Emigracja jak miłość

Jakiś czas temu napisałam post na temat życia w RPA , a raczej kontrowersji i kontrastów z nim związanych „Życie w RPA – raj na ziemi czy istne piekło”. Post stał się bardzo szybko popularny i do tej pory, a minęło już dwa i pół roku, jest to najpopularniejszy post na moim blogu. Nie dorównują mu nawet posty o przestępczości, czy pracy – nawet post o pupach Murzynek jest bardzo w tyle 🙂

Post miał dużo komentarzy, niektórzy zarzucali mi koloryzowanie, niektórzy wręcz przeciwnie.
Ale w tym poście nie było koloryzowania. Ukazałam w nim plusy, całkiem celowo zresztą – ale to nie znaczy, że nie ma minusów.

Niedawno przeczytałam w Internecie stwierdzenie, że z Emigracją jest tak jak z Miłością…
Najpierw jest faza zakochania – widzimy same pozytywy, wszystko nam się w nowym kraju podoba. To właśni ci „zakochani” budzą najwięcej hejtu w Internecie, bo straszliwie wkurzają zarówno tych, którym ta faza już przeszła, jak i rodaków pozostałych w Polsce.
Ja w zasadzie fazy zakochania w RPA nie miałam. Bo to nie ja zdecydowałam się tu przenieść, ale tak „się stało”.
Najpierw przeniosła mnie tu korpo, a później w zasadzie dla pieniędzy i dobra mojej dopiero co powstałej rodziny zdecydowałam się zostać w RPA dłużej.
Ile? Nie wiem… Ale na pewno wpłynęło to na postrzeganie drugiej fazy, polegającej  na wyłapywaniu różnic – zwłaszcza tych najbardziej drażniących.
Gdy kończy się zakochanie i fascynacja nowym krajem –  wtedy, tak jak w związku, decydujemy – damy sobie szansę albo nie. To ostatnia, trzecia faza. Decyzja – zostajemy albo nie.
Moje dywagacje i wątpliwości chyba przebijają się przez wiele moich wątków o tym pięknym, trudnym kraju – bo to właśnie wtedy zaczęłam przelewać wszystko na papier (a raczej na klawiaturę)…
Jesli przetrwamy i tę fazem, to następuje faza akceptacji – wtedy nasz emigracyjny kraj staje się naszą nową ojczyzną.

A gdzie ja jestem? Chyba póki co gdzieś pomiędzy fazą drugą i trzecią. Rodzina i jej dobro są oczywiście najważniejsze – ale… to właśnie ze względu na rodzinę zastanawiamy się, czy aby na pewno RPA to odpowiednie miejsce? Czy jesteśmy w stanie zaakceptować te ekstremelne minusy (wysoka przestępczość, korupcja w rządzie, niekompetencja w urzędach) dla tych ekstremelnych plusów (wysoki standard życia, duże domy z basenami i ogródkami, kompleksy mieszkalne z kortem i klubem, niesamowita pogoda i natura)? Jestem ciut rozdarta. Nie wiem. Na kilka lat na pewno warto zaapceptować niewygody RPA na korzyść tych „ekstremalnych plusów”.
Po dzielnicach Johannesburga czy ulicach Cape Town czy Durban nie szaleją gangi bezdomnych Murzynów. Ale bezdomnych i tak w RPA jest dużo. Widać ich zwłaszcza na skrzeżowaniach ulic. Trzymają w rękach tabliczki, niektóre są nawet śmieszne – ta ostatnia też, bo RPA nie ucierpiało z powodu tsunami.

Ale problem bezdomności i biedy w RPA wcale śmieszny nie jest. To z tej biedy rodzi się przestępczość, choć na pewno biedy nie można używać jako wytłumaczenie tej przestępczości. A tak to często w RPA się przedstawia – bieda jest wytłumaczeniem na każdego przestępstwa. Nieważne, że jednym z najczęstych przestępstw jest „car-jacking” (uprowadzenie samochodu) – ci, którzy je kradną zasłaniają się biedą. Nie ważne, że sami dość wygodni mieszkają, oni uważają, że do kradzieży doprowadziła ich bieda. A rząd w obawie przed stratą wybotców wcale nie sili się jakoś specjalnie na wyrywanie chwastów ze swojego poletka.

Kolejną rzeczą jaka oddziela mnie póki co od przejścia do fazy „akceptacji” jest frustracja spowodowana niekompetencją rządu, z prezydentem RPA na czele. Pan prezydent w ogóle powinien mieć zakaz wypowiadania się przed mediamy, bo jak wyda głos to rand idzie w dół na łeb na szyję.

No a ponieważ swoją pensję w randach otrzymuję, to jest to dla mnie problem…

No cóż – w związkach też tak bywa, że sami do końca nie jesteśmy pewni jak to się dalej potoczy. Bo choć wszystko pięknie jak na obrazku, to brakuje poczucia bezpieczeństwa i wspólnej długofalowej wizji… To właśnie w tym miejscu jestem w swoim trudnym „związku” z RPA…

Reklamy

8 thoughts on “Emigracja jak miłość

  1. Szczerze, to ważne.
    Moja koleżanka Irlandka wróciła z RPA, minusów było jednak za dużo.
    Zawsze jak czytam Twoje posty, to czuję, że siwieję. Nie wytrzymałabym w takim kraju, nie na moją wrażliwość i moje nerwy, osiwiałabym po tygodniu.
    A faza zakochania też mnie ominęła w życiu na obczyźnie, drugą fazę już przerobiłam, teraz jestem w trzeciej. Tutaj, w Irlandii, chcę wychować dzieci.
    PS. Lubię Twój blog mimo siwienia 🙂

      • Agieszka ewakuacja !! Bo będzie za późno !! Wszystkich białych w korpo zastąpią czarni, to tylko kwestia czasu.
        Ustalmy jedno czarna większość prowadzi agresywny apartheid wobec białej mniejszości i to się nie zmieni.
        Myślę że w Irlandi możecie śmiało mieć to co macie w RPA, tak że chyba trochę demonizujesz ten wysoki standard życia w RPA

        Pozdrawiam
        Jacek

        • Jacku, ja nie mowie, ze wysoki standard maja wszyscy pracownicy korpo, wysoki (w miare) standard mamy my, w duzej mierze dlatego, ze oboje z mezem pracujemy na dosc juz wysokich stanowiskach. Nie sadza, ze w Irlandii nam sie obojgu tak trafi… Trudna decyzja. Jesli jedno z nas straciloby prace, mysle, ze ewakuowalibysmy sie dosc szybko.

        • Akurat basen chetnie zamienie na bezpieczna przestrzen do pobiegania albo pojezdzenia rowerem i na basen publiczny 🙂 ale chodzi o mi glownie o dom i przestrzen w domu, jakies podworko – sam domek w Irlandii (Dublin albo inne duze miasto) to duza kasa, sporo wiecej niz wartosc naszego domu w RPA wraz z oszczednosciami. Nie bardzo chcielibysmy na tym etapie brac kredyt na dlugi okres, wiec poki co musimy oszczedzac… Tutaj, w RPA…

          • Uhm… Rozumiem.
            Czasami żartujemy, że na starość sprzedamy wszystko i przeniesiemy do jakiegoś kraju „trzeciego świata”, kupimy dom z kawałkiem plaży i spędzimy resztę życia, wylegując się na piasku. Ale to tylko żarty, bo oboje nie wyobrażamy sobie życia poza Starym Kontynentem.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s