Leniwe menadry rzeki Vaal – weekend na łodzi

O rzece Vaal już kiedyś wspominałam przy okazji notki o Parys i atrakcjach kajakowych w RPA. Vaal jest największym dopływem majestatycznej rzeki Orange (znanej ze swych wodospadów Augrabies).
Sama rzeka Vaal ma 1120 km długości, więc jak na południowe części Afryki, nie byle co. Gdzieniegdzie wartko płynie (to tam można wybrać sięna spływ kajakowy), a gdzie indziej wolno wije się zakolami.
Tam można z kolei wpróbować wszelkie pływające ustrojstwa, typu pontony czy inne dmuchańce, tratwy, skutery czy motorówki. No i oczywiście miłośnicy wędkowania też znajdą tu coś dla siebie 😉

 

Generalnie rzeka nie jest żeglowna (transport wodny w RPA po akwenach lądowych nie istnieje…) ale jeden z odcinków, położony w okolicach miasta Vanderbijlpark jest wyjątkowo dobrze zaplanowany i zagospodarowany.
Choć cały rejon „Trójkąta Vaal” (obszar pomiędzy VereenigingVanderbijlpark i Sasolburg) nie cieszy się dobrą sławą (bardzo uprzemysłowiony), to sama rzeka ma sporo do zaoferowania.
Na jej brzegach, miej niż 100 km od Johannesburga,  znajdziecie kilkanaście różnego typu pensjonatów i hoteli – większość z dostępem do rzeki. Niektóre oferują wynajem łódek, kajaków i inne atrakcje wodne. Znajdziecie tam nawet „Vegas na Vaal” a w nim oczywiście kasyno, mnóstwo restauracji i aquapark.

Ale to nie lokalne Las Vegas nas w ten rejon ściągnęło, ale natura. Bo to pośród niej postanowiliśmy spędzić ostatni weekend.
W tym celu zdecydowaliśmy się na wynajem niewielkiej łódki mieszkalnej. Jeśli oczyma wyobraźni widzicie konstrukcje znad Tamizy albo kanałów Amsterdamu, to STOP!!!! Lokalna łódka mieszkalna nie ma z nimi nic wspólnego. Jest to raczej odpowiednik większej mazurskiej żaglówki, tyle, że z motorem (nie za wielkim) zamiast żagla.
O komforcie mieszkania na łodzi o całkowitej powierzchni 20 m2  (łącznie ze obszarem na ster, zbiornik na paliwo i inne części nieużytkowe, aczkolwiek konieczne do funkcjonowania łodzi) możcie zapomnieć, chyba, że na taką wycieczkę wybiera się jedna osoba 😉
Nas była trójka, i choć łódż technicznie zaplanowana jesn na 4 osoby, to 3 inrowertykom (łącznie z Młodym) zaczynało już brakować miejsca.

Nie był potrzebny patent sternika – tymczasowe pozwolenie wydawane jest na podstawie niezbyt trudnego testu. Był to oczywiście ważny punkt naszej decyzji, bo ani ja ani Duży nie posiadamy licencji.
Pierwszą noc spędziliśmy cumując przy molo jednego z pensjonatów, bez opłat dodatkowych, bo skonsumowaliśmy kolację w ich restauracji. Jedzenie było super, więc nawet jeśli ceny nie były niskie, to warto było.
Zaskoczył mnie fakt nie pobierania opłaty za cumowanie, ale oprócz dostępu do brzegu, nie było tam żadnych wygód przewidzianych dla cumujących łodzi. Ot, taka tam różnica pomiędzy RPA a Mazurami, gdzie przy prawie każdym „cumującym” molo znajdziecie toaletę i prysznic…
Następnego dnia wybraliśmy się ponad 30 km w dół rzeki (żeglowne jest ok 55km). Nasz spokój przerywały dość często motorówki i skutery, zwłaszcza w rejonie większych ośrodków. Ponieważ na rzece fale nie mają gdzie się rozejść, chwilami nieźle bujało. Tego typu łódź jest powolna, więc niezbyt późnym popołudniem zawróciliśmy i udaliśmy się w drogę powrotną. Tym razem zacumowaliśmy na nocleg w trzcinach. Nie bardzo wiedzieliśmy co zrobić z kotwicą, nie chcieliśmy się, żeby się w tych trzcinach zaplątała, więc tylko przywiązaliśmy łódkę do zarośli linami. Wystarczyło. Noc byłaby idealna, gdyby nie to, że padał deszcz – nici więc z obserwacji gwiazd i nocnych zdjęć z łodzi… No cóż – będziemy musieli powtórzyć wypad w mniej deszczowym sezonie 😉

 

Co jeszcze ciekawego znajduje się w okolicach Trójkąta Vaal? W niedalekiej okolicy znajduje się miasteczko Sharpeville, gdzie 21 marca 1960 roku dokonana została masakra demonstrantów protestujących przeciw prawom apartheidu znanym jako „pass laws”, które działały podobnie do systemy przepustek podczas Stanu Wojennego w Polsce w latach 80-tych, a nieco wcześniej stosowanych w czasach feudalnych (gdy chłopi byli przyposani do ziemi). Ograniczały one swobodę poruszania się czarnej ludności.
W manifestacji uczestniczyło of 5 do 7 tysięcy demonstrantów, gdy policja otwarła ogień zabijając 69 z nich.
To tam odbyły się negocjacje pokojowe ponad 30 lat później i to tam Nelson Mandela podpisał Konstytucję RPA (jedną z najbardziej progresywnych na świecie).
21 marca jest w RPA dniem Praw Człowiek – dla upamiętnienia Masakry Sharpeville.

11305295255_c1f8699d34_o

Advertisements

One thought on “Leniwe menadry rzeki Vaal – weekend na łodzi

  1. Pięknie! Też mam straszną ochotę spędzić trochę czasu na wodzie, choć ja najchętniej na Pilicy, z żonką i małym.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s