O polowaniach słów kilka – czyli „who the f*** is Cecil?”

Od kilku dni wrze opinia publiczna. Nie tylko w RPA czy Zimbabwe –  w USA, UK i juz paru innych krajach też. A wszystko za sprawą jednego pana dentysty z USA ktory postanowil sobie przyjechac do Zimbabwe i zapolować na lokalnego lwa. Najwyraźniej lwiego łba i skóry brakowało mu do imponującej kolekcji trofeów ze zwierzęcych czaszek.
Jak sobie zaplanował tak zrobił. Znalazł firmę, która zajmuje się tego rodzaju działalnością i która zagwarantowała skuteczność. Legalnie. W ramach pozwoleń. Albo przynajmniej tak myślał.

Takich farm w Afryce Południowej jest wiele, znajdują się głównie w RPA, Botswanie, Namibii i właśnie Zimbabwe. Wystarczy troche poszukać w Internecie. Oferują pełny pakiet usług – legalnie zapolować można nawet na słonia czy nosorożca, będącego pod najściślejszą ochroną. Tak, można. Nie w RPA wprawdzie, tylko w sąsiedniej Namibii, ale zgodnie z prawem, bo zwierzęta hodowane są na takich farmach tylko w jednym celu – aby jakiś straszliwie bogaty, zmanierowany „profesjonalista” z zachodniego świate je ubił i powiesił sobie na ścianie ich czaszkę. Albo rozłożył skórę na podłodze. Tak właśnie działa przemysł „canned hunting” (polowanie z puszki).

Absolutnie nie twierdzę, że każda farma na której można polować działa na tej zasadzie. Ale większość z tych, które pozwalają na polowania na gatunki zagrożone lub uważane za „egzotyczne” (typu lwy, lamparty, gepardy i inne popularne zwierzaki na trofea) działają właśnie w ten sposób.

Cecil w Hwange National Park.(Bryan Orford, YouTube)

Tak było i w tym przypadku – Walter Palmer, na którego teraz spadają zasłużone cięgi z całego świata, zrobił dokładnie to. Wykupił usługę zapolowania na lwa w renomowanej firmie Bushman Safaris.
Tyle, że firma postanowiła iść o krok za daleko w swojej trosce o potrzeby klienta.
Zamiast skorzystać z własnej puli lwów (którą powinni posiadać oferując tego typu usługę, chyba, że je wcześniej inni „turyści” wybili i nie zdążyli dokupić), postanowili wywabić z okolicznego parku narodowego odpowiedni okaz.
Był nim Cecil (#ripcecil), 13 letni, okazały, postawny samiec – lokalny celebryta i ulubieniec turystów.
Cecil miał na szyi kołnierz z GPSem. Nie znalazłam informacji, czy kołnierz nie został zauważony, czy został po prostu zignorowany.

Strzał został oddany z łuku. Nie był smiertelny. Zwierzę uciekło – zranionego Cecila tropiciele odnaleźli dopiero po 40 godzinach i dobili strzałem z pistoletu. Po czym zdjęli kołnierz z GPSem, ucięli głowę, obdarli ze skóry. Standardowa procedura w przypadku gatunków egzotycznych, bo klienta interesuje tylko głowa i skóra. Mięso się porzuca, albo idzie na karmę dla innych zwierząt.

Prawo rynku działa i w tej dziedzinie – tam gdzie jest popyt, będzie i podaż.
Smutne, ale prawdziwe. Dlaczego jednak canned hunting jest legalny?
Można na to spojrzeć w dwojaki sposób.

Pierwszy to oczywiście pieniądze – okazuje się że popyt na tego typu usługi jest bardzo duży.
Klienci pochodzą z krajów rozwiniętych – mąż mojej znajomej prowadził kiedyś taką farmę, ale pod wpływem żony zmienił działalność na mniej wątpliwą moralnie.
Ceny jakie proponował oscylowały w granicach 100 tys USD za egzotyczne trofea. Jego klienci pochodzili głównie z USA, Szwajcarii, Japonii i Chin. To jest bardzo dochodowy biznes i posiadacze farm płacą bardzo wysokie podatki, działają więc z pełnym przyzwoleniem rządu.

Ironicznie, jest jeszcze jeden aspekt. Oprócz podatków, take farmy płacą bardzo wysokie opłaty konserwacyjne, które przeznaczane są właśnie na ochronę gatunków ginących. Czyli farma na której można polować, przyczynia się do ochrony nosorożców, któy ch w RPA jest bardzo niewiele.
Każda farma ma obowiązek sama zadbać o swój stan posiadania. Takie zwierzęta, wychowane na małej przestrzeni i przyzwyczajone do ludzi łatwo dają się podejść i zabić. Zdarza się też, że podaje im się środki uspokajające, aby nie były niebezpieczne dla polujących… Aby nie działały zgodnie z instynktem i nie broniły się…

Jednak absolutnie niedozwolone jest wabienie zwierząt z parków. To dlatego Theo Bronkhorst (łowca i tropiciel pomagający Palmerowi) został aresztowany i odpowie przed sądem.

I choć niewątpliwie potępiam pana Palmera za jego upodobania, to nie z jednostką trzeba tutaj walczyć, ale z przemysłem, który pozwala na zaspokajanie takiego zapotrzebowania. Dla mnie canned hunting to najbardziej obrzydliwa gałąź przemysłu turystycznego (czy też łowieckiego) jaką sobie można wyobrazić.
I o ile jestem w stanie zaakceptować polowanie na zwierzęta „jadalne”, o tyle polowanie tylko i wyłącznie po to, aby pochwalić się skórą czy głową lwa na ścianie jest po prostu najniższym sposobem budowania własnego ego. I bez względu jakie są z tego dochody, taka forma polowań powinna być wyeliminowana całkowicie.

Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto w „trosce” o zadowolenie klienta będzie skłonny nagiąć albo obejść przepisy. Tak jak w tym przypadku.

Więcej w lokalnych mediach:

http://traveller24.news24.com/Explore/Bush/Hunting-industry-told-to-clean-up-its-act-after-protected-lion-killed-in-shock-legal-hunt-20150729 

http://traveller24.news24.com/Explore/Bush/Professional-hunter-loses-license-as-Cecil-the-lions-head-is-confiscated-20150729

Advertisements

13 thoughts on “O polowaniach słów kilka – czyli „who the f*** is Cecil?”

  1. Pingback: Skrót do Sodwana Bay | Blondynka w Krainie Tęczy

  2. Dla mnie to jest wszystko chore, nienormalne. Ludzie niektorzy maja naprawde za duzo kasy. Czasami chcialoby sie na nich zrobic polowanie, by doopsko jakims dobrym pasem zbic. Na pamiatke lowow. Zlosc bierze.

  3. Jak powstrzymać tą mafię myśliwych i małą męskość którą reprezentują ogólnie i dosłownie , zero wrażliwości , faceci bez jaj , bałabym się im dać dziecko do przypilnowania , hobby – chciałabym widzieć ich na miejscu tych zwierząt , brzydzę się nimi .

  4. Bardzo ciekawy wpis i świetnie przedstawiłaś problem. Jakoś nie dziwi mnie, że najwięcej klientów mają w krajów najbardziej rozwiniętych, gdzie panuje mnóstwo zasad, zakazów, nakazów. Myślę, że w całym tym pseudo sporcie ludzie chcą spróbować czegoś bardzo emocjonującego, zapanowania nad naturą, powrotu do łowieckiej natury. Uznaję to jednak za obrzydlistwo, ponieważ jakie zwierzę otumanione i wychowane na pewną śmierć ma szanse z człowiekiem, który dla zabawy strzela z łuku? Niech taki mądrala, bankier ze Szwajcarii np, który w swoim własnym kraju jedzie obowiązkowo 110 km/h uda się na kilka dni do prawdziwej puszczy i wtedy zobaczymy. Ja nie wiem w ogóle jaką mozna mieć satysfakcję z takiego „trofeum” wiedząc to co napisałaś, że zwierzęta otrzymują środki nasenne. Zabawa dla facetów bez jaj :-D. Tylko lwa szkoda… I nie tylko tego z parku, ale i wszystkich innych…

    • Dla mnie koncentrowanie sie na tym konkretnym lwie to typowa zagrywka medialna, wiadomo, dobrze sie sprzeda. Ale moze tylko w ten sposob mozna zwrocic uwage na problem, bo inaczej jest ignorowany? Czasem cel uswieca srodki.
      Cecil mial 13 lat, za 2-3 lata i tak pewnie zostalby sprzedany na farme, bo bylby juz stary… Niestety takie sa realia, parki na tym zarabiaja… Takie polowania powinny byc zakazane, a prawo nie powinno pozwalac na przewozenie trofeow, bo inaczej zakaz bedzie martwy.

  5. Okropne wiadomości.
    „Myśliwi” z krajów zachodnich jadący jeepem, z obstawą, masą sprzętu i strzelający do otumanionych zwierząt tylko po to, żeby powiesić głowę na ścianie. To tak, jakby powiedzieć, że ktoś wciskający guzik odpalający rakietę zabijającą tysiące osób na drugiej stronie globu jest najlepszym żołnierzem na świecie.
    Pompowanie ego kosztem ginących gatunków. Brawa na stojąco. Ech.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s