Kulinaria: gąsienice mopane – czyli odrobina egzotyki w kuchni :-)

Dziś o smakołyku zupełnie  „z czapy” bardziej jako ciekawostka niż opcja kulinarna, bo nie sadzę, abyście chcieli coś takiego przygotowywać a tym bardziej jeść… Chyba, że tak jak ja, jako eksperyment kulinarny przy okazji wizyty w restauracji albo barze z „tradycyjnymi” afrykańskimi potrawami 🙂
Ten specjał o którym chcę napisać to… robaki mopane (mopani).
Jak sama nazwa wskazuje są to dokładnie robaki, a raczej gąsienice – jeśli uda im się przeżyć i nikt ich nie zje, to wylęgają się z nich motyle.
Są duże, tłuste i szarawe z żółtym, jak na gąsienice nawet ładne. Mają od kilku do kilkanastu centymetrów długości. Afrykańczycy jadają je gotowane i smażone, np z kaszą kukurydzianą (pap).
Zawierają dużo białka i tłuszczu (100 gram wysuszonego mięsa gąsienicy zawiera aż 53 g czystych protein i 15 proc. tłuszczu), są zatem bardzo pożywne i medycznie „zdrowe” 😉
Jako, że należą do tradycyjnej kuchni Zulusów, można je od czasu do czasu dostać w restauracji, ale głównie dostępne są na afrykańskich bazarach.
Posiadajac naturę zdobywców nasza grupka (ja i dwójka znajomych) postanowiła spróbować tego delikatesu…
Skoro w “Fear Factor” daja rade takim wynalazkom to my tez sobie poradzimy. Początkowo chcieliśmy zamówic całe danie, jednak krótka prezentacja surowej potrawy odwiodła nas od tego zamiaru… Zdecydowalismy się na próbna wersje w postaci kilku przyrządzonych robali.

Gązienice Mopani

Po kilku minutach oczekiwania kelner przyniósł nam nasza potrawę – kilka robali w sosie pomidorowym. Wygladały trochę jak kawałki biltongu (suszonego lokalnego mięsa), nawet zjadliwie – podobnie jak na zdjęciu obok.
Najodważniejszy okazał się mąż koleżanki – bez większych oporów przeżuł dorodnego robala, po czym skomentował że smakuje jak drewno… Drewna wprawdzie nie jadam, ale nie wzbudza we mnie obrzydzenia. Zachęcone komentarzem tez postanowiłyśmy spróbować…
Próbowałam sobie tłumaczyć ze w sumie krewetki to też robale, co z tego, że morskie.
Niestety – żoladek i gardło odmówiły współpracy.
Z ciśnieniem godnym gigantycznego kichnięcia mój organizm pozbył się zawartości mojej jamy ustnej zanim ta zdążyła cokolwiek przeżuć… Nawet nie wiedziałam, że to możliwe, Dobrze ze stoliki były na zewnatrz, a pobliżu był ogródek z niewielkim żywopłocikiem.… Degustacja trwała bardzo krotko, a operacja opróżnienia  mojej buzi przebiegła sprawnie i dyskretnie, myślę ze nikt nawet nie dostrzegł momentu, gdy niewielka w sumie zawartość wylądowała pośród gałązek żywopłociku…
Gdyby ktoś nie zrażony moim eksperymentem zapragnął skosztować tadycyjnych, zuluskich robaków mopani – podaję przepis (w sieci jest ich kilka. Myślę, że dałoby się je zastąpić dżdżownicami…

SKŁADNIKI:

  • 1 łyżka stołowa masła orzechowego
  • 1  łyżka stołowa oleju
  • 20 dkg gąsienic mopane (znana lokalna marka to Madora z Zimbabwe, czasem dostępna w sklepach)
  • 4 pomidory
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • 3 ząbki czosnku (posiekany drobno lub sprasowany)
  • 1 łyżeczka chilli lub curry (w zależności od upodobania)
  • pół łyżeczki imbiru
  • sól i pieprz do smaku
  • pietruszka/bazylia/seler do przybrania

PRZYGOTOWANIE

1) Moczymy suszone mopane w wodzie przez ok. 4 godziny
2) Na sporej patelni rozgrzewamy olej
3) Podsmażamy cebulę i czosnek
4) Curry, imbir i chilli można dodać już teraz, albo w trakcie smażenia – ja dodaje tego typu przyprawy zwykle na początku, aby cała baza przesiąkła smakiem
5) Dodajemy robale mopani 😉  – w wersji nie- ekstremalnej  zastapić kurczakiem. Podobno wszysko co nieznane smakuje jak kurczak 🙂
6) Dodajemy sól i podsmażamy wszystko przez 5 minut
7) Dodajemy pokrojone pomidory i masło orzechowe.
8) Podsmażamy przez następne 10 minut aż gąsienice mopani będą miękkie
9) Doprawiamy do smaku wg uznania, przybieramy zieleniną

SMACZNEGO ???

mopani

„…- co jesz?
– mięsko!
– skąd masz?
– przypełzło!”

Advertisements

17 thoughts on “Kulinaria: gąsienice mopane – czyli odrobina egzotyki w kuchni :-)

  1. Pingback: Najdziwniejsze potrawy świata | Rusz w Podróż

    • Jesli chodzi o weza, to nie probowalam, ale chyba nie mialabym problemu.
      Co do owadow jakos nie moge sie przekonac… Dla mnie calkiem nijadalne… W zadnej postaci. Zasanawialam sie nad przyczyna, i chyba generalnie nie mam problemu z czyms, co da sie wypatroszyc przed spozyciem…

  2. Przypomniał mi się „Król Lew” 🙂
    Ugotowane chyba bym zjadła, bo skoro można zjeść krewetkę, ślimaka czy żabę…
    Kiedy pracowałam w restauracji, zdarzyło się pewnej klientce włożyć do ust kawałek sałaty ze ślimakiem. Efekt był taki, jak u Ciebie, tylko mało dyskretny, bo pani dostała prawie histerii (każdy by dostał!). Przez łzy opowiadała, jak poczuła coś ruszającego się w jej buzi. Ugotowany robal przy żywym ślimaku wydaje mi się nawet apetyczny 🙂

      • A tak wygląda tyka żywiutka gąsienica gotowa do połknięcia:

        Nie wiem tylko czy zdjęcie wejdzie, bo kuleję z HTMLem.

          • Mnie wygląd nie odraża, ale nasze żołądki nie są już przystosowane do tego typu pożywienia.Też nie mogę tego jeść, a szkoda. Najnowsze badania w RPA ujawniają że cywilizacyjne choroby sieją spustoszenie wśród naszych Murzynków. Kiedyś jedli sobie robaczki mopane i byli zdrowi, teraz jedzą tłuste kurczaki i cierpią na wiele chorób jak cukrzyca, nadciśnienie, otyłość itp.

          • Dokladnie tak jest – ludzie kiedys jedli wiecej (nie mowie tu koniecznie o Murzynach) ale nie tyli, bo wszystko bylo mniej przetworzone, poza tym wiecej sie ruszali. A teraz? Kazdy je hamburgery, frytki i popija cola i narzeka, ze tyje.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s