Wspomnienia z Maroka: z Erg Chebbi do Marrakesz – czyli Wrota Pustyni

Po drodze zjechaliśmy trochę z trasy aby odwiedzić Wąwóz Todra i Dolinę Dades u podnóża gór Atlas, a po nim berberyjskie miasteczko Warzazat, nazywane lokalnie Wrotami Pustyni.
Warzazat słynie głownie z typowych pustynnych budowli zwanych kazbami (główna dzielnica kazb to Ait Benhaddou), oraz swoich powiązań z Hollywood, bo to właśnie w Warzazat znajduje się jedno z największych studiów filmowych, Atlas Studio.Warzazat - Ait Beit Haddou
To właśnie tam kręcono większość pustynnych filmów, miedzy innymi ‚Gladiator’, ‚Lawrence z Arabii’, ‚Asterix i Obelix’, ‚Królestwo Niebieskie’ czy ‚Babel’.
Niedaleko znajduje się Zagora, która kiedyś (przed zamknięciem granice z Algieria) była początkiem wypraw karawan aż do Timbuktu.
Po obejrzeniu miasteczka udałyśmy się dalej, poprzez coraz wyższe pasma gór (ostre górskie zakręty prawie w ogóle nie spowolniły naszego taksówkarza) do Marrakesz.
Mimo karkołomnej jazdy, ostatnia część podróży poprzez górskie przełęcze trochę nas opóźniła i zamiast wczesnym wieczorem, do Marrakesz dotarłyśmy nocą.

W drodze do Marrakesz
Tracy była dość niepewnym nastroju (te 60 Euro to była dla niej cena nieprzyzwoicie niska) ale protestować już było za późno, wiec odważnie zapukała w ciężkie, marokańskie drzwi naszego riadu.
Po chwili drzwi otworzył odźwierny, który zajął się naszym bagażem podczas gdy my dopełniałyśmy ‚papirologii’ w recepcji.
Uważnie obserwowałam Tracy, której wyraz twarzy zmieniał się z sekundy na sekundę. Najpierw ten odźwierny.
Później gorąca marokańska herbata.
Na koniec ten sam odźwierny który zamienił się w pokojowego, przyniósł nam szlafroki i ręczniki i zaproponował skorzystanie z basenu podczas gdy sobie siedzimy, czekamy i pijemy herbatę.
Wszystko za nieprzyzwoite jak dla niej 60 Euro/noc za pokój.
Hotel był prześliczny. Pokój mały ale wygodny, idealny dla dwóch ‚kobiałek’.
No i ten basen!
Tradycyjny riad ma niesamowita atmosferę przepychu i luksusu.
Nawet, jeśli podróżujecie na niewielkim budżecie, warto wydać trochę więcej i doświadczyć tego luksusu (oczywiście trzeba dobrze wybrać, bo riady bywają przeróżne).
Tej nocy spałyśmy jak zabite, a rano udałyśmy się na zwiedzanie Marrakesz.

Poniżej galeria zdjęć 😉

Powiązane:

Wspomnienia z Maroka: z Casablanki do Erg Chebbi – czyli w poszukiwaniu słońca

Advertisements

8 thoughts on “Wspomnienia z Maroka: z Erg Chebbi do Marrakesz – czyli Wrota Pustyni

  1. W drodze do Merzouga widziałam jedynie zarysy górek ze skał, później zaczęło lekko świtać i zobaczyłam powoli pustynne krajobrazy. Wszystko wyglądało na bardzo suche, nigdzie nie było zieleni. Raz na jakiś czas palma.

    W autobusie jakiś pan proponował nocleg i próbował wcisnąć wizytówkę, ale podziękowałam, bo już mieliśmy. Po wyjściu z autobusu mieliśmy zadzwonić do Mustafy, chłopaka z Merzouga Deser House, z którym byliśmy w kontakcie jeszcze długo przed przyjazdem. To on radził nam wziąć nocny autobus i u niego mieliśmy nocować. Ma 24 lata i zna arabski, berberski, francuski, angielski, portugalski i hiszpański. Wow.
    Nie zdążyliśmy zadzwonić po Musta, bo on już tam na nas czekał. Dom był bardzo blisko, 5 minut drogi od stacji.

    Merzouga rozlega się aż na 15 km i składa się z kilku części. Najwyższa wydma jest przy głównej części, czyli tam, gdzie mieszkał Musta. Ponoć w całej Merzouga mieszka około 1000 rodzin (każda po przynajmniej 4-5 dzieci).

    Z rana jeszcze dospaliśmy i o 10 wyszliśmy z pokoju, wzięliśmy prysznic i pogadaliśmy z dwójką Niemców z pokoju obok. Oni właśnie jechali w stronę gór, do Tinghir. Poznaliśmy tam też Hiszpankę z Girony, 35-latkę, która po raz trzeci jest w Maroko i podróżuje sama. Podczas drugiej wizyty w Maroko trafiła na Mustafę i przyjechała tu ponownie w tym roku odpocząć. Tam zjedliśmy wspólnie śniadanie – chleb z dżemem, oliwą i syropem z daktyli. Przed wyjazdem Niemców nagraliśmy filmik, jak Tuarowie, czyli ludzie pustyni, wiążą chusty na głowach (filmik – w HD!!). Niemcy pojechali, a nasza trójka, Hiszpanka i Mustafa poszliśmy na spacer po okolicy. Przeszliśmy między domami i dotarliśmy do skraju miejscowości, gdzie był cmentarz (dość ciekawy) i wielbłądy. Wróciliśmy inną drogą przez ogród, gdzie ktoś próbował coś uprawiać – między polami poprowadzone były kanaliki, czyli system irygacyjny!

    Wróciliśmy do domu Mustafy i poszliśmy spać. Było juz tak gorąco, że nie dało się wyjść z domu. Można było jedynie spać. Zasnęłam momentalnie. Wstaliśmy i wciąż niestety upał paraliżował. Było tak sucho, mój nos był pełen kurzu i czułam się jak rodzyna. Co chwilę przed domem Mustafy rozlegała się piaskowa burza. Jeden podmuch i wszystko fruwa.
    Piłam dużo wody, była przepyszna xD

    Później, koło 18, poszliśmy na wydmę, aby obejrzeć zachód słońca. Upał nie doskwierał już tak bardzo. Mustafa nie chciał z nami iść, bo był bardzo zmęczony. Ostatnio ponoć miał wycisk z wielbłądami, bo musiał odprowadzać ludzi 4x dziennie w obie strony, a przewodnicy zawsze chodzą pieszo, nie na wielbłądach. Jednak jakiś odcinek drogi dalej spotkaliśmy… Mustafę xD Mimo zmęczenia postanowił jednak pójść z nami. Wdrapanie się na wydmę było bardzo ciężkie, ale daliśmy radę i obejrzeliśmy zachód. Było pięknie, non stop wiało i piasek był wszędzie. Ale i tak było to najlepsze co do tej pory w Maroko widziałam! Po zachodzie słońca inni ludzie sobie poszli, a my poczekaliśmy na gwiazdy. Było przepięknie i cieplutko od piasku. Gdy zaczęło się oziębiać, wróciliśmy do Mustafy do domu.

    Pożegnaliśmy się z Hiszpanką. Sporo z nią rozmawiałam i polubiłam ją. Wie, co w życiu ważne.

    Zaplanowaliśmy, że następnego dnia jedziemy do Boumalne Dades zobaczyć dolinę rzeki, a później w stronę Marakeszu, zobaczy się gdzie.
    Autobus do Marakeszu z rana o 7.

    UWAGA! POLECAM NOCLEGI!!
    Polecam zatrzymanie się u Mustafy. Przemiły z niego chłopak! Wiele dla nas zrobił, więc polecam gorąco, jak wybieracie się do Merzouga, możecie przenocować u niego – moroccocheaptravel@gmail.com cameltrekkingdesert.wordpress.com lub
    http://www.booking.com/hotel/ma/camel-trek-bivouac.en-gb.html?sid=5d8ad8f7cd3758d3f6798fb058f3fce3;dcid=1

    Piszę to, bo naprawdę z niego super gość, ma dużą rodzinę i za taką uczciwość, jaką od niego możecie uzyskać warto wesprzeć tę rodzinę! Chciałabym mu pomóc. Znajdziecie też na tripadvisor jak chcecie poczytać więcej! 😉

    • Haha, wiesz, u Tracy to chyba nie ma nic wspólnego z wysokością zarobków, niektóre kobiety tak mają.
      Mam jedną inną koleżankę, która też ma wymaganie kilka szczebli powyżej możliwości 😉
      Ale cieszę się, że Tracy namówiła mnie na riad, naprawdę warto.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s