Kolejny atak lwa w Lion Park – turystka nie żyje

Wczoraj miał miejsce kolejny atak lwa na turystę w parku RPA. Wydarzenie miało miejsce w Lion Park w północno-zachodnich okolicach Johannesburga.
Jest to niewielki, bardzo popularny wśród turystów (zarówno lokalnych jak i zagranicznych) park – coś pomiędzy zoo i parkiem safari. Zwierzęta nie znajdują się w klatkach, lecz w odgrodzonych od siebie (podzielonych na gatunki) „obozach”, przez które turyści przejeżdzają w samochodach safari, lub własnych. Zwierzaki są przyzwyczajone do widoku ludzi i interakcji z nimi, gdy są małe można je nawet pogłaskać.

Lion Park

Przyzwyczajone – ale czy to oznacza, że mniej niebezpieczne?
Czy raczej, że ludzie odwiedzający park spodziewają się, że zwierzęta będą po prostu oswojone.
A nie są. Lew to dzikie zwierze. Nie da się u niego wykrzewić pewnych instynktów, stąd też ataki nawet na ludzi zajmujących się lwami w zoo czy w parkach.
Amerykańska turystka (media nie podają danych personalnych) która zignorowała całą serię znaków ostrzegawczych i pozostawiła w samochodzie otwarte okno przepłaciła to życiem.
Mimo bardzo szybkiej akcji ratowniczej zmarła na miejscu w wyniku urazów – najprawdopodobniej lwica która ją zaatakowała uszkodziła jedną z tętnic. Lwy zabijają szybko i skutecznie. Podczas ataku albo przecinają tętnicę, albo duszą ofiarę. Albo i jedno i drugie. Ofiary ataków które przeżyły, zazwyczaj po prostu mają szczęście. Lew, to olbrzymie, ciężkie zwierzę (średnio waży ok. 150 kg), jednocześnie bardzo sprawne i szybkie – podczas ataku człowiek nie ma szans.
Ale lwy nie polują na ludzi – zazwyczaj coś je musi wyprowadzić z równowagi i atakują bo są podrażnione. Lub ze strachu.


Trudno powiedzieć co wyprowadziło z równowagi lwicę, która wczoraj zaatakowała pechową turystkę.
Być może rozmiar obiektywu aparatu. Albo może starała się przyciągnąć uwagę lwicy, jak to ma w zwyczaju wielu turystów.
Nie będę umoralniać i pisać jak nieodpowiedzialne jest jeżdżenie po parku safari z otwartymi oknami czy niezablokowanymi drzwiami. Bo nie raz mi się to zdarzało.
Pomimo całej odpowiedzialności i ostrożności, zdarzyło mi się otworzyć okno czy nawet się wychylić, aby zrobić zdjęcie. W pobliżu lwów.
Właśnie w Lion Park, albo w sąsiednim Rhino and Lion Park – licząc na to, że zwierzaki są na tyle przyzwyczajone do widoku ludzi, że nie zwrócą na nas uwagi..
Ba, nawet zdarzyło nam się wyjść z samochodu w Parku Krugera, a w Etosha w Namibii spędzić poza nim kilka minut zmieniając koło z przebitą oponą. Czy mieliśmy inne wyjście? Oczywiście – zazdzwonić po rangerów, ale wtedy, to dodatkowy koszt.
I w 99.9% tak właśnie jest – lwy po prostu ignorują takich nieodpowiedzialnych turystów.


Ale okazuje się, że jednak ten niewielki procent prawdopodobieństwa, jest na tyle duży, że dla własnego dobra, nie wolno nam o nim zapomnieć.
I zdaje się również, że wypadki częściej zdarzają się właśnie w mniejszych parkach, gdzie zwierzęta mają mniej przestrzeni aby się oddalić czy uciec.
I zagrożone, po prostu atakują…

Źródło: http://www.news24.com/SouthAfrica/News/Lion-victim-ignored-numerous-warnings-to-keep-windows-closed-20150601

Zdjęcia: Internet (połączone ze źródłami)

Przeczytaj także:
Inne wpisy o atakach zwierząt w parkach RPA

Advertisements

19 thoughts on “Kolejny atak lwa w Lion Park – turystka nie żyje

  1. Droga Blondynko w krainie tęczy 🙂
    Uwielbiam czytać Twojego bloga, piszesz w bardzo rzetelny i ciekawy sposób. Mam do Ciebie prośbę, czy mogłabyś napisać o insektach, pająkach (czy są często spotykane) uciążliwych zwierzętach, zagrożeniach z ich strony, … i wszystko co chciałaby wiedzieć osoba z arachnofobią i wstrętem do robaków 🙂 Jeżeli pisałaś już jakiś podobny tekst, to baaaardzo proszę o link.
    Pozdrawiam 🙂

  2. Bardzo dobry post. Bo warto przypominać, że to co wydaje nam się bezpieczne lub tylko z niewielkim ryzykiem przez naszą nieostrożność może zamienić się w tragedię. Chyba każdy z nas w swoim życiu zignorował niejedną tabliczkę czy komunikat z ostrzeżeniem. Sytuacje takie jak ta przypominają, że te ostrzeżenia nie są jednak bez powodu.

  3. Byłam na safari w Tsavo, w Kenii, gdzie obowiązkowo trzeba jeździć w zamkniętych safaribusach lub terenówkach (oczywiście te komercyjne mają podnoszony dach). Ale już w Masai Mara woziła nas terenówka zupełnie otwarta – jakby któryś wielki, dziki kot chciał wskoczyć do środka samochodu, to zrobiłby to bez problemu. Ufalam wtedy naszemu doświadczonemu kierowcy, że potrafi rozpoznać reakcje i zachowania zwierząt i nie będzie się zbliżał, jeśli zauważy, że są zaniepokojone, przestraszone czy w ogóle cokolwiek jest nie tak. Nie słyszałam na szczęście o żadnych wypadkach w Mara z udziałem zwierząt, ale nigdy nic nie wiadomo…

    • No wlasnie w duzej mierze chodzi o rozpoznawanie tych reakcji. Ta lwica sie zblizala, a dziewczyna robila zdjecia. Ostatnie opublikowane bylo chyba z ok metra, tuz przed atakiem. Niestety, ludzie czasem nie zdaja sobie sprawy z niebezpieczenstwa. Przyznam, ze ja zawsze tez traktowalam lwy w Lion Park jako prawie oswojone i zaskoczona jestem tym atakiem. Lwice musialo cos zaniepokoic. Szkoda tej dziewczyny…

      • Pewnie, że szkoda! Wydaje mi się jednak, że ludzie nie myślą o tym, że zwierzęta mogą zaatakować – być może szczególnie w tego typu parku, gdzie wydaje się, że sa one jakoś przyzwyczajone do ludzi. I pewnie w jakimś stopniu są, ale to nadal dzikie zwierzęta. Być może w „normalnym” parku turystka zachowałaby się trochę bardziej odpowiedzialnie z samego tylko powodu, że bałaby się dzikich lwów…

  4. Niestety, ludzie sami sobie są winni. Nieumyślność turystki kosztowała ją życie. Na takim safari można świetnie się bawić, ale trzeba zachować zdrowy rozsądek.

    • Oczywiscie, ze tak, ludzie sa winni chyba w kazdym takim przypadku. Wcale ich nie usprawiedliwiam. Generalnie wszystkich przekonuje, ze maja zamykac okna, blokowac drzwi etc. Nie zmienia to jednak faktu, ze samej zdarzylo mi sie tych regul nie przestrzegac… Na pewno nie ma co winic zwierzat czy obslugi parku. Lekkomyslnosc ma czasem bardzo powazne konsekwencje…

  5. Zwierze to zwierze (tak jak człowiek), nigdy nie wiadomo jak się zachowa. Czy to 150 kg lew czy mały psiak. Działają instynktownie i warto o tym pamiętać. Nigdy nie wiadomo jak zadziała instynkt, a obrona jest jak najbardziej naturalnym odruchem.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s