Spacer pośród smoków – wyspy Rinca i Komodo

Po pierwszym dniu relaksujacego pływania i snorkowania, następnego dnia przyszedł czas na zupełnie inne atrakcje – warany, które w języku angielskim znane są pod nazwa komodo dragons (smoki komodo). Warany to najwieksze jaszczurki (czy może raczej jaszczury…) na ziemi.
Największe z nich są prawie tak duże jak aligatory, osiągają nawet 3 metry dlugości i 70 kg wagi.
I z tymi oto jaszczurami mieliśmy wszyscy, razem z Młodym, który uwielbia wszystkie zwierzaki z wężami i innymi gadami włącznie, wybrać na kilkugodzinny spacer po wyspach Rinca i Komodo…

Komodo

Poniżej kilka faktów o tych przyjemniaczkach 🙂

  • Warany w naturze można znaleźć tylko na indonezyjskich wyspach Komodo, Rinca, Flores, Padar i Gili Motang.   Komodo National Park znajduje się obecnie na liście 7 cudów natury.
  • Należą do najbardziej drapieżnych zwierząt na ziemi. Nie posiadają wrogów naturalnych, są kanibalami, a ich ukąszenie, a nawet liźnięcie może spowodować poważną infekcję bakteryjną, wymagającą leczenia ambulatoryjnego.
  • O ile sama rana po ukąszeniu może nie być śmiertelna, warany posiadają w jamie ustnej niezwykle groźne bakterie, które mnożą się nawet dziewięciokrotnie szybciej niż zwykłe bakterie.
  • Jedzą wszystko, co popadnie, razem ze skórą, kopytami i kośćmi – od jeleni, poprzez dzikie świnie aż po bawoły rzeczne. Zdarzają się też ataki na ludzi, zwłaszcza dzieci (wszystkie z wymienionych wysp są zamieszkałe). Jedzą odrywając płaty mięsa i połykając w całości, bez przeżuwania.
  • Ich odchody są białe lub szaro białe i wyglądają jak popiół, jest to spowodowane zawartością wapnia pochodzącego z kości pożartych zwierząt. 
  • Jeśli nie uda im się pokonać swojej ofiar zębami, zostawiają zwierzaka „na umarcie” i wracają po kilku dniach, gdy dokona już żywota. 

Na taki wiec przyjemny trekking zabraliśmy naszego pięcioletniego Młodego, który od paru dni nie był w stanie mówić i myśleć o czymkolwiek innym. A tak „uzbrojony” był nasz przewodnik…

Rinca-guide

Obie wyspy odwiedziliśmy w ciągu tego samego dnia, aby ograniczyć opłaty za wstęp do Parku Komodo. Do obydwy z nich opłata jest jedna, jest to ok 60 zl za dzień. Do Rinca dotarliśmy z samego rana, gdy nie było jeszcze zbyt gorąco. Wyspę Komodo zostawiliśmy na póżne popołudnie, gdy upał już nieco zelżał. Zarówno na Rinca, jak i na Komodo, najwięcej waranów zobaczyliśmy w okolicach budek strażników i rangerów.
Rinca jest mniejszą  wyspą i prze populacji ok 2800 waranów, tam jest je łatwiej dostrzec w naturalnym środowisku (czyli raczej poza okolicami domków strażników). Na Rinca ze względu na mniejszą przestrzeń są również bardziej agresywne i nieco mniejsze.
Ponieważ są leniwe, nie gardzą odpadkami, na które nie muszą polować. Na obydwu wyspach wybraliśmy trasy o średniej długości. Bardziej ze względu na Młodego, któremu doskwierała już chwilami wysoka temperatura i wilgoć.
Trasy są łatwe, ale po deszczu były bardzo błotniste, warto więc założyć odpowiednie buty, których to błoto nie pochłonie.
Na Rinca skradaliśmy się za jednym z waranów poprzez kałuże chyba ponad trzysta metrów, aż w końcu nas dostrzegł i zaczął przyspieszać.
Zwolniliśmy wtedy aby zwierzaka nie drażnic i pozostaliśmy w tyle.
Po ok. godzinie dotarliśmy na szczyt wzgórza – roztaczał się stamtąd piękny widok na okolice, warto było nadrobić trochę trasy aby tam się znależć, choć na tym odcinku nie zobaczyliśmy już więcej waranów.

Rinca-view

 

Kolejnego zobaczyliśmy dopiero na dole w wysokiej trawie jak podążał w kierunku ścieżki,
Na Wyspie Komodo poza okolicami budek strażników zobaczyliśmy tylko jednego „smoka”. Wg naszego przewodnika było gorąco i chowały się w zaroślach. Nie sprawdzaliśmy okolicznych krzaków 😉
Młody był w swoim żywiole, w ogóle się tych waranów nie bał.
Gdyby nie to, że wiedział czym to grozi, pewnie by któregoś dosiadł albo przynajmniej pogłaskał. Wyglądają groźnie, ale jednocześnie bardzo niemrawo i nieszkodlwie. No cóż, pozory czasem mylą… Bo jak pokazuje historia incydentów z udziałem waranów, potrafią być bardzo groźne, właśnie ze względy na bakterie w ich paszczach.
Większość wypadków dotyczy lokalnej populacji, zwłaszcza dzieci. Warany schowane w krzakach trudno dostrzec. Poza tym i tak wyglądają jak kłody drzewa. A dzieciaki to dzieciaki, nie zawsze są uważne i patrzą gdzie kroki stawiają. No i wszędzie ich pełno…
Niestety, jedyne, co w takim przypadku może ofiarę uratować, to szybki transport do szpitala – helikopterem. A o ten w Indonezji, zwłaszcza na wyspach Komodo i Rinca, nie jest łatwo.
Nie dajcie się więc pokąsać przez warany…
Co ciekawe, jaszczurki podobne do waranów (Monitor Lizard) występują też w RPA, widzialam kiedyś jedną w Parku Krugera. Są mniejsze (okaz który widziałam miał chyba „tylko” z półtora metra) i nie są tak niebezpieczne, choć ukąszenie może być niebezpieczne.
No ale w RPA za to można zostać pożartym przez lwa, stratowanym przez słonia, zaatakowanym przez pawiany 😉 O tych wydarzeniach też już pisałam 🙂

Przeczytaj także:

Latajace lisy – czyli spotkanie z Batmanem

Najwyższy basen na świecie: Marina Bay Sands – czy warto wydać 1400 zł za nocleg?

Advertisements

14 thoughts on “Spacer pośród smoków – wyspy Rinca i Komodo

  1. A to ciekawostka z tymi waranami, wydawało mi się, że widziałam jakąs mniejszą wersję w Kenii nawet, a niemiecki przewodnik nazwał toto waranem. Być może jakiś inny gatunek?

    • Agnieszka, te w Malezji to tez monitor lizards (chyba, bo tych w Malezji nie widzialam). Troche inny gatunek, ale bardzo podobny. „Monitory” wystepuja jeszcze w paru innych miejscach, miedzy innemi takze w Afryce. Z drugiej strony to faktycznie sa tak podobne, ze ta unikalnosc troche chyba faktycznie naciagana 🙂 to tak, jakby na sile robic roznice pomiedzy tygrysem bengalskim i syberyjskim 😉 tutaj chyba roznica jest nawet bardziej widoczna.

  2. Słyszałam jeszcze, że kobiety nie mogą przebywać w pobliżu warana, jak mają okres. Nie wiem czy to prawda (może Ty się orientujesz?), ale jakiś Indonezyjczyk mi to powiedział. Tak czy siak chciałabym kiedyś na Komodo dotrzeć. Na wszelki wypadek nie w „te dni” 😉

    • Warany sa bardzo wyczulone na zapach krwi, staja sie wtedy agresywne – wiec moze to byc prawda – choc nie przypominam sobie aby mnie ktos pytal 🙂 Lepiej faktycznie nie w „te” dni, bo na obrone przewodnik ma tylko patyk 😉

  3. Je trzeba zobaczyć – ogromne, dostojne i paskudnie niebezpieczne. Nigdy nie chciałabym spotkać ich na swojej ścieżce, ale gdy kiedyś dotrę na Komodo – także wybiorę się zobaczyć te piękne zwierzęta. Na co dzień wolę oglądać nasze zwinki:).

  4. Rzeczywiscie przyjemniaczki, ciekawilo mnie to jak te warany wygladaja, bo we Francji gdzie mieszkam, zlosliwi mowia na niezbyt ladne kobiety wlasnie ze przypomina warana (teraz wiem, co to oznacza ha ha ha). Pozdrawiam serdecznie Beata

  5. Oj macie tam trochę Varanide 🙂
    A poza tym całkiem niedawno czytałem, że jest wysoce prawdopodobne, że to nie tylko bakterie odpowiadają za „zjadliwość” waranów z Komodo, ale być może także nieznane toksyny. Byłyby to po helodermach jedyne jaszczurki jadowite… ale nie ma co gdybać, cholernie zazdroszczę obserwacji komodoensis w naturze…

  6. Cos nie mozna tego reportazu otworzyc, informuje, ze: Hi there. You seem to be lost. It looks like nothing was found at this location. Perhaps it was there but now it’s gone. Maybe try one of the links below or a search?

    Pozdrawiam Andrzej ze Szwajcarii

    >

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s