Sun City – czyli afrykańskie Las Vegas

Do Sun City udajemy się po pobycie w parku Pilansberg, przez który przejeżdżamy jeszcze raz. Widzimy jeszcze kilka zwierzaków, ale nie tyle, co dnia poprzedniego. Hitem dnia jest jeżozwierz przebiegający przez drogę, ale niknie w trawach zanim udaje mi się wyciągnąć aparat.
Do Sun City wjeżdżamy boczną bramą. Jest to duży kompleks wypoczynkowo-rozrywkowy, z kilkoma hotelami (w tym najbardziej znanym i luksusowym Lost City), apartamentami, mnóstwem restauracji, barów i dyskotek, farmą krokodyli, polem golfowym, labiryntem (gdyby ktos chcial sie zgubić za 100 randów), sztuczną plażą ze sztucznymi falami i zjeżdżalniami, kinami, teatrem i mnóstwem innych nie wymienionych atrakcji.

Zajmuje powierzchnię niewielkiego miasteczka, a obiekty połączone są kolejką i linią autobusową.
Sun City to kicz nad kicze. W Lost City (Zaginione Miasto) przepych w postaci marmurów, kryształów, fresków, rzeźb i pozłoceń bije po oczach. W cenrum rozrywki skalne ściany pokryte ‚zabytkowymi’ malunkami Bushmenów – ze sztuczną plażą łączy je Bridge of Time (Most Czasu), który wibruje podczas imitowanego trzęsienia ziemi. Wszystko otoczone pięknymi tropikalnymi ogrodami z mnóstwem ścieżek spacerowych.
To wszystko oczywiscie słono kosztuje, sam wstęp na sztuczną plażę (Valley of the Waves) – która jest 18 hektarowym placem zabaw dla dzieci od 0 do lat 100 – kosztuje 160 randów, nie wliczając zjeżdzalni i innych atrakcji wodnych.
Dlatego dla przyjeżdzających do Sun City często korzystniejsze są kilkudniowe pakiety hotelowe, które w ramach opcji ‚all inclusive’ oferują darmowy dostęp do głownych atrakcji.

Pośród turystów dominują rodziny z dziećmi oraz… emeryci (zwłaszcza poza sezonem, gdy ceny są niższe). Pierwsi dominują sztuczną plażę, drudzy – kasyno. Oprócz nich sporo jest też nowożeńców, gdyż ze względu na idealną przez caly rok pogodę i oferowane luksusy, jest to popularne miejsce na miesiąc miodowy.
Do Sun City przyjeżdzają zarówno mieszkancy RPA (wszelkiego koloru), jak i cudzoziemcy którzy na własne oczy chcą zobaczyć afrykańskie Las Vegas.
My tam pewnie wrócimy – jak znajdziemy w promocji odpowiedni pakiet 🙂

 Dla zainteresowanych – najlepsze ceny znalazłam na Hotels.com, ale warto sprawdzić jeszcze Expedia.com
Gdyby ktoś chciał pytać bezpośrednio, to tutaj.

Advertisements

4 thoughts on “Sun City – czyli afrykańskie Las Vegas

  1. Pamietam jak za bardzo dawnych lat, kiedy to cale RPA zwijalo chodniki w sobote o polnocy i wszystko w niedziele bylo pozamykane, Sun City (albo jak mysmy to nazywali „Sin city”) dzialalo 7 dni w tygodniu. A to dlatego, bo niby bylo w Bophuthatswana.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s