Przez Aleksandrę do Sandton – VLOG

Sandton to ekskluzywna dzielnica Johannesburga w której znajduje sie mnostwo biur korporacji i innych różnej maści spółek, więc czasem bywam tam służbowo. To w zasadzie cenrum – choć niekoniecznie centralnie położone. Dwadzieścia lat temu tę samą funkcję pełniło Hillbrow, New Town i pozostałe części „starego” centrum. Teraz New Town i Braamfontein próbuje coś z sobą zrobić i przywrócić sobie dawną świetność. Ale daleko im do modnego, ekskluzywnego Sandton z  Placem Mandeli i rozsianymi dookola restauracjami, hotelami i galeriami.
Najkrótsza droga z mojej dzielnicy do Sandton prowadzi przez Aleksandrę, ktora jest jedną z najuboższych dzielnic w RPA. Choć wiem, że to nie do końca bezpieczne, czasem wybieram tę drogę aby nie zapomnieć jak wygląda ta smutniejsza, choć jakże bardzo typowa Afryka…

Na powierzchni niecałych 8 km kwadratowych mieszka ponad 400 tys. osob. W warunkach przeróżnych, ale zazwyczaj typowo afrykańskich – maleńkie domki określane jako „pudełka na zapalki” (match box houses) – czyli afrykańskie „tanie budownictwo”, blaszaki i slumsy.
Jadę powoli i z uwaga, nie chciałabym tutaj ryzykować stłuczki – z czyjejkolwiek winy… Troche mnie niepokoi Go-Pro widoczne w środku, ale jakoś nikt nie zwraca na nie uwagi. Nie raz mi sie udało zabłądzic w czarnej dzielnicy, a nawet zatrzymać sie aby zapytać o droge. W taki sposób zwiedziłam kiedyś Hillbrow ;-).
Główna ulica, London Road, stanowi dobry przekrój tego, co można zobaczyć w Johannesburgu. Osiedle tanich domków z bojlerami na energię słoneczną na dachu. Grafitti na murach. Parę małych sklepów, magazynów i drobnych zakładów przemysłowych… Potem slumsy. Po slumsach znów zakłady, które szybko w miarę zbliżania się do M1 oddzielającej Aleksandrę od Sandton zamieniają się na coraz lepsze.
I sama M1, granica pomiędzy bogactwem i biedą. Krajobraz jak po metamorfozie… Dwa światy… Tak bliskie i tak odmienne. Książę i Żebrak… Wszystko na przestrzeni kilkunastu kilometrów które można pokonać w 10-15 minut.
Poniżej krótki film z trasy, od zjazdu z autostrady poprzez Aleksandre do Sandton – świata ekspatów, korporacji i „czarnych diamentów” (tą nazwą określa się w RPA bogatych, wpływowych czarnych bogaczy). Jak widzicie nikt mnie nie zastrzelił, nikt nawet specjalnie się nie przyglądał. I choć nie polecam przejażdżek po Aleksandrze ani po innych ubogich dzielnicach turystom, to nie wpadajcie w panikę, jeśli się przypadkiem w takim miejscu zgubicie tak jak ja kiedyś w Hilbrow… Jeśli czujecie się niepewnie, po prostu zawróćcie przy najbliższej okazji.
Jak wielokrotnie już pisałam – NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY!

Niewiele się w Aleksandrze zmieniło od mojego ostatniego pobytu tutaj, choć jakby mniej śmieci widać. Czyżby lepiej działały służby miejskie?
Przez to ich kiepskie działanie tyle w Johannesburgu protestów. Drugi powód to przerwy w dostawach prądu – niedoinwestowany, a raczej marnotrawiący środki Eskom ledwo zipie i nie dla wszystkich starcza prądu. Nie mówiąc już o tym, że dzielnicach biedy większość podlącza się „na lewo”.
Płacą za to wszyscy pobierający prąd legalnie – stąd ciągłe podwyżki w kosztach energii.
Patrząc na kontrast Aleksandry z Sandton nietrudno domyślić się, że kraj o takiej rozpiętości dochodów – praktycznie od zera do milionów będzie miał problemy z przestępczością. Tak jest w Johannesburgu, tak jest w innych dużych miastach RPA. I nie tylko RPA – wystarczy spojrzeć na Amerykę Południową której kraje ostatnio przejęły niechlubną pałeczkę pierwszeństwa z statystykach przestępczości.
Niestety, dopóki nie zmieni się struktura dochodów w RPA, chyba nie można liczyć na poprawę sytuacji w kwestiach bezpieczeństwa…
I dla podkreślenia kontrastów jeszcze film z Diepsloot – dzielnicy nędzy, który znalazłam w internecie… Przejeżdżam czasem obok Diepsloot, ale bałabym się tam wjechać, ten film nakrecony został przez kogoś, kto odwiedził tam swojego znajomego… Diepsloot też leży niedaleko ekskluzywnych dzielnic, Daifern, Kyalami i Fourways Gardens, jest  tym, czym Alexandra była kilkanaście lat temu, zanim zaczęły się tam pojawiać “normalne” domy i biznesy.
Takich dzielnic, w których skrajna nędza graniczy ze skrajnym bogactwem jest w Johannesburgu więcej. I choć film jest pozytywny, to w takich dzielnicach mieszka wielu zdesperowanych ludzi, którzy nie mają nic do stracenia…

Advertisements

One thought on “Przez Aleksandrę do Sandton – VLOG

  1. Dzięki za info, Tak byłem i to z dzieciakami jeździliśmy po całym Jozi i było ok ale mieszkaliśmy w Sandton , za tydzień jadę jeszcze raz sam będę mieszkał w Newtown bo słyszałem ze ciekawie i pojadę do Soweto!!!

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s