Ślub z obcokrajowcem – niezbędnik praktyczny

“Czy Ty, Anno Magdaleno Kowalska, z własnej i nieprzymuszonej woli chcesz zawrzeć związek małżeński z Thokozile Ngobese Kumalo?”

STOP!!! Zanim jeszcze w swojej głowie powiesz sakramntalne i nieodwracalne TAK, dobrze się nad tym zastanów. Spójrz na ślub ze swoim cudzoziemcem z punktu, z którego pewnie jeszcze nie patrzyłaś. Chociaż post dotyczy również Panów, kieruję go głównie do Pań – raz, że sama kobietą jestem, a dwa, że statystyki wskazują, że Panie zawierają więcej związków z obcokrajowcami niż Panowie. No i dlatego, że niektóre skutki są bardziej dotkliwe dla Pań niż dla Panów. A zatem…

1) Pochodzenie ukochanego

Najpierw zastanów sie, czy wzięłaś pod uwagę wszelkie różnice, które was dzielą. Wiem, wiem, na tym etapie łączy was wszystko, a nie dzieli nic. Ale może się zdarzyć, że te różnice okażą się nie do przejścia – zwłaszcza, jeśli z jakiegoś powodu będziecie chcieli zamieszkać w kraju wybranka zamiast w Polsce, UK, USA, czy innym kraju w którym być może wspólnie przebywacie.
O czym pisze – ano o dwóch największych sferach, które wpływają na nasze życie, o kulturze i tradycji.
Ślub z obywatelem z RPA wydaje się być idealnym przykładem tego, co należy wziąć pod uwagę. O tym, że w krajach islamskich występuje poligamia, wszyscy wiemy, choć myślę, że nie zawsze zakochane serce bierze wszystkie konsekwencje tego faktu pod uwagę.
Ale oprócz krajów islamskich, istnieje jeszcze szereg krajów pozwalających na posiadanie więcej niż jednej żony.
Takim krajem jest między innymi RPA, niezwykle zróżnicowany kulturowo kraj, w którym progresywna konstytucja pozwala wszystkim rasom i religiom na kultywowanie swoich tradycji i wierzeń, praktycznie bez ograniczeń. Oznacza to, że zgodnie ze swoją religią czy tradycją, muzułmanin może posiadać w RPA cztery żony, a członek społeczności afrykańskich może posiadać ich tyle, na ile go stać…
Przykładem tutaj jest prezydent RPA, Jacob Zuma, posiadający swojego czasu sześć żon (spośród których jedna popełniła samobójstwo, a druga się z nim rozwiodła) i 22 dzieci (niektóre źródła podają, że nawet więcej…). Podobno zaręczony jest z kolejną kandydatką 🙂 Nie jest bynajmniej rekordzistą, bo król Suazi ma żon chyba (bo ciężko nadążyć ze zmienającą się liczbą) aż piętnaście…
Małżeństwa poligamiczne w RPA nazywane są małżeństwami tradycyjnymi. Zawarcie tradycyjnego małżeństwa w RPA przebiega w podobny sposób jak zawarcie małżeństwa cywilnego, dodatkowo powinno przebiegać zgodnie z tradycyjną procedurą (np. negocjacje loboli, choć sam brak zapłaty loboli nie oznacza, że małżeństwo będzie nieważne).
Tradycyjne małżeństwo powinno być zarejestrowane w sądzie w ciągu trzech miesięcy. I tutaj moje drogie Panie zaczyna się problem, bo niedopełnienie tej formalności nie zwalnia z jego skutków – czyli małżeństwo niezarejestrowane, dalej jest małżeństwem. Może się więc okazać, że wybranek posiada już żonę, mimo, że w kartotekach figuruje jako kawaler.
Posiadanie więcej niż jednej żony to niskie ryzyko, gdyż aby zawrzeć kolejne małżeństwa, w RPA potrzebna jest zgoda sądu (który między innymi ustala sytuację majątkową). Choć jeśli pierwsze małżeństwo nie zostało zarejestrowane i nie figuruje w kartotekach, nawet i taki przypadek jest możliwy…
Ale RPA to jeszcze nic. Nie tak dawno Kenia zalegalizowała poligamię bez żadnych ograniczeń. Prezydent Kenii skomentował ten fakt stwierdzeniem, że kobieta wstępująca w związek z Kenijczykiem powinna wiedzieć co robi… Nic dodać, nic ująć…

Co się może zdarzyć jeśli nie dokonamy “rozpoznania terenu” i całkiem nieświadomie zostaniemy drugą żoną? Smuteczek… Bo okazuje się, że taka sytuacja oprócz najprawdopodobniej złamanego serca będzie miała…

2) Skutki finansowe

W RPA małżeństwa zawierane są zgodnie z zasadą wspólnoty majątkowej, chyba, że zastrzeżemy inaczej podpisując dokument intercyzy.
Co więcej – w RPA (i nie jest  jedynym krajem z takim prawem) wspólnota majątkowa obejmuje również majątek uzyskany przez przyszłych małżonków przed zawarciem małżeństwa. Istnieje więc ryzyko wystąpienia sytuacji, w której młoda żona dołączająca do swego Zuluskiego czy innego afrykańskiego wybranka w RPA stanie się członkiem wielkiej, “szczęśliwej” rodziny, w której z pierwszą żoną i ich dziećmi, dzielić będzie oprócz męża również swoje dochody i majątek.
Fajnie nie? Oczywiście prawnie da się tę sytuację rozwiązać i jeśli sprawa trafi do sądu w RPA prawdopodobnie jedno z małżeństw zostanie rozwiązane, albo ustanowiona rozdzielność, ale biorąc pod uwagę system sądowy w RPA i koszty prawników, nie liczyłabym na to, że stanie się to ani szybko, ani tanio…
Drogie Panie – przy ślubie z cudzoziemcem, zwłaszcza z innej kultury,  lepiej na wszelki wypadek podpisać intercyzę… Panowie z RPA generalnie nie mają nic przeciwko temu, większość małżeństw zawierana jest wg. jednego z trzech kontraktów małżeńskich:

  • In Community of Properties – pełna wspólnota majątkowa, w RPA (i niekórych innych krajach) obejmująca również majątek nabyty przed małżeństwem. A więc w przypadku rozwodu płacz i zgrzytanie zębów.
  • Out of Community of Properties – pełna odrębność majątkowa (czyli każdy na swoim) do której można włączyć pewne elementy (jak np dom, samochód, etc) i zdefiniować majątek wspólny. To dobre rozwiązanie dla bezdzietnych  (i nie planujących dzieci).
  • Out of Community of Properties with Accrual – odrębność majątkowa z wyrównaniem dorobków, polega na dokładnym zadeklarowaniu stanu majątkowego przyszłych majątków przed ślubem z ewentualnym wykluczeniem pewnych elementów z systemu wytrównania dorobków.

Najpopularniejszą formułą, zwłaszcza jeśli narzeczeni zdołali się już czego samodzielnie w życiu dorobić –  jest trzecia opcja, ponieważ prawnie reguluje sytuację, w której po urodzeniu dzieci jedno z małżonków rezygnuje z kariery i pozostaje w domu aby wychowywać dzieci. W przypadku rozwodu, małżonek z mniejszym udziałem zostaje ze swoim własnym majątkiem (wraz ze wzrostem lub utratą wartości) oraz prawem do części majątku współmałżonka – ale tylko do wartości połowy udziałów w łącznej wartości obydwu majątków. O końcowej wartości podczas rozwodu decyduje sąd.
Te trzy podstawowe formy kontaktów małżeńskich występują w większości krajów, choć czasem funkcjonują też w formach rozszerzonych.

3) Dzieci i rozwód

Tak, wiem. Myślenie o rozwodzie to zakładanie z góry, że miłość i małżeństwo czeka klęska.
Ale co, jeśli to nie miłość polegnie tylko trudności w przystosowaniu się do życia w obcym kraju okażą się nie do przejścia?
Co gdy będziecie chciały wrócić do Polski albo przynajmniej do Europy, a mąż z jakichkolwiek względów nie będzie w stanie do was dołączyć?
A jeśli sytuacja będzie na tyle trudna, że nawet miłość ukochanego męża nie wystarczy aby w tej rzeczywistości żyć i będziecie chciały wyjechać?
To bardzo trudna sytuacja, bo niewykluczone, że będziecie musiały zrezygnować z czegoś niezwykle istotnego dla matki – własnych dzieci.
Chyba, że przekonacie męża i sąd, że dzieciom będziej się lepiej żyło w innym kraju, co na pewno nie będzie łatwe. W RPA, tak jak w większości krajów cywilizowanych (z wyjątkiem niektórych krajów muzułmańskich), dzieci (małżeńskie oraz te uznane przez ojców) należą prawnie do obojga rodziców.
Znaczy to, że wszystkie decyzje podejmowane są przez rodziców wspólnie.  Jeśli prawa ojca nie zostały ograniczone, matka nie ma prawa zabrać dzieci z kraju bez jego zgody. To samo dotyczy ojca. Sytuacja jak najbardziej normalna i dopuszczalna, do chwili, kiedy to WY podejmiecie decyzję o wyjeździe z RPA (albo innego kraju) a ojciec dzieci zaprotestuje. Jedyna możliwość w takiej sprawie, to sprawa w sądzie.
Jeśli będziecie w stanie udowodnić, że ojciec nie wypenia swoich obowiązków, to zapewne sprawa jest wygrana.
Muszę jednak dodać, że panowie z RPA znakomicie się w roli ojców sprawdzają, niełatwo może więc być przekonać sąd, że jest inaczej – zwłaszcza, że sąd może preferować w sprawie obywatela własnego kraju niż matkę cudzoziemkę.
Sądy w RPA są też mniej skore do ignorowania praw ojca niż sądy w Polsce. Taka sytuacja nie jest niczym zaskakującym, ale nieszczęśliwa, zdesperowana, pragnąca powrotu do Polski matka zapewne będzie miała inne zdanie na ten temat, zwłaszcza jeśli przyczyną rozstania będzie nie tylko tęsknota za krajem rodzinnym lecz np. prozaiczny rozpad związku czy niezgodność charakterów…

Jeśli jeszcze nie odwiodłam was od pomysłu ślubu z ukochanym obcokrajowcem, to kolejny punkt który warto rozważyć to…

4) Miejsce i forma ślubu

Ze względu na polską “papierologię” Polce łatwiej jest związek małżeński z obcokrajowcem zawrzeć za granicą. A to dlatego, że jeden dokument wymagany przez polski USC może mieć inne formy (zależnie od kraju) i w wymaganej formie (którą opiszę w części o dokumentach) może być niedostępny tudzież trudno dostępny.
Polski dokument po przetłumaczeniu generalnie nie stanowi problemu. Przynajmniej nie w RPA, UK i wielu egzotycznych “ślubowych” krajach – takich jak Mautitius, Seszele czy Reunion  – jeśli macie ochotę (i stać was) na ślub połączony z miesiącem miodowym.
W RPA dość popularne jest zawieranie ślubu w miejscach niezwykłych, takich jak malownicze posiadłości, plaże, safari w buszu czy w tradycyjnej afrykańskiej wiosce. Ostatnio zyskuje na polularności “urban wedding” czyli plener miejski, w którym ślub odbywa się w centum miasta, na popularnym moście czy na tle innego fotogenicznego obiektu. Śluby takie na trwałe wpisują się później do pamięci zarówno młodej pary jak i gości.
Jeśli planujecie zawrzeć ślub w innym miejscu niż tradycyjny lokalny USC, musicie wziąć pod uwagę dodatkową opłatę za obecność urzędnika stanu cywilnego oraz, uwzględnić nierzadko spore koszta wynajmu takiego miejsca. W celu uzyskania informacji o dokładnych kosztach i obiektach najlepiej skontaktować się z firmami, które oferują kompleksowe usługi w zakresie przygotowania ceremonii i wesela.
Podobnie sprawa wygląda ze ślubem kościelnym – najłatwiej wszystko zorganizować przez firmę planującą wesela, ale da się również przez bezpośredni kontakt z parafią.
Okres oczekiwania związany jest zazwyczaj z atrakcyjnością obiektu. Jeśli planjecie ślub w obiekcie do tego przeznaczonym (wiele hoteli i lodgy specjalizuje się w ślubach) często nie ma potrzeby wynajmowania firmy do zoraganizowania całego przedsięwzięcia – obiekt sam wszystko zorganizuje.
Moim zdaniem w przypadku ślubu z cudzoziemcem, gdzie obecność rodziny (jednej albo drugiej) może być niemożliwa, fajnym pomysłem jest tzw. elopment wedding (potajemny ślub) – w którym para wyjeżdża gdzieś na weekend (albo dłużej) i pobiera się po cichu. Wiele takich ślubów odbywa się na plaży czy na popularnej Górze Stołowej, no i w wymienionych wcześniej krajach egzotycznych.

No i na koniec ostatnia istotna sprawa…

5) Dokumenty

Aby zawrzeć związek małżeński z cudzoziemcem/cudzoziemką potrzebne będą następujące dokumenty (wszelkie zaświadczenia przetłumaczone na język kraju w którym zawieramy małżeństwo):

  • Dowód/ Paszport z ważną wizą
  • Odpis aktu urodzenia
  • Dokument stwierdzający, że zgodnie z prawem ojczystym obcokrajowiec (lub Ty w przypadku ślubu w kraju narzeczonego) może zawrzeć małżeństwo za granicą (Certificate of No Impediment). Przy ślubie zawieranym w Polsce dokument taki, oprócz danych osobowych cudzoziemca oraz jego faktycznego stanu cywilnego, musi zawierać wyraźne stwierdzenie, że zgodnie z prawem kraju, którego jest obywatelem, ma możność zawarcia związku małżeńskiego w Polsce z obywatelem polskim. Zaświadczenie takie musi być wydane imiennie – inaczej jest nieważne. Jeżeli cudzoziemiec nie może przedłożyć takiego dokumentu (np. jego kraj nie wydaje takich dokumentów), winien przedłożyć zezwolenie z Sądu. Takie zezwolenia wydają Sądy Rejonowe w drodze postępowania nieprocesowego, na wniosek cudzoziemca. Ponieważ zaświadczenie wydawane w RPA stwierdza jedynie stan cywilny, nie jest ono wystarczające – stąd moje wcześniejsze stwierdzenie, że z obywatelem RPA łatwiej jest zawrzeć ślub w RPA, niż w Polsce.
  • Dane świadków (fotokopie paszportów/dowodów)
  • Dodatkowo może być wymagany dokument stwierdzający adres zamieszkania
  • Jeśli któreś z przyszłych małżonków było już w związku małżeńskim, należy przedstawić akt zgonu lub skrócony odpis aktu małżeństwa z adnotacją o rozwodzie/ wyrok rozwodowy.

Biorąc ślub za granicą, trzeba pamiętać aby zarejestrować małżeństwo w USC właściwym ze względu na miejsce zamieszkania (lub ostatnie miejsce zamieszkania) w Polsce. Jeśli nigdy nie miałaś w kraju miejsca zamieszkania lub jeżeli wniosek składa w Twoim imieniu konsul, dokument kieruje się do Warszawskiego USC.
Potrzebne będzie w tym celu apostile aktu małżeństwa i jego tłumaczenie na język polski.  Jest to istotne, jeśli w przyszłości chcemy starać się o wizę lub obywatelstwo polskie dla małżonka.

hlalo1A teraz informacja dla Panów – jeśli spotkaliście na swojej drodze piękną Afrykankę, w której zakochaliście się bez reszty i chcecie z nią spędzić resztę życia, przygotujcie się na twarde negocjacje loboli 🙂 . O loboli pisałam tutaj i zapewniam was, że nie dotyczy ona jedynie kandydatów z tego samego kraju co wasza wybranka. Znam pary europejsko – afrykańskie, w których panowie przeszli cały proces negocjacji i zapłaty loboli. Jeśli królową swojego serca poznaliście za granicą, to zapewne jest kobietą wykształconą z dużym “potencjałem zarobkowym”.
Spodziewajcie się, że pierwsza kwota będzie z księżyca – niewykluczone, że w setkach tysięcy randów (krowy nieco już wyszły z obiegu). Absolutnie nie należy zgadzać się na pierwszą ofertę, ale nie trzeba się też zrażać.
Rodzice młodej Afrykanki dużo chętniej zaakceptuja obcokrajowca, niż rodzimego białego (ot, pozostałości po apartheidzie, jakoś nie lubią lokanych białych) i po kilku spotkaniach cena loboli zapewne spadnie do bardziej przyzwoitego poziomu. W dużej mierze wiele zależy od samej kandydatki (a raczej od jej determinacji) choć oficjalnie nie bierze ona udziału w negocjacjach.
Negocjacje loboli są nieodłączną częścią afrykańskiego małżeństwa – praktycznie tak, jak w naszej kulturze chrzest. Jeśli poważnie myślicie o ślubie z afrykańską kobietą, już teraz zacznijcie “pracować” nad rodzicami, może mieć to duży wpływ na wysokość loboli. Kwota któą zapłacili panowie których znam za swoją afrykańską żonę to ok. 30 tys randów…

Żródła informacji o małżeństwach tradycyjnych w RPA:
http://www.greyvensteins.co.za/customary-marriages-in-the-republic-of-south-africa/ http://www.women24.com/CareersAndMoney/Legal/Legal-protection-for-traditional-marriages-20120301

Notka od autorki:

„Blondynka nie zamierza nikogo straszyć ani odwodzić o raz podjętej decyzji. Sama jest żoną cudzoziemca i niczego nie żałuje ;-)))”

Reklamy

20 thoughts on “Ślub z obcokrajowcem – niezbędnik praktyczny

  1. Ja z moim narzeczonym z Turcji juz we wrzesniu bedziemy brac slub. Cale to przedsiewziecie moze wydawac sie az tak skomplikowane ale nie jest gdy jest zgodnosc w zwiazku. Nasz slube bedzie w turcji i tam tez bedziemy mieszkac. Znam turcje znam kulture i obyczaje wiec szoku po dla mnie nie bedzie. Jakby kogos interesowalo to zapraszam na bloga na ktorym jest wlasnie mowa zwiazku z turkiem urokach i czasami wadach 😉 http://www.gabbyblue.blogspot.com

    • Wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia Gabi 🙂 najwazniejsze to sie poznac i zrozumiec, zgodnosc charakterow jest przereklamowana 🙂 ja i moj maz mamy tak skrajnie rozne charaktery, ze gdyby nie jakies dziwne sploty wydarzen to bysmy sie nigdy nie spotkali, a jakbysmy sie juz przypadkiem spotkali, to bysmy sie unikali jak ognia! A jednak 🙂 czasem czlowiek wbrew wszystkimu mowi sobie „a dlaczego nie sprobowac” i tym sposobem jestesmy my, juz ponad 7 lat razem.
      Pozdrawiam 🙂

  2. Witam ponownie po długiej przerwie!

    Temat jak zwykle bardzo ciekawy a zarazem kontrowersyjny. Dlaczego? Otóż dla wielu Polskich męzczyzn, zarówno w Polsce jak i w UK bardzo bolesnym faktem jest, iż 9:1 związków mieszanych to Polka – Cudzoziemiec, zwłaszcza jesli cudzoziemiec jest innej rasy… Ma to swoją logikę bo wiekszość naszego społeczeństwa to kobiety, tak więc dzieki temu nasze panię nie zostaja same… Zgadzam się, że wiele dziewczyn będąca w związklu z Arabem/Hindusem przeważnie psioczy na Polaków dokonując generalizacji, iż każdy Polak to „brudas, łysy w ortalionie, szowinistyczny cham” dla odmiany od „dobrze wystrojonego, zadbanego Habibi – wyżelowanego Antonio Banderasa”.

    By oddać sprawiedliwość musze szczerze powiedzieć, iż Polacy w związkach z Filipinkami czy Wietnamkami zachowują się podobnie. Mało to słyszałem, iż Azjatki są bezkonfliktowe i miłe gdy Europejki m.in Polki sa rozwydrzone i pretensjonalne? Nie zgadzam się z agresją i z przekleństwami jakie ludzie serwują do Polek bedących w związkach z obcokrajowcami i chetnie je bronię. Choć bawiąc się w „adwokata diabła” muszę powiedzieć, że ta agresja pokazuje jak bardzo ten mężczyzna cierpi. Gruba większość panów w glanach to pełni bólu i tęsknoty istoty, która miłość odeszła do obcego…

    Ehh było wspomniane na temat krajów cywilizowanych i tych mniej. Daleki jestem od relatywizmu i wbrew zachodniemu mainstreamowi nie uważam, że każda kultura jest równie wartościowa. Choć z mojego doświadczenia kobiety na Bliskim wschodzie(ten region to moja specjalizacja) są znacznie bardziej radykalne od mężczyzn i wcale swojej sytuacji nie pojmuja jako dyskryminacja. Dlaczego? inna skala wartości. Dla zachodniej kobiety najwyższą esensją jest wolność. Dla Arabki/Perskiej dziewczyny to rodzina… Tamtejsze feministki nie pragną równouprawnienia a więcej sfer gdzie nie ma mężczyzn, ponadto uważąją, iż nasze reklamy w negliżu jak i paradowanie w bikini przy mężczyznach to nie emancypacja ale zwykle kur…

    Pozdrawiam!

    • Co do rownosci i wartosci to jest to kwestia wychowania, nie mozna nikogo uszczesliwiac na sile. Bardzo nie podoba mi sie zarowno psioczenie na dziewczyny zwiazane z cudzoziemcami, jak i psioczenie na Polakow przez niektore z tych dziewczyn. Wiekszosc z nas po prosu nie znalazla w kraju odpowiedniego partnera – i tyle – po co sie nawzajem z tego powodu obrazac?

      • Facebook uchwycił trendy, furorę robi taki oto funpage. Komentarze radzę sobie darować, bo poziomem sięgają „Onet.pl”. Gigantyczna ilość „lubię to” sprawia, iż kwestia jest kontrowersyjna. Najśmieszniejsze jest fakt, że tak dużo ludzi daję się nabierać na ten fake. 🙂

  3. Bardzo dziekuję Blondynce za wszystkie informacje zawarte w blogu – świetnie prowadzony, ładne, pisane ciekawie teksty. Czyta się z przyjemnością. Pozdrawiam autorkę. facebooka zalajkowałam.
    Ola

  4. Bardzo ciekawy blog. Mam nadzieję jeszcze do niego wrócić, choć powyższy problem mnie nie dotyczy. Co prawda mam dzieci, więc kto wie jak ich losy się potoczą. Oczywiście wolałabym mieć je „pod nosem” a nie latać w odwiedziny tak daleko.

  5. Miwszkam sąbie na emigracji. Nie będę mówił w jakim kraju. W miasteczku gdzie żyję jest dosyć duża „grupa” Polaków. Piszę w cudzym słowie, bo Polacy nie za bardzo trzymają się razem. Kady sobie rzepkę skrobie. Ale, zawsze zna się pewne osoby, niektórzy nawet pracują albo pracowali ze mną. Jest sobie taka pani Alicja, panienka 26 lat ze wsi w Polsce. Bardzo głupia i pewna siebie.
    Dwóch polaczków do niej startowało, a ona ich nie chce. Faceci dosyć mili, i raczej przystojni. Ale zaplątał się rdzenny obywatel, ani mądry ani przystojny i Alicja już się z nim spotyka i jest w siódmym niebie. Polskie dziewczyny chodzą na dyskoteki, do barów, w poszukiwaniu facetów. Jak tylko zobaczą Polaków, od razu udają że nie są z Polski. Jak ich znamy z widzenia, wtedy przenosząsię jak najdalej. Z mojego doświadczenia wiem, Polki nie lubią Polaków, zrobią wszystko żeby poznać obcokrajowca. Szkoda mi tych kobiet. Pani Kruger, pani Pienaar, pani Taggart, pani Beyers, pani Oosthujzen, pani de Ville, pani Holtzer, pani le Roux, pani Cotezee…. Tak można wymieniać i wymieniać. Jakie słynne nazwiska afrikaans. Pani Kruger to chyba rodzina prezydenta Krugera. Nawet jest taki park narodowy. Ho Ho, to dopiero klasa. Szkoda mi tych pań. Wiem jak znalazły sobie tych swoich mężów. To nie przypadek że wyszły za obcokrajowców. One gardzą Polakami. To jest fakt, nikt mi nie udowodnie że nie mam racji. Obserwuję co się dzieje wokół mnie. Może ja nie jestem przystojny ale mam przystojnych i mądrych kolegów. Oni też nie mogą znaleźć żony. Był tak film „Londyńczycy” gdzie koleś udawał że jest Anglikiem żeby poznać Polkę. To jest dowód że mówię prawdę.

    • Twój post jest dokładnym przykładem powodu, dla którego Polki nie chcą się wiązać z Polakami (niektórymi prznajmniej). Bije z niego dla nas taka pogarda, że aż przykro to czytać.

    • Jacku – nie bardzo rozumiem dlaczego współczujesz Pani Kruger, pani Pienaar, pani Taggart, pani Beyers, pani Oosthujzen i innym. One zapewne zadowolone są ze swojego życia. Dlaczego zakładasz, że gardzą Polakami? Może po prostu nie znalazły w Polsce odpowiedniego mężczyzny? Może dla panów Polaków były za przeciętne, albo za niezależne – albo odwrotnie – zbyt atrakcyjne i panowie się ich po prostu bali? Zamiast zaczniesz krytykować kogoś albo komuś współczuć, może najpierw poszukaj przyczyn w swoim wlasnym zachowaniu?

    • Mam nadzieję, że Pan Jacek na emigracji jest już od dziecka w związku z czym ominął polską szkolę. Ilość i rodzaj błędów językowych, stylistycznych i ortograficznych jest zatrważająca…

      • O ile bledy moge wybaczyc,to na pewno nie takie podejscie do kobiet jakie reprezentuje Pan Jacek. Jesli ma takich samych kolegow, to nie dziwie sie, ze nie znajduja partnerek.
        No ale to Polki sa *****, z panami wszystko zawsze OK.
        Przepraszam „normalnych” polskich facetow, bo naprawde nie chce wrzucac wszystkich do jednego wora, tak jak zrobil to Pan Jacek.

  6. Czy w RPA można brać ślub z dzieckiem? Przeczytałam dzisiaj informacje o 62-latce z RPA, która w zeszłym roku wyszła za mąż za 8-latka. Szerze mówiąc jestem zbulwersowana? Czy w tym „cywilizowanym” kraju pedofilia jest legalna?

    • Aleks – taki slub to tylko ceremonia i jako slub jest niewazny.
      Aby legalnie zawrzeć „tradycyjne” małżeństwo narzeczeni muszą mieć skończone 18 lat, choć w szczególnych przypadkach można zawrzeć związek małżeński za zgodą sądu nawet jeśli para nie osiągnęła wieku minimalnego.
      Pedofilia to przestępstwo (choć niestety występuje).

  7. bardzo ciekawa notka Agnieszko .. i ja myślę, że związek cudzoziemski to jest sprawa czasem niełatwa choć oczywiście każdy związek taki może być niezależnie skąd są partnerzy .. ano właśnie partnerzy to słowo kluczowe jeśli jedna ze stron poświęca dla związku (rodzinę, kulturę, zawód) coś więcej niż ta druga to to partnerstwo prędzej czy później będzie wystawione na próbę kiedy naturalnie euforia i zauroczenie sobą (i swoją innością) przeminie (choć tak być nie musi ) … zauważyłem, że cudzoziemskie pary jakby lepiej sobie dają radę po latach w kraju trzecim .. ale to tylko taka moja subiektywna obserwacja
    … ale tak to już jest w życiu trawa zawsze wydaje się bardzo zielona nie u nas :^)
    słoneczne pozdrowienia :^)

    • Wiesz, co do radzenie sobie lepiej „po kraju trzeciem” to chyba ma to zwiazek z tym, ze w tym innym kraju maja okazje sie lepiej poznac i wzajemnie „dotrzec” bez uprzedzen i bez presji ze strony lokalnej rodziny (ktora jest i bedzie zawsze, od kultury rodziny zalezy jedynie czy bedzie w mniejszym, czy wiekszym stopniu odczuwalna). Wtedy nawet gdy taka para zamieszka w kraju ktoregos z partnerow to jest latwiej, bo jakies reguly postepowania zostaly juz ustalone.
      Problem w tym, jesli niektore z tych regul zaczynaja sie zmieniac po przyjezdzie do kraju jednego z malzonkow – np. progresywny do tej pory maz muzulmanin zaczyna oczekiwac o zony, ze bedzie nosila nikab (a do tej pory np. nie bylo takich oczekiwan), albo oczekiwac, aby kobieta zostala w domu i zajela sie domem (a do tej pory np. byla aktywna zawodowo). Albo gdy ktores z malzonkow bedzie oczekiwalo, ze po przyjezdzi np. do Polski zameszkaja z rodzicami jednego z nich (a do tej pory mieszkali sami).
      Moim zdaniem zwiazek z cudzoziemcem czy cudzoziemka na pewno jest zwiazkiem ktory w przypadku rozstania moze kosztowac nas wiecej niz zwiazek z kims z wlasnego kraju – chocby ze wzgledu na dzieci.
      Moj maz np. jest wspanialym ojcem – gdyby z jakiegos powodu cos nam nie wyszlo, a on chcialby pozostac w RPA, to bylaby tragedia dla calej naszej trojki – bo co tu robic, jak mieszka sie na dwoch koncach swiata? Jak dzielic sie opieka nad dzieckiem?
      Wydaje mi sie, ze wyjezdzajac do innego kraju zawsze poswiecamy jakas czastke naszej kultury…
      I zawsze chyba lepiej dla takiego zwiazku jest mieszkac w kraju trzecim.

      • Agnieszko podziwiam, że poruszasz taki temat bo na pewno jest niełatwy .. i często zamiatany pod dywan .. ale jednak myślę, że jest bardzo wiele udanych związków cudzoziemskich i są one fascynujące ..
        ale mam też takie spostrzenia jako Polak w związku z cudzoziemką (i w kraju trzecim :^) ) .. oczywiście to są obserwacje z punktu widzenia mężczyzny ..
        a to po prostu aby kobieta była jak najbardziej niezależna i szanowała siebie a i wtedy będzie szanowana .. Polki są z reguły bardzo dobrze wykształcone i mówiące dobrze językami .. miłość miłością ale kobieta nie powinna być uzależniona od mężczyzny i zdana na niego całkowicie .. niestety to już taka męska natura, że po prostu kobieta tak bardzo polegająca na nim w dużej mierze daje ryzyko, że ona przestanie go fascynować i intrygować .. w kraju męża jest to tym bardziej ważne bo on tam ma wszystko podane na talerzu a ona uczy się nowego czasem bardzo długo .(no i wspomnę też o tym, że dla niego to zawsze są pokusy eks- pań . taka już natura)
        .a zatem koniecznie kobieta powinna mieć swój zawód i dochód i spotykać ludzi być jak najbardziej niezależna … tak miłość wiele potrafi unieść (kobiety w to za bardzo wierzą) ale i miłość potrafi się zmęczyć od noszenia cieżarów przeróżnych z biegiem lat ..
        to co napisałaś o przygodach żon w krajach gdzie kobieta ma tak mało praw to już zupełnie inna bajka .. wydaje mi się, że to rzadko kończy się dobrze ..i psychologicznie i niestety fizycznie też bo brak szacunku dla praw kobiety
        mam trzy córki i byłbym przerażony gdyby osiedliły się w takich krajach z partnerem stamtąd .. wycieczka wehikułem czasu w średniowiecze to byłaby makabra dla mnie tak myślę

        • Piotrze – podzielam Twoją fascynację międzynarodowymi związkami, bo sama mam męża cudzoziemca 😉
          I jak najbardziej zgadzam sięz Tobą co do faktu, że mężczyźni wolą kobiety niezależne. Problem Polek w wielu związkach polega na niskim poczuciu swojej wartości – zupełnie niepotrzebnie, bo jak sam zauważyłeś są wykształcone i zazwyczaj atrakcyjne. Ja też bym się bała bym się osiedlić w kraju w kórym kobieta jest obywatelem drugiej kategorii – choc nawet w cywilizowanym kraju bycie zoną cudzoziemką (lub mężem cudzoziemcem) może postawić kogoś na straconej pozycji przy sprawie rozwodowej…
          Czytałam gdzieś na forum wypowiedź Polki właśnie z RPA, chce się rozwieść z mężem i wrocic do Polski, ale problemem jest to, że nie pracuje, a więc ma małe szanse na to, że sąd przyzna jej dzieci…
          Dlatego też uważam, że związek z cudzoziemcem, jeśli ktoś się już na taki zdecyduje, trzeba chronić i pielęgnować – bo po prostu jest więcej do stracenia. Dotyczy to oczywiście obu stron.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s