata!

Doktor Dolittle świetnie się spisał 😉

Advertisements

18 thoughts on “Blondynki starania o wizę cz.3 – czyli FIFA, zielone nalepki i Doktor Dolittle

  1. Przeczytałam Twoje 3 wpisy o wizach i się przeraziłam. Nie wyobrażam sobie siedzieć tyle czasu w nerwach i zastanawiać się „przedłużą wizę czy nie przedłużą”. Podziwiam Ciebie bardzo;) rozważałam przybycie do RPA, ale chyba na rozważaniach się skończy:) Blog widzę pierwszy raz, ale baaaardzo ciekawy. Pozdrawiam!

      • Nasunęło mi się od wczoraj takie pytanie;) jak wygląda sytuacja z podatkami? Nadal jesteś obywatelką Polski, nie masz jak rozumiem obywatelstwa RPA. Więc płacisz tylko podatki w RPA, czy nasz piękny kraj również w tym zakresie nie daje o sobie zapomnieć? Wiem, że są umowy międzynarodowe o unikaniu podwójnego opodatkowania, ale w praktyce nie wiem jak to wygląda. Co do tego czekania, ja np. jestem niecierpliwa, bez posiadania wizy sama pewność na „słowo” nawet 100% że ją dostane by mnie nie uspokajała, dlatego jeszcze raz PODZIWIAM!;)

        • Polska i RPA maja zawarta umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, wiec nie ma z tym problemu. Podatki place w RPA (każdy, kto pracuje tutaj więcej niż pól roku musi się rozliczyć z dochodów z RPA w RPA).
          Aby nie rozliczać się podwójnie trzeba wypełnić deklaracje dla naszego Fiskusa i wysłać poczta, bardzo prosta sprawa!
          Pozdrawiam 😉

          • Dziękuję za odpowiedź, ciekawość została zaspokojona;). Dalej będę przeglądać Twój blog, bo jest tu naprawdę dużo interesujących informacji, a mam w RPA rodzinę, więc fajnie poznać to miejsce z punktu widzenia kogoś innego:) Pozdrawiam:)

  2. To, co jest w tym wszystkjm ciekawe, to ze poza RPA wniski o wize rozpatrywane sa w ciagu 4 tygodni… Tak naprawde to wystarczylo na miesiac przeniesc sie do Polski i zalatwic sprawe w konsulacie RPA. Ale troche balam sie takiego rozwiazania, ciagle mi chodzilo po glowie, ze a nuz tej wizy nie dostane…

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s