Ile należy płacić sprzątaczce – czyli minimum socjalne w RPA

RPA to kraj o bardzo wysokim, jednym z najwyższych (o ile nie najwyższym, ale niektóre kraje nie publikują swoich współczynników) współczynniku GINI na świecie.
Współczynnik GINI to ten, który określa rozbieżność dochodów danego kraju. Współczynnik 0 oznacza, że wszyscy mają po równo. Współczynnik 100 w teorii oznaczał będzie, że jedna osoba ma wszystko, a inni nic. Oczywiście w praktyce ani 0 ani 100 nie są możliwe do osiągnięcia.

W krajach skandynawskich, o najmniejszej rozpiętości dochodów GINI mieście się w okolicach 25-26. W Polsce jest to ok 32, tak zresztą jak w wielu innych Europejskich krajach.
Absolutnie nie ma on nic wspólnego z zasobnością danego kraju bo Ukraina ma współczynnik poniżej 25  – co generalnie oznacza że wszyscy mają raczej mało niż dużo.
W RPA współczynnik GINI wynosi 63.

O tym, jak to wygląda w praktyce pisałam we wpisie „Życie w RPA – raj na ziemi czy istne piekło?”- nie chcę się powtarzać, więc zainteresowanych odsyłam do źródła. W wielkim skrócie, wygląda to tak, że podczas gdy zdecydowana mniejszość  – do której zalicza się większość białych (choć grupa ta ze względu na politykę preferującą czarnych BBBEE powiększa się o grono czarnych biznesmanów zwykle powiązanych z rzadem) – żyje w luksusie, stanowcza większość mieszka w skleconych z dykty i blachy falistej szaksach.

I choć można tu nawet stwierdzić, że część tych ludzi po prostu nie chce mieszkać inaczej, bo mieszkanie w tych szaksach ich nic nie kosztuje (do prądu i wody zazwyczaj podłączają się nielegalnie), to faktem jest, że taki stan powoduje, że RPA jest w czołówce najbardziej niebezpiecznych krajów (pozostałe – takie jak Honduras czy Brazylia mają również bardzo wysoki współczynnik GINI) – bo tak drastyczne różnice w dochodach mają przełożenie na przestępczość.

I to dlatego zarobki tej najuboższej, ale zatrudnionej części społeczeństwa, do której zalicza się pomoce domowe (sprzątaczki, ogrodników, opiekunki do dzieci itp) są tak gorącym i chodliwym tematem poruszanym przez lewicowych populistów, którzy jak ostatnio Julius Malema, twierdzą, że pracodawcy lepiej traktują zwierzęta niż swoich pracowników.

Jako przykład podał, fakt, że wielu ludzi posiada ubezpieczenie medyczne dla swoich psów i kotów, ale nie posiadają takowego dla swoich pracowników.
Stwierdzenie Malemy wywołało burzę.
O tym, jak jest bzdurne i pozbawione sensu, świadczy fakt, że w RPA podstawowa służba zdrowia jest finansowana przez podatników, nie ma więc potrzeby ubezpieczać dodatkowo swoich pracowników.
Co więcej – ubezpieczenie ich często działałoby na ich szkodę, bo stawki ubezpieczeń prywatnych są wysokie, a i tak nie pokrywają wszystkich wydatków – koszty prywatnych wizyt nie pokrytych przez ubezpieczenie, ubezpieczony pokrywa sam. A potrafią być wysokie.

Sytuacja, w której pracownik ubezpieczony, mimo opłacanej co miesiąc przez pracodawcę składki na codzień korzysta z państwowych klinik wcale nie jest kuriozalna.
Ale faktem jest też, że pensje pomocy domowych są bardzo niskie. Średnia krajowa to ok. 150 randów za dzień pracy (zwykle 8 godzin), ale rozpiętość jest duża, od 120 randów w Nothern Cape, do 188 randów w Western Cape.
120 randów to mniej niż 10 dolarów za dzień pracy…

Choć patrząc na te zarobki i oceniając ich poziom, trzeba wziąć pod uwagę, że dość często pomoc domowa mieszka przy rodzinie dla której pracuje. W jakimś małym domku na tyłach ogrodu. Zazwyczaj z kuchenką, łazienką  i dużo lepszym niż mieszkanie w szaksach z dykty czy blachy falistej. I wyżywienie jakieś podstawowe też zazwyczaj ma zapewnione.
Oraz, że generalnie niewiele domostw zatrudnia pomoc tylko na jeden czy dwa dni – zazwyczaj jest to praca na pełny etat.
I nawet jeśli pomnożona przez 22 dni w miesiącu jest pensją niską, to przy zapewnionym dachu nad głową i często wyżywieniu na pewno nie karygodnie niską.

Chciałoby się Juliusa Malemę uświadomić co do sytuacji polskich sprzątaczek, które może i trochę więcej zarabiają, ale na ogół nie mieszkają w domkach czy mieszkaniach finansowanych przez pracodawcę.
Oczywiście, jeśli sprzątaczka musi pokryć z zarobionych 150 randów na dzień koszty mieszkania, dojazdów, jedzenia czy szkoły dla dzieci, sytuacja wygląda inaczej.
Wg kalkulatora kosztów życia, samotna matka z dwójką dzieci powinna w RPA zarobić ok 250 rand/dzień (ok 5400) miesięcznie aby utrzymać swoją rodzinę. Tylko dlaczego zakładać, że zarobki matki to jedyne źródło dochodu? Do utrzymania powinien dokładać się też ojciec dzieci, jeśli tego nie robi, to chyba raczej nie pracodawca powinien ponosić konsekwencje sytuacji.
Z kolei pensja minimalna (a raczej rekomendacja Ministerstwa Pracy) to ok 2200 randów na miesiąc za 45-godzinny tydzień pracy. Prawo nie do końca definiuje zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin – bardzo niejasno sugeruje, że taka osoba powinna zarabiać ekwiwalent 27 godzin/tydzien (ok 1300 randów miesięcznie).
Wygląda więc, że jest spora rozbieżność pomiędzy rekomendowanymi przez ministerstwo pensjami a realnymi oczekiwaniami, zwłaszcza tymi prezentowanymi w mediach.

Czytając dyskusje w sieci na ten temat, mam wrażenie, że w RPA prawie wszyscy (zarówno biali jak i czrni) mają skrzywione wyobrażenie tego, jak życie sprzątaczki czy przeciętnego robotnika wygląda w innych krajach.
Czarni – bo wydaje im się, że w Europie, czy USA sprzątaczka zarabia krocie.
Biali – bo często postrzegają pracę wykonywaną w swoich domach jak wymianę barterową – trochę jak za czasów apartheidu. „Państwo” żywili i dbali o wszelkie potrzeby – czasem lepiej, czasem gorzej. Generalnie pracownicy domowi byli częścią rodziny. Ale nie tą uprzywilejowaną, tylko tą biedną, śpiącą gdzieś kątem…  Ale apartheid upadł ponad 20 lat temu. A oczekiwania często pozostały.
Kiedyś na jednych z forów zapytałam, dlaczego w RPA wszyscy jak jeden mąż upierają się, aby pomoce domowe traktować jak rodzinę.
Że lepiej byłoby je po prostu traktować jak pracowników, tyle, że FAIR.
Gromy się zewsząd na mnie posypały…
A ja pamiętam, że w UK za dawnych czasów gdy byłam nianią, traktowanie mnie jako członka rodziny oznaczało wiele niepłatnych nadgodzin…

Chciałoby się tych politycznych krzykaczy wysłać gdzieś w świat – może nawt do Europy. Żeby sami się przekonali, że przeciętna sprzątaczka w Polsce czy w UK pomarzyć sobie tylko może o dodatkowym, prywatnym ubezpieczeniu.
A nawet o pracy na pełny etat – bo genralnie sprzątanie jednego domu to kwestia 3-4 godzin raz, albo dwa w tygodniu, resztę trzeba sobie zorganizować.
Z okresem wypowiedzenia – 5 minut przed końcem pracy. „Już pani nie potrzebujemy, tu jest ostatnia pensja”.
Albo do USA – gdzie każdy jest dumny z tego co robi, nawet sprzątaczka w toalecie powita was z uśmiechem. Bo wie, że gdzieś w Portoryko żyłoby się jej dużo gorzej…

Bardziej oderwanych od rzeczywistości oczekiwań niż w RPA chyba nigdzie nie widziałam – i nie chodzi mi o oczekiwania odnośnie pensji, bo faktycznie, można tym sprzątaczkom płacić więcej, tak, aby godniej im się żyło.
Ba… Całej populacji sprzątaczek, salowych czy niań na całym świecie można by płacić lepiej, ale pensje sprzątaczek w RPA są naprawdę niskie, nawet biorąc pod uwagę, że w tych kosztach utrzymania rodziny nie uczesnticzy jedynie matka, ale także ojciec rodziny.
Ale niech mi nikt nie każe zatrudniać kogoś na jeden dzień w tygodniu i płacić jak za cały tydzień.
I finansować ubezpieczenie, z którego i tak nikt nie skorzysta, bo przeciętnej sprzątaczki nie będzie stać na pokrycie „udziału własnego”. I płacić za podręczniki w szkołach dla dzieci i za trumnę jak wujek umrze… A czasem nawet za wakacje (bo taką prośbę usłyszała od swojej niani jedna z moich koleżanek).

Problemem obecnego stanu rzeczy są nie tyle niskie pensje, co budowanie utopijnych oczekiwań. Oraz brak wsparcia ze strony rządu RPA jeśli chodzi o podstawowe potrzeby – szkoły czy szpitale.
Przy 30- 40% podatkach za tak kiepską jak obecnie w RPA państwowa służbę zdrowia można winić jedynie marnotrastwo rządu. Bo przy takich podatkach powinno być dużo lepiej.
Kiepskie szkoły państwowe to kolejny przykład – to ze względu na nie wszyscy chcieliby posyłać swoje dzieci do szkół prywatnych.
Szkoły są często kartą przetargową przy wyborze pracy – niektóre firmy finansują swoim pracownikomn (tym zatrudnionym na kierowniczych stanowiskach, których jak na ironię na szkoły stać) prywatne szkoły dla dzieci. I to nie tylko ekspatom.
Ale opłacanie ich wcale nie należy do obowiązku pracodawcy, jest jedynie dodatkiem do pensji.
Nawet składka emerytalna – w RPA potrącana jest z pensji, czasem tylko firma pokrywa jej część, ale to też nie jest obowiązek pracodawcy.
Problem w tym – że przełożenie tych kosztów na pracodawcę, do czego dążą lewicoli agitatorzy typu Julius Malema – spowoduje spadek zatrudnienia.
Poprzednia korpo dała pracownikom produkcji wybór pół na pół – 50% firma, 50% oni. Niewielu skorzystało, woleli zainkasować te swoje 50%, nawet wiedząc, że tracą przez to te 50% sponsorowane przez firmę.
To, do czego dążą krzykacze typu Malema, to przełożenie tych wszystkich kosztów na pracodawcę. W 100%.
I to dopiero stworzy prawdziwy problem – bo duża liczba spośród zatrudnionego w tym sektorze gospodarki ponad miliona pracowników znajdzie się bez pracy.
Czy na prawdę rząd RPA chce do tego doprowadzić?

Przeczytaj także:

Koszty życia w RPA

Advertisements

14 thoughts on “Ile należy płacić sprzątaczce – czyli minimum socjalne w RPA

  1. Nawet już nie wiem jak się tu znalazłam na tym blogu, ale wciągnęło mnie bez reszty 🙂 Fantastycznie się czyta! Mieszkałam kiedyś prawie rok z grupą młodych afrykanerów w Londynie (2004- 2005) i poznałam pewnie kilkadziesiąt osób „z krainy tęczy”. Fantastyczni ludzie, tak jak Pani pisze otwarci i wyluzowani. Dlatego darzę RPA sentymentem choć nigdy tam nie byłam. Jest na mojej liście, wysoko 🙂 Co mnie wtedy zadziwiło to fakt ilu ich wtedy przyjeżdżało do UK i zostawali na kilka lat albo wyjeżdżali dalej np. do Australii. Wielu zapewne wróciło, ale myślę, że i wielu zostało na obczyźnie. Mówili wtedy, że ciężkie czasy nastały w RPA dla młodych ludzi, że po apartheidzie sytuacja się odwróciła, że najpierw pracę dostają czarni mężczyźni, potem czarne kobiety, następnie biali, a jeśli zdarzy się inaczej posądza się białych szczególnie łatwo o rasizm. Ciekawa jestem obecnej sytuacji, dlatego będę tu wracać, mam nadzieję regularnie 🙂 Pozdrawiam serdecznie!!

  2. Zarobki które pani podaje to są kwoty brutto czy netto ? Przy obecnym kursie randa 1:4 to naprawdę nie wygląda to zbyt dobrze. Pensja minimalna wychodzi mi 550 zł a dzień pracy sprzątaczki poniżej 40 zł. Gdzieś na blogu była też kwota dla specjalisty z doświadczeniem 25 tys randow – jeżeli to netto to jeszcze w miarę ale gdy brutto to cóż…. zarobki w Polsce są większe. Oczywiście są i inne zalety mieszkania w sa ale finansowo widać , że raj to już nie jest.
    Pzdr

    • To jest wszystko netto. Ale nie ma sensu.przeliczyć na Euro czy ZL, chyba, że ktoś planuje tutaj pracować na kontrakcie. Waluta osłabił się o jakieś 30% w ciągu ostatniego roku, koszty życia wzrosły o ok 8-10%, a wiec nie aż tak drastycznie. Pensja minimalna jest na poziomie połowy pensji na przeżycie 4 osobowej rodziny. Myślę, że to dobry punkt odniesienia.

      • OK. Dzięki za informacje.
        Porównuje tak sobie poziom dochodów w RPA i Polsce , dziś i ponad 20 lat temu.
        Wtedy zjechał do kraju znajomy rodziców i troszkę opowiadał jak się w RPA wówczas żyło. Zapamiętałem z tego , że różnice w dochodach były wtedy kilkakrotne.

        Dziś patrząc to te zarobki , które Pani podaje dla Johanesburga to taki poziom warszawski. Ktoś wrzucił , że taki Kapsztad czy Durban to już sporo mniej a pewnie im dalej na prowincji tym gorzej. Oczywiście w Polsce poza Warszawą jest podobna gradacja w dół.
        Ale chyba te dochody tu i tam się prawie wyrównały.
        No i dom z ogrodem i basenem , który jest standardem , choć myslę że dla klasy minimum średniej.
        W Polsce dom z ogrodem to też może nie standard , ale dość powszechny „luksus”.
        Basenów owszem nie ma , ale coż – to nie ten klimat 🙂

        • No coz – sytuacja w Polsce tez sie chyba zmienia. Czytajc newsy i narzekania naszych rodakw mozna by dojsc do wniosku, ze w Polsce 99% ludzi mieszka w PRL’owskich blokach w piecionro na mieszkanie i zarabia minimalna krajaowa 😉
          To co chcialam podkreslic w moim wpisie, to w zasadzie dwie sprawy – jedna, to ze zycie sprzataczki nie jest takie latwe w innych miejscach na swiecie tez. Druga, to ze przy takich podatkach jak w RPA rzad powinien jednak wiecej wydawac na podstawowe potrzeby ludzi (takie jak szpitale i szkoly) – bo od tego rozpoczela sie cala „awantura”.

      • Trochę już żyje na świecie i generalnie nigdzie nie ma raju czy to dla czarnych , białych czy też żółtych 🙂
        Czy rajem dla czarnych są inne kraje afrykańskie , gdzie rządzą się sami znacznie dłużej niż w RPA ? Też chyba nie bardzo , co ciekawe to czarni emigrowali do RPA nawet w okresie apartheidu , bo tam było lepiej niż u nich gdzie sami rządzili.

        Tak sobie ostatnio czytam 2 pozycje Jagielskiego na temat RPA , naprawdę interesujące i godne polecenia każdemu zainteresowanemu historią najnowszą południa Afryki.

        Przy okazji.
        Czy naprawdę całkiem spora liczba afrykanerów żyje w slumsach i skrajnej biedzie ? Są tego typu filmy pokazujące te obozowiska , ponoć nawet 400 tyś ludzi żyje w ten sposób ( tu artykuł bodajże reutersa to podawał ).

        Jak mieszkańcy rpa odnoszą się do emigrantów i ogólnie mieszkańców innych krajów czarnej afryki ?

        • Kiedys natknelam sie na te statystyki – prowadzono polemiki, wg censusu problem jest duzo mniejszy, ale te podane przez census wydaja sie z kolei zanizone (8 tys domostw, jesli to pomnozysz srednio * 4 aby otrzymac liczbe ludnosci, to wychodzi, ze ok 32 tys).
          Na pewno widac jest zebrzacych bialych na ulicach, ale jest ich stosunkowo niewielu. Wygladaja tez na ludzi raczej z problemem alkoholowym albo narkotykowym niz na zwyczajnie ubogich ludzi.
          Gdy biali stracili przywileje, znalazla sie grupa ludzi ktorzy nie byli w stanie sie wpasowac w nowy system, konkurowac z czarnymi itp.
          W starym systemie byli chronieni. Jakas tam prace zawsze milei. W nowym ystemie nikt nie chcial niewykwalifikowanego lenia, ktory jeszcze na dodatek zle wplywal na statystyki BBEE (preferencje dla czarnych, aby pozwolic in ma doscigniecie ekonomicznie bialych w wielu dziedzinach). O tym pisze tez chyba Jagielski o ile dobrze pamietam, ja czytalam tylko Wypalanie Traw, musze znalezc te druga ksiazke. Wypalanie Traw bardzo dobrze ilustruje co sie w RPA dzieje, Jagielski jest naprawde dobrym obsrwatorem, biorac pod uwage ze w RPA byl chyba kilka miesiecy.
          Mieszkancy RPA do emigrantow odnosza sie ROZNIE. Jako biala emigrantka nie sotkalam sie z zadna wrogoscia, ani ze strony bialych, ani ze strony czarnych.
          Czarni nie przepadaja za lokalnymi bialymi, przez ktorych sporo przecierpieli, ale do bialych cudzoziemcow raczej nic nie maja. Natomiast do emigrantow z Afryki czarni odnosza sie bardzo wrogo, napisalam zresza ta o tym w jednym z wpisow (https://wkrainieteczy.wordpress.com/2015/05/06/spalic-wszy-na-sloncu-ksenofobia-w-rpa/).
          Biali troche mniej wrogo, ale z obawami – wini sie ich za wysoka przestepczosc w RPA, choc tak naprawde nie wzrosla ona odkad sie pojawili, a w wiezieniach za morderstwa i rozboje przesiaduja rodzimi obywatele, a nie naplywowi.
          Troche mnie dziwi postawa rzadu RPA w stusunku do Rosji i Chin – pozycja bardzo sluzalcza. Ani Rosja ani Chiny nie sa wzorcami etyki i jesli da sie im szanse (a RPA najwyrazniej im daje) to sami wprowadza swoj wlasny apartheid…

  3. Czy mogłaby napisać kiedyś artykuł o kulisach transformacji tam? Jakie ludzie maja odczucia? Niestety przypuszczał że czarni zostali oszukani tak samo jak my Polacy, całą Europa wschodnią czy Ameryka Południową. Wiem że ludzie w RPA ubustwiaja Mandele, kiedyś jedna murzynka z innego afrykańskiego kraju powiedziała że on sprzedał swój kraj. Bardzo mnie to zainteresowało, patrząc na strukturę gospodarcza tego kraju, która bardzo przypomina naszą polska tj. Brak klasy średniej, dominacja wielkich zagranicznych korporacji, brak swojego przemysłu, zadłużenie głównie zagraniczne oraz permanentnie zidiocialy rząd od czasów transformacji. Mam przypuszczenia że ich Mandela to wart tyle co Wałęsa znany również jako TW Bolek.

    • Nie wiem czy dam rade, to skomplikowany temat. Ale na pewno Mandela byl lepszym liderem niz jego nastepcy. Byl tez duzo bardziej pokojowo nastawiony i umiarkowany, dlatego tez ma wielu przeciwnikow.
      Nie uwazam, ze sprzedal swoj narod, moim zdaniem pokojowo uzyskal wiecej niz by mu sie udalo gdyby wybuchla wojna domowa – po prostu w wyniku wojny domowej RPA zamienilo by sie w nastepna dyktature, nie wierze, ze bez Mandeli stalaby sie demokratycznym krajem.

  4. Do nas przychodzila Sophie raz w tygodniu i dostawala ZAR 250 . Oprocz nas sprzatala u innych znajomych i kazdy jej placil tyle samo. My dawalismy jej tez bonus na swieta plus prezenty i jak wyjezdzalismy dalismy jej ZAR 2000. Pozdrawiam z Lagos 🙂

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s