Jasne barwy teczy – nadmorskie klimaty

Wspominałam już o tym, ze RPA kojarzy się (nie zawsze słusznie) z przestępczością, życiem za kilkumetrowymi murami i niejednokrotnie strachem (albo przynajmniej obawa) o to co przyniesie jutro.
Ale nie cala RPA to enklawa strachu i paranoi. O ile w Johannesburgu i dużych miastach przestępczość jest wysoka (głownie ze względu na obecność townships w ich pobliżach, o tyle życie w małych miasteczkach, zwłaszcza tych wzdłuż południowego wybrzeża wygląda zupełnie inaczej.
Spokojnie, prowincjonalnie i bardziej po europejsku.

George to jedno z tych spokojnych małych miasteczek, w których czas zdał się zatrzymać. Kiedy? Trudno powiedzieć, bo życie w George niczym nie przypomina czasów apartheidu z segregacja rasowa.
Raczej jakieś płynne przejście starego ustroju w nowy, który tutaj zdaje się funkcjonować inaczej niż wgłąb kraju.
Odkąd rodzice Dużego przenieśli się do George aby być bliżej wnuków (Małego Bolka nie było wtedy nawet w planach), bywamy tu regularnie przynajmniej raz na rok.
Miasteczko jest przepięknie położone u podnóży Gór Outeniqua przez ktore przebiega jedna z najbardziej widokowych tras (route 62) będąca częścią Trasy Ogrodów. Na zachód leży „chill-outowa” Mossel Bay, a na wschód luksusowa  Knysna. Nieco dalej piękny park Tsitsikama, ze skalisto-piaszczystymi plażami i tropikalnym lasem przy brzegu.
To tam znajdziemy słynny Szlak Wydry (Otter Trail) przejście którym rezerwuje się wiele miesięcy naprzód, ale tez inne równie piękne i nie tak popularne szlaki.

Tsitsikama - wiszace mosty

Jeszcze dalej tyle ze w przeciwnym kierunku Hermanus i oczywiscie Cape Town – o ktorym napisze dosc dokladnie juz wkrotce 😉
Okolica George jest wiec przepiękna i bardzo atrakcyjna turystycznie.  Nasze coroczne wizyty nie są traktowane jako „rodzinny” obowiązek, ale raczej jako wakacje w gronie rodziny.
Na wybrzeżu niewiele jest typowych dla RPA kilkumetrowych murów, zwieńczeń drutem kolczastym, ogrodzeń pod napięciem. Po prostu nie są tutaj potrzebne.
O tym, ze taki stan rzeczy to nie pobożne życzenie mieszkańców, ale rzeczywisty stan rzeczy świadczą stawki ubezpieczeń samochodow, domów i własności – które są tu o polowe niższe niż w Johannesburgu.
Podobnie z ubezpieczeniem medycznym, przy bardziej „higienicznym” stylu życia ludzie po prostu mniej chorują. Niestety (albo może i lepiej) na wybrzeżu niewiele się dzieje, główne siedziby firm znajdują się w Gauteng, wiec trudniej tu o prace. Jest ona tez sporo mniej płatna.
Po części jest to rekompensowane niższymi ubezpieczeniami.
Tak wiec trochę z tego powodu nadmorskie miasteczka (może oprócz Cape Town, Port Elizabeth czy East London) stały się poniekąd domem dla bogatych emerytów i posiadaczy lokalnych biznesów. Oraz drugim domem dla wszelkiej maści szefów korporacji (nie tylko bazujących w RPA) którzy posiadają tu drugie lub zgoła trzecie domy.
Taki stan rzeczy wpływa oczywiście na infrastrukturę wybrzeża – ponieważ mieszka tu dużo bogatych ludzi, dochody z podatków są wysokie. Miasteczka na wybrzeżu są wiec bardzo dobrze zorganizowane i czyste. Nawet biedniejsze dzielnice wyglądają ładnie i schludnie.

DSCF4347

Południowe wybrzeże RPA to jeden z głównych rejonów wypoczynkowych RPA. Znajdziemy tu najwięcej atrakcji turystycznych – parki narodowe, plaże i błękitne laguny, tropikalne lasy, nie wspominając o adrenalinowych atrakcjach (bungee, latanie na para- i moto- lotniach, nurkowanie z rekinami quady i wiele innych…)
W sezonie (wszystkie święta i szkolne wakacje) zjeżdżają tu turyści z pozostałych części RPA, poza sezonem jest cicho i spokojnie.

Reklamy

4 thoughts on “Jasne barwy teczy – nadmorskie klimaty

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s