Skrót do Sodwana Bay

Sodwana Bay to jedno z moich ulubionych miejsc w RPA. Na dodatek podczas afrykańskiej zimy jest tu ciepło, temperatury dnia to 22-25′ C, a nocy 12-15′ C, a więc niewiele odbiegąjace od europejskiego lata. Deszcz pada tu wiosną i jesienią, sierpień to bezpieczny, bezdeszczowy okres.

Tak więc przyjazd mojej mamy (zwać ja dalej będę Seniorka), postanowiłam okrasić pobytem w cieplutkim i spokojnym Sodwana Bay. Miejsce to co poprzednio, nieco „zmęczona” Mseni Lodge, ale za to w idealnej lokalizacji.

Do Sodwana Bay mozna dotrzeć na dwa sposoby. Droga główna, czyli z Pongoli do Hluhluwe, jakies 120 km i nastepne 100 km z Hluhluwe do Sodwana Bay. Dobra, asfaltowa droga. Drugi sposób to skrót, tuż za Pongolą odbijamy w lewo i przez niewysokie pasmo górskie docieramy do Sodwana Bay – z Pongoli do Sodwana Bay jest wtedy ok. 80 km, oszczędzamy więc tym samym ponad 100 km trasy.

Ponieważ pierwszą trasa już jechałam, postanowiłam pokusić się o urozmaicenie. Tuż za Pongolą odbiłyśmy więc w lewo jak mapa i GPS przykazali. Droga była asfaltowa, ale po chwili pojawiły dziury. Były całkiem spore, zwolniłam więc co nieco aby ominąc wieksze z nich. Droga pięła sie dość mocno w górę. W dole rozciagaly sie piekne widoki na krainę Zulusów, od niedawna, bo tereny te tylko ponad 200 lat temu podbił zuluski król Shaka.

DSC_0174

Tą trasa dojechaliśmy do miejscowości o wdzięcznej nazwie Umbombo. Umbombo było typową afrykańską wioska, małe domki, część z nich typowe zuluskie okrąglaki, szkoła, lokalny sklep. Robiło się późno, więc tylko przejechaliśmy przez wioskę nie zatrzymując się. Chcieliśmy szybko dojechać do Sodwana Bay. Droga dalej prowadziła w górę. A tuż za Umbombo „zwinęli” asfalt. Zostały tylko dziury i kocie łby. Afrykańskie kocie łby, a koty są tu spore 🙂 (patrz Cecil „de” lew). Nie zmartwiło mnie to jakoś specjalnie, znam trochę afrykańskie drogi. Ale niepokoiło mnie, że GPS gubił sygnał. W którymś momencie zgubił go na dobre, i byliśmy zdani (ja, Seniorka i Młody) na siebie, drogę z kocimi łbami i gwiazdy na niebie… Przez te kocie łby jechaliśmy tak wolno, że już się ciemno zaczynało robić…

Dobrze, że chociaż paliwa w baku mieliśmy jeszcze sporo… W zasadzie powinniśmy byli zawrócić. Ale wtedy cała godzina stracona no i byśmy musieli jeszcze tą dłuższa trasa jechać. Podążaliśmy więc dalej przed siebie, przy rozjazdach kierujac się intuicja… Miałam wrażenie, że intuicja czasami zawodziła, bo droga ciagnęła sie w nieskończoność. Kilkadziesiat kilometrów minęło, a GPS dalej myslał, ze jest w polu. Przejechaliśmy jeszcze przez kilka wiosek, ludzie patrzyli na nas zaskoczeni, chyba nikt nie spodziewał się już wieczorem gości, a na „lokalny” pojazd chyba nie wygladaliśmy. W końcu pojawił sie długo wyczekiwany znak SODWANA BAY 59 km. tam, gdzie był potrzebny, czyli na skrzyżowaniu. GPS dalej nie czaił gdzie jest, ale przynajmniej mieliśmy kierunek 🙂 i drogę z kocimi łbami, której nie widział GPS…

Dalsza droga przebiegła już bez stresu. Po kolejnych kilkunastu kilometrach GPS złapał sygnał. Okazało się, że w sumie nawet chyba czasu nie straciliśmy przez”skrót”… Ale i nie zyskaliśmy. Następne kilkanaście kilometrów dalej znów pojawił się asfalt i już bez przygód dojechaliśmy do celu 😉

Wniosek? Nie ufajcie skrótom w RPA 🙂 zwłaszcza tym, którymi jeszcze nie jechaliście. Droga w sumie była ciekawa, ale fajniej byłoby ja przejechać spokojnie, bez stresu i raczej za dnia niż po ciemku!

Dla przypomnienia – poniżej galeria z Sodwana Bay, celu naszej podróży 😉 – kliknij na zdjęcie aby obejrzeć w powiększeniu.

 

Advertisements

One thought on “Skrót do Sodwana Bay

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s