RPA jak Hotel California

W RPA jest przysłowie, które mówi, że można człowieka wyciągnąć z buszu, ale nie da rady tego buszu z niego wykrzewić. I tak jak nasze, rodzime powiedzenie o wsi i „słomie z butów” ma negatywne znaczenie. Ale ja, zamiast patrzeć na to przysłowie w znaczeniu negatywnym, postanowiłam odnieść je do Afryki, a w szczególności do RPA. Bo Afryka wrasta w człowieka, jest jak tkanka nowotworowa – która wycinana, odradza się raz po raz…

…And I was thinking to myself,
„This could be Heaven or this could be Hell”…

To tekst z utworu „Hotel California” The Eagles… Nie wiem dlaczego (bo The Eagles nie mieszkali nigdy w Afryce), ale oddaje on bardzo dokładnie związek każdego człowieka, który mieszkał w Afryce, z tym trudnym, pięknym kontynentem.
I z tym ciężkostrawnym krajem, jakim jest RPA… Nie wiedziałam czego oczekiwać po RPA gdy przyjechałam tu w 2007 roku.
Z jednej strony relacje mediów o mordestwach i innych okrucieństwach do któych tu nagminnie dochodzi (i o któych pisałam choćby w takich wpisach jak „Ciemne Barwy Tęczy” czy „Mroczny sekret RPA„…
Z drugiej strony urokliwa idylla, ciepły klimat, basen w ogródku, plaża albo góry w długi weekend… I całe mnóstwo atrakcji od natury począwszy na adrenalinie skończywszy.

…Some dance to remember, some dance to forget…

Pierwszą imprezą na którą dotarłam  po przyjeździe w RPA bylo oczywiście „braai”. Zorganizowane przez firmę z okazji „Dnia Rodziny”.
Generalnie jest nim nasz Poniedziałek Wielkanocny, ale ponieważ wszyscy wyjeżdżają wtedy na święta, to firmy czasem organizują coś w innym terminie.
Impreza była w parku. Po kilku minutach powitania z głośników zapodano muzykę i rozpoczęły się tańce. Głównie zuluskie i inne afrykańskie, ale było także afrykanerskie „sokkie”.
Tańczyło mnóstwo ludzi. Zwyczajnie w parku. Ludzie często tańczą tu spontanicznie na ulicy, zwłaszcza w townships, czarnych dzielnicach. Tańczą z radości i z nudów. Tańczą nawet politycy podczas akcji wyborczych.
Poniżej przyklad z Grahamstown, całkowicie chyba naturalny i niewyreżyserowany.

I jeszcze  taniec, który robił furrorę porzed mistrzostwami FIFA – tak, jak nowozelandzka drużyna rugby ma swoją „hakkę”, tak RPA ma swój futbolowy „diski-dance”.

Lonmin+strike

Marikana – strajkujący górnicy

W RPA taniec i muzyka to sposób na odreagowanie wielu stresów, wyrażenie zarówno szczęścia i euforii, jak i frustracji czy złości.
Tańczą podczas obrzędów i mszy w swoich kościołach. Podczas ślubów i w czasie żałoby.
Ale afrykańskie tańce nie zawsze są przyjazne.
Tańczy także agresywny tłum podczas rozruchów, strajków czy demonstracji…
Dzierżąc kije i maczety poruszają się w takt bębnów i dźwięków wuwuzeli, trąbek które w komercyjnej postaci zrobione są z plastiku na wzór tradycyjnego instrumentu z rogu.
Tańcom towarzyszą obrzędy, zaklęcia i czary…
Tak, jak to miało miejsce w najwięszej katastrofie demokracji RPA, podczas strajku w Marikanie, gdzie zginęło 44 osoby, a 70 zostało rannych.

…”We are all just prisoners here, of our own device”…

Spotkałam w RPA mnóstwo ludzi, którzy nigdy nie byli poza RPA. Nie dlatego, że ich nie było stać (choć tacy oczywiście też są), ale dlatego, że nigdy nie chcieli poza RPA pordóżować. Bo w RPA znajdziecie wszystko. Od pięknych plaż z rafami koralowymi, poprzez sawannę i busz, aż po wysokie góry, w których w zimie leży śnieg.
I niezaprzeczalnym moim zdaniem faktem jest, że mieszkańcy RPA, kochają swój kraj. Nawet ci, którzy go opuścili – wygnani poapartheidową polityką, która wyraźnie faworyzuje czarnych, wzrostem przestępczości, brakiem perspektyw…
Bo po upadku apartheidu musiało się wiele zmienić. Sam upadek apartheidu był nieunikniony, ale przyniósł wiele zmian. Niektóre zmiany były zmianami na gorsze i wielu białych sfrustrowanych nową rzeczywistością wyjechało. Ale nawet oni kochają RPA.
Zgorzkniały emigrant tęskni za domem w RPA, za weekendami w buszu. Za upałem lata i burzami, podczas których błyskawice co kilka sekund przeszywają niebo oferując niesamowity spektakl światła i dźwięku, który trudno napotkać gdziekolwiek indziej. Może tylko w USA, ale tam taki spektakl towarzyszy tornadom…
Ta trudna relacja pomiędzy RPA a jej mieszkańcami, zarówno tymi, którzy jeszcze w RPA mieszkają, jak i tymi, którzy z przeróżnych powodów opuścili kraj jest wyraźna i namacalna.

storm1.jpg

…you can check out any time you like, but you can never leave…

Zgorzkniały emigrant wolałby być w RPA, ale na swoich warunkach… On tak naprawdę nigdy nie wyjechał.
Wertuje lokalne wiadomości, przegląda statystyki morderstw, rejestruje w głowie każdy przejaw korupcji w rządzie – wszystko po to, aby utwierdzić się w przekonaniu, że jego decyzja była właściwa… Że w RPA nie da się żyć.
W RPA faktycznie trudno jest żyć, ale nie dlatego, że warunki są tu ciężkie, nawet do wysokiej przestępczości można się przyzwyczaić, uchronić przed jej skutkami na wiele sposobów. Trudno tu żyć, bo ciężko tu cokolwiek zaplanować na przyszłość.
Bo cała ekonomia i sytuacja polityczna RPA to jedna wielka zmienna, która nie ma żadnego punktu odniesienia.
Najlepiej żyje się w RPA ekspatom na kontraktach, bo oni wiedzą, że za parę lat ich tu nie będzie, że wrócą do swoich krajów.
Ale nawet oni będą tęsknić za afrykańskim spokojem i chaosem, które współistnieją ze sobą jak krowy pasące się pomiędzy pasami autostrady i jeżdżące po tej autosradzie roztrąbione samochody.

Bo można człowieka wyrwać z Afryki, ale nie da się Afryki wyrwać z serca…

 

Reklamy

17 thoughts on “RPA jak Hotel California

  1. Kiedys czytalem chyba nawet ksiazke „Blondynki” o Indiach i bylo to raczej pudlo (prawie dwa lata pracowalem w Indiach), dlatego z podswiadomym uprzedzeniem zaczalem czytac tekst tejze „Blondynki” o kraju, w ktorym zyje prawie polowe dlugawego juz zycia, o RPA. Przyznaje ze pani „Blondynka” w tak krotkim tekscie celnie trafila z opisem wspolczesnego RPA. Dla mnie, po wielu doswiadczeniach i eksperymentach, to najwspanialsze miejsce do spedzenia zycia na tej Ziemi 🙂 Dziekuje za chyba naprawde obiektywny tekst i zapraszam do odwiedzenia nas nastepnym razem w szkole lotniczej im. Dywizjonu 303 (www.303squadron.com) – Mirek.

  2. Witam blondynko poraz kolejny. Pieknie opisane. My of roku latamy za papierami zeby w koncu wyjechac do RPA i w koncu zaczynam widziec swiatelko w tunelu. Jednak im dluzej to wszysyko trwa tym wieksze obawy mam. Zakochalam sie w tym wszystkim co opisujesz jakies 10 lat temu. Zajelo mi 9 zeby mezowi powiedziec ‚jedziemy ‚. Jednak sa momenty kiedy wolala bym zostac pomimo tej milosci. Pozdrawiam

  3. Pingback: Spalić wszy na słońcu – ksenofobia w RPA | Blondynka w Krainie Tęczy

  4. Nie wiem jak ale swoimi wpisami podobnymi do tych sprawiłaś, że RPA stało się dla mnie niesamowicie interesującym krajem, z pasją przeglądam i czytam wszystko co go dotyczy, ostatnio namówiłam chłopaka na odcinek Bez rezerwacji w RPA i dopiero wtedy widząc ten kontrast oznajmił „Teraz rozumiem czemu ten kraj cię tak fascynuje”. Dzięki!:)

  5. Bardzo trafne, podpisuję się obiema rękami i nogami! Ja już jestem na ostatniej prostej, w grudniu będę stąd wyjeżdżać, ale wiem, że RPA zawsze będzie ze mną, głęboko w duszy i w sercu. Tu nie da się popaść w marazm czy znudzenie, bo tak jak piszesz – nic tu nie jest do końca pewne, a do tego szeroka gama wspaniałych atrakcji po prostu nie pozwala się nudzić! Czuję, będę tu wracać nie raz…

          • Spedzilismy z mezem w RPA 23 lata. Wyjechalismy tylko dlatego ze na emeryturze nie stac nas bylo na wydatki typu zabezpieczenie zdrowia i bezpieczenstwa jako takiego. Tak wlasnie jak pani pisze. Bardzo braakuje nam wszystkiego co jest zwiazane z tym krajem. W ciagu 4 lat poza RPA juz odwiedzalismy ten kraj, I naszych znajomych ktorzy tam pozostali.
            Ale staramy sie tez zyc w Europie, cieszyc sie tym czego nam tam brakowalo, czyli uczuciem bezpieczenstwa swoboda w czasie wieczornych spacerow, a takze czestszymi kontaktami z dziecmi ktorzy z braku perspektyw i pracy wyjechali z Rpa zaraz po studiach.
            Podsumowujac: zawsze bedziemy snic i wspominac lata tam spedzone,. Bylo ciezko ale nigdy nie zalowalam lat ktore tam przezylismy.

  6. Ciekawie przedstawiłaś, to czego można się spodziewać, można zobaczyć w RPA. Masz rację, że bardzo dużo słyszy się o przestępczości.Ale fajnie, że wspominasz też o innych, lepszych stronach.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s