Jak zmarnować 4 miliardy dolarów – czyli awantura o opłaty za autostrady

E- toll mial być flagowym projektem rządu RPA – wprowadzenie opłat za przejazd autostrada w granicach prowincji Gauteng miało działać bez zarzutu i przynieść olbrzymie korzyści.
Komu? Głownie rządowi, ale i podatnikom – bo autostrady miały być lepiej utrzymane i bezpieczniejsze. I mniej zatłoczone, bo wiadomo jeśli trzeba zapłacić, to niektórzy będą jeździć innymi drogami. Warto dodać, ze opłaty za przejazdy autostrada w RPA istnieją już od lat na wybranych odcinkach autostrad. Stoją tam tradycyjne budki ze szlabanami. Kierowca podjeżdża do budki i podaje odliczona kwotę, albo kartę kredytowa albo inna kartę przeznaczona do płatności (w RPA popularne są wszelkie karty lojalnościowe, którymi tez można dokonywać wielu płatności).

Ale po co trzymać się starych funkcjonujących rozwiązań, skoro można wprowadzić coś nowego i nie do końca sprawdzonego? Co więcej – niekoniecznie funkcjonującego w innych krajach?
No ale rząd RPA, a raczej jego komórka odpowiedzialna za zarządzanie siecią dróg SANRAL optymistycznie założyła, ze poprawi to, co nie funkcjonuje w innych krajach i wprowadzi idealny system oparty na rejestrowaniu przejazdów elektronicznie przez sieć bramek. Łamiąc przy tym ogólnie przyjęte zasady nakładania takowych opłat – wg których opłaty pobiera się za nowe drogi, a nie za już istniejące, na których jedyne co zostało zrobione, to postawione bramki. Tym systemem miał być właśnie E-toll.

W tym celu SANRAL wydal ok 23 miliardy randów na budowę elektronicznych, fioletowo oświetlonych bramek, które jak ornamenty zdobią teraz autostrady w Johannesburgu i okolicach. Skąd pochodziły pieniądze? Z… funduszy emerytalnych ministrów rządu RPA.
Nie dziwi więc, że w 20 letnim okresie oczekują oni zwrotu z “inwestycji” – i prawdę powiedziawszy nie aż tak wielkiego, bo jedynie 7% w skali roku. Kwota do spłacenia jest wiec już sporo większa – prawie 40 miliardów randów. Jeśli doliczyć do tego koszt utrzymania, które stanowią następne 26 miliardów randów (szacunek SANRAL) to wychodzi z tego 66 miliardów randów.

Czy to dużo na tego rodzaju inwestycje? Nie! I w tym właśnie problem, bo okazuje się, ze mieszkańcy Gauteng potrafią liczyć. I wyliczyli sobie, ze wg proponowanych stawek SARAL w ciągu 20 lat zbierze 115 miliardów randów, czyli prawie 2 razy więcej niż by uczciwie (wraz z odsetkami) wypadało – bo z założenia rząd mial w opłatach za autostrady amortyzować wydatki a nie zarabiać. I choć system ruszył na początku grudnia 2013, mieszkańcy jak jeden mąż zjednoczyli się, podnieśli larum i odmówili płacenia za autostrady.

Jak to możliwe? W dość prosty sposób.
SANRAL zabrał się za wprowadzanie opłat od przysłowiowej “d… strony” i nie zadbał ani o ustawodawstwo pozwalające na ściągnięcie opłat, ani o administracje.
Założył błędnie, że użytkownicy dróg posłusznie zarejestrują się w systemie E-tag, zaakceptują wszelkie warunki korzystania z tegoż i podadzą numery kont w celu sprawnego ściągania opłat.
A jedynie nielicznym niezarejestrowanym wystawi się faktury.
Oczywiście nie ma żadnej siły sprawczej która zmusi kogoś kto jest przeciwny całemu pomysłowi do zarejestrowania się w systemie i pozwolenie na ściąganie ze swojego konta jakichkolwiek opłat.
W Gauteng zarejestrowane 2.8 miliona aut. W systemie e-tag wg danych szacunkowych zarejestrowało się jedynie kilkadziesiąt tysięcy – choć sam SANRAL twierdzi, ze prawie 1 milion.
Biorąc pod uwagę agresje i mafijne wręcz taktyki jakich używa obecnie SANRAL w celu zmuszenia niezarejestrowanych użytkowników do zarejestrowania, to bardziej wierze w te kilkadziesiąt tysięcy, niż ten sanralowy milion.

Dlaczego SANRAL jest tak agresywny w “przekonywaniu” użytkowników do rejestracji w systemie E-tag skoro zarejestrowani użytkownicy płacą o połowę mniej? Z bardzo prostego powodu – nie mają mocy “przerobowych” do wystawienia milionów faktur niezarejestrowanym użytkownikom.
Bo okazuje się, że w przypadku niezarejestrowanych użytkowników, przekroczenie każdej bramki powinno być traktowane jako odrębny incydent. Za przekroczenie każdej z bramek, każdego dnia użytkownik powinien otrzymać osobną fakturę. Co jest oczywiście niewykonalne.
Co więcej – w przypadku nieuregulowania płatności, system sprawiedliwości jest w stanie “przerobić” jedynie ok. 40 tys. przypadków…
A tu, nawet gdyby wziąć pod uwagę 1.8 miliona (od 2.8 miliona zarejestrowanych odejmujemy ten “sanralowy” milion zarejestrowanych) jest tego kilkadziesiąt razy więcej, więc roboty na parę dekad.

Na chwile obecna, działa to w ten sposób, ze SANRAL próbuje pozyskać dane niezarejestrowanych użytkownik w nie zawsze etyczne sposoby. Po uzyskaniu jakichkolwiek danych do niezarejestrowanych użytkowników wysyłane są SMS’y z żądaniem płatności. No jakiej podstawie – no żadnej, bo faktury nie istnieją.
A zgadnijcie – co trzeba zrobić, aby uregulować taką płatność? No jak to co! Zarejestrować się w systemie E-tag… Bo bez numeru referencyjnego z systemu E-tag nie ma jak zaplacic!
A już totalną kpina są pytania o numery rejestracyjne samochodow przy próbach zweryfikowania stanu konta niezarejestrowanego użytkownika – no bo przecież to własnie numery rejestracyjne są rejestrowane przy przekraczaniu bramek – wiec powinno to wyglądać w ten sposób, ze centrum informacyjne udziela informacji podając numer rejestracyjny na podstawie numeru telefonu pod który wysłali SMS, podając godziny i daty przekroczonych bramek oraz dane osoby do której zamierzali go wysłać, bo przecież zdarzają się pomyłki. Nic takiego się jednak nie dzieje – SANRAL traktuje próby weryfikacji jako sposób na pozyskanie większej ilości informacji, oczywiście na swoją własną korzyść.

Póki co społeczeństwo w tym przypadku całkowicie zjednoczone bez względu na kolor, czeka na precedens, bo na tym opiera się system sadowy RPA. Wygląda to więc jak wojna na przetrzymanie – SANRAL vs. cała reszta… Kto ją wygra? SANRAL z całą pewnością nie cofnie się przed postawieniem surowych zarzutów osobom nie regulującym należności.
Pierwsza sprawa jaka trafi na wokandę sądową zapewne zapewne otrzyma wszelaką darmową pomoc najlepszych prawników.
Bo jak światło w tunelu pokaże drogę całej reszcie – płacić, czy nie płacić? A jeśli płacić to jak?
A jest o co walczyć – bo koszt opłat za autostrady dla zarejestrowanych użytkowników to 0.3 randa/km – co przy cenie benzyny w okolicach 13 randów/ litr oznacza w rzeczywistości podwyżkę o ok 25%. A dla niezarejestrowanych użytkowników jeszcze więcej, bo prawie 50%. A sieć połączeń alternatywnych praktycznie nie istnieje – tak samo, jak transport publiczny. W dodatku opłaty mają rosnąć z roku na rok, a sam SANRAL nie ma ochoty ujawniać o ile.
I jeśli w wyniku tej precedensowej sprawy jeśli wyjdzie, że nie płacić, to cały system sie “rypsnie” a fioletowo oświetlone bramki faktycznie będą tylko i wyłącznie ornamentami, przypominającymi o zmarnowanych miliardach randów…
No i może ktoś na tej kanwie wzowi znany brytyjski serial „FawltyTowers 😉 – bo o nim wlasnie przypomina ta cała farsa…

Źródła informacji:
http://www.outa.co.za/site/about-outa/why-we-oppose-e-tolling/
http://www.news24.com/MyNews24/Real-e-toll-costs-to-Gauteng-Residents-20131203
http://www.timeslive.co.za/local/2013/11/20/only-sanral-excited-about-news-of-e-toll-commencement

Reklamy

10 thoughts on “Jak zmarnować 4 miliardy dolarów – czyli awantura o opłaty za autostrady

  1. „7% w skali soku”

    Uwielbiam takie literówki 😀 A poważnie: tak się mniej więcej liczy zwrot z inwestycji. Po 15 latach powinna się zwrócić…

    A problem? Taki afrykańsko-ukraiński bym powiedział…

  2. Świetny wpis bardzo dobrze tłumaczący ten cyrk. Ja mam dość szczególną sytuację, bo nasz samochód jest na tablicach dyplomatycznych, a system SANRALa takowych nie rozpoznaje 😀 Moj partner nawet chciał się zarejestrować, bo w pracy kazali, no ale jak system nie akceptuje tego numeru to co zrobić? Nawet mamy e-tag, bo jak przyjechaliśmy tu w 2012 to mieli już e-toll wprowadzać, a my jeszcze zieloni byliśmy, no i pracodawca się uparł, że każdy ma mieć. Teraz jest przyczepiony (e-tag, nie pracodawca) do szyby, ale i tak nie działa, i jak na razie żaden rachunek nie przyszedł. A jak już przyjdzie, to zostanie odpowiednio zaksięgowany gdzieś w biurze, niedaleko kosza na śmieci 😉

    • A najgorszy to w ogole jest ten ich pajac Vusi, co uwaza, ze to do uzytkownika nalezy udowodnienie, ze ktos mu sklonowal tablice rejestracyjne. No i to, ze nawet jesli chcesz uregulowac swoje naleznosci, to nie mozesz tego zrobic bez rejestracji w tym systemie – a przy rejestracji oczywiscie akceptujesz wszystkie ich warunki.

  3. Prawda, prawda – nikt nie placi i dlugo sie to nie zmieni. Znam jedynie pare osob, ktore rzeczywiscie sie zarejestrowaly, co stanowi na prawde odsetek spoleczenstwa. Tak jak napisalas – pomysl oplat za przejazd autostrada nie jest nowy, ale system jest do bani – sciagalnosc jest zerowa. Juz nie raz slyszalem, ze ktos dostawal oplaty za przejazdy ktore nie byly jego – totalny balagan. W miedzyczasie bylo tez kilka akcji zwiazanych ze zlym oznakowaniem oplat za przejazdy – stawki za przejazd byly rozne na tablicach informacyjnych w jezyku angielskim i Afrikaans, wiec byl to kolejny powod ze ludzie nie placili za przejazdy naliczane oczywiscie po tej wyzszej stawce.
    Nawiasem mowiac sprawa wyglada dokladnie tak samo w przypadku placenia mandatow za predkosc i inne wykroczenia, ktore przychodza poczta (listem zwyklym) – z tego co wiem placi je moze 20% – reszta zbiera i liczy na kasacje, bo przeciez zawsze mozna powiedziec ze mandatu nie dostales (nie ma zadnego podpisu potwierdzajacego na otrzymanie mandatu).
    Co z tym zrobia – czas pokaze.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s