Shosholoza – czyli taniec ze śmiercią

Shosholoza w języku Ndebele oznacza pociąg. Czytając wiadomość o kilkunastolatku który zginął w wyniku „surfowania” na pociągu przypomniał mi się węgierski film „Kontrolerzy”.
Wydawal mi się oderwany od rzeczywistości – totalna fikcja, zwłaszcza scena z bieganiem od stacji do stacji przez tunel, którym za chwilę będzie jechał rozpędzony pociąg…
Ale okazuje się, że nawet tego typu fikcja może znaleźć naśladowców. Zresztą kto wie – może to twórca filmu zainspirował się właśnie „train surfingiem”?

„Train surfing” to dość popularna w krajach rozwijających się metoda podróży. Stara już jak historia linii kolejowych, po prostu ten, kogo nie było stać na bilet czepiał się tego co wystawało i czego czepić się dało i podróżował na zewnątrz – unikając konduktora. Oczywiście niebezpieczna – zwłaszcza, gdy pociąg przejeżdżał przez wąski tunel, albo pod mostem.
Teraz, gdy dochodzi jeszcze trakcja elektryczna jest nawet bardziej niebezpiecznie. Ale nie wszyscy podróżują w ten sposób z potrzeby i braku pieniędzy.  Okazuje się, że co poniektórzy kandydaci do Nagrody Darwina zaczęli ją kultywować jako formę sportu ekstremalnego… Często dla zakładu. Albo aby udowodnić, że są „prawdziwymi” mężczyznami…

train_surfing

Fot: Marco Casino – „Stuff riding”

Jako ekstremalne hobby, „train surfing” po raz pierwsze pojawił się w latach 80-tych właśnie w RPA i dość szybko dotarł do innych krajów, między innymi do Brazylii, Rosji i Niemiec.
I choć z całą pewnością nie jest to zbyt częsta forma rozrywki, to w RPA – zwłaszcza w Johannesburgu – zdaje się znajdować coraz więcej zwolenników, powstają nawet rywalizujące ze sobą grupy.
Johannesburg nie leży nad oceanem… Nie da się posurfować na desce. Johannesburscy i Sowetańscy „surferzy” znaleźli więc własny sposób na surfing,  wypracowali nawet swoje unikalne, rozpoznawalne style…

Najłatwiejszy styl to wskakiwanie i zeskakiwanie z dachu, gdy pociąg jest na stacji i się porusza, ale nie nabrał jeszcze prędkości..
Trudniej jest wskakiwać i wyskakiwać z jadącego już szybko pociągu. Zwłaszcza, jeśli próbuje się to robić w rytm muzyki.
Można też otworzyć drzwi przed tunelem po obu stronach pociągu i jechać na przetrzymanie… Kto dłużej…  Najbardziej jednak niebezpieczny surfing to surfing na dachu podczas jazdy na pełnej prędkości, unikając trakcji elektrycznej i mostów.
Filmy można znaleźć na YouTube – poniżej jeden z nich.

Przedwczoraj zginął właśnie jeden z takich surferów, Loyiso. Był w drodze do szkoły.
Chłopak na przemian wskakiwał i wyskakiwał z pociągu trzymając się drzwi gdy pojazd odjeżdzał ze stacji.
No i któregoś razu pośliznął się źle trafił. Noga utknęła pomiędzy pociągiem a peronem.
Ciało chłopaka zostało wciągnięte na tory – zginął na miejscu, koła obcięły mu głowe.
Rzecznik prasowy Oddziałów Ratunkowych w Johannesburgu twierdzi, że w zeszłym tygodniu mieli identyczny wypadek.
I choć z całą pewnością, ci którzy  decydują się na taką formę rozrywki sami są sobie winni (no cóż – w myśl teori Darwina głupota eliminuje się sama), to jednak przykro, bo czasem ginie dzieciak, który do tego został sprowokowany.

Tak jak Loyiso, grzeczny i spokojny chłopak, który wg informacji od swoich kolegów „train surfingu” próbował po raz pierwszy. Pewnie typowy, szkolny kujon, którego jakiś przerośnięty szkolny „macho” sprowokował do podjęcia wyzwania…
Szkoda chłopaka. Jego, i innych dzieciaków, które sprowokowane robią głupoty…

Źródła:
http://www.iol.co.za/news/south-africa/gauteng/teen-beheaded-in-train-surfing-horror-1.1888699?utm_source=dlvr.it&utm_medium=facebook#.Va91XKSqpBc

http://www.odditycentral.com/news/dancing-with-death-the-train-surfers-of-soweto.html

Advertisements

17 thoughts on “Shosholoza – czyli taniec ze śmiercią

  1. Akurat równo rok temu ponownie byłem w Indiach. I ponownie miałem okazję jeździć pociągami, w klasie, którą z braku lepszego słowa nazwałbym „Lower Economy”. I tak samo, jak za pierwszym pobytem w Indiach, w 2007, nie mogłem wyjść z podziwu, jak sobie ludzie na różne niebezpieczne sposoby potrafią tę jazdę pociągiem urozmaicać…

  2. W Berlinie w latach 90. modny był S-Bahn-surfing, czyli surfowanie na nadziemnej kolejce, która jeździ po całym mieście na kolejowych wiaduktach. Pamiętam że były w związku z tym niezłe afery. Ciekawe jak teraz to wygląda. 😐

  3. Niedawno mieliśmy w szkole przedstawienie o Afryce. Dzieci śpiewały afrykańską piosenkę, w której co chwilę pobrzmiewały wlaśnie słowa „shosholoza”! Nie wiedziałam wtedy, że to znaczy „pociąg”. Piosenka była dość smutna, to znaczy smutno brzmiała, bo słów nie rozumieliśmy. Może właśnie traktowała o takich „train surferach”? Bardzo to ciekawe…

  4. Mocne. I chyba nie na moje nerwy. Syn jest surferem tradycyjnym. Ostatnio prześladuje mnie widok Australijczyka, który deską osłonił sięprzed atakiem rekina ( podczas zawodów, czy to nie było w Johanesburgu?) i cudem wyszedl z sytuacji bez szwanku:)) Blondynko, a ja z przyjemnością wysłuchałam w bezpłatnej aplikacji Audio-blog ( na ioS i Android) Twoich wpisów w wersji audio! Pojawił się nawet audio-komentarz do jednego z Twoich wpisów. Ponadto mozna posluchać ciebie w wersji po angielsku. Wow. Czad. Daj znać jak ci się podobało i co sądzisz o komentarzu? Pozdrawiam z bardzo upalnej Małopolski

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s