Polowanie na tygrysa w jeziorze Jozini

Nasz tygrys to oczywiście ryba o nazwie „tiger fish” (ryba tygrysia).
Ich populacja w Afryce jest dość wysoka, ale wystpują raczej w bardziej centralnych partiach Afryki – szczególnie upodobały sobie rzeki Zambezi i Kongo.
Tygrys to porządna ryba o wadze do 15 kg – oprócz Kongo, gdzie oprócz „standardowych” tygrysów wystpuje też olbrzym o nazwie „goliat tygrysi” prawie osiągający wagę prawdziwego tygrysa (nawet ok. 50 kg) i podobne też rozmiary. Generalnie jednak łowione osobniki mają po kilka kilogramów. Gdy na Onecie pojawiło się kiedyś zdjęcie Jeremiego Wade’a z Animal Planet ze złowionym okazem goliata, niedługo po nim pojawiły się też opinie, że taka ryba nie istnieje, a zdjęcie to fotomontaż 😉

Jeremy Wade (Animal Planet) ze złowionym okazem Goliata Tygrysiego

Ryba tygrysia to okaz mięsożerny – podobnie jak pirania. W naturze żywi się innymi rybami, ale także sporymi zwierzętami (krokodyle, antylopy, ptaki) – w sumie wszystkim, co tygrysowi wpadnie w paszczę. Zdarzają się też ataki na ludzi, choć to odosobnione przypadki.
Takie oto przyjemniaczki występują też w RPA, ale ze względu na mniej sprzyjające warunki osiągają mniejsze rozmiary. Największy okaz złowiony w jeziorze Jozini (położonym w prowincji Kwa Zulu Natal, pomiędzy miasteczkami Pongola i Jozini) miał ok 11 kg, choć generalnie takie okazy rzadko dają się złapać.
No i na taką właśnie rybkę zapolować zamarzył Duży… Wybraliśmy się więc w ostatni weekend w okolice jeziora aby Duży mógł dać upust swojej fantazji.
Zatrzymaliśmy się w bardzo przyjemnym miejscu, typowo afrykański pensjonat w buszu, z małymi pokrytymi strzechą drewnianymi domkami, w których generalnie jest wszystko, czego dusza zapragnie (a w Afryce w buszu generalnie pragnie klimatyzacji…).
Do jeziora było kilka kilometrów, ale było je widać ze wzniesienia na którym był pensjonat.

Basen z widokiem ;-)

Basen z widokiem 😉

Aby nie tracić czasu zorganizowaliśmy dwa czartery, jeden w niedzielę (dzielony z sąsiadami), następny we wtorek, już indywidualny. No i nawet mnie Duży wciągnął w to łowienie, choć do tej pory złowiłam w życiu jedną jedyną rybę i to zupełnie przypadkiem.
Wypłynęliśmy wcześnie rano, o wschodzie słońca. Jak już wybraliśmy miejsce, zanurzyłam wędkę. Prawie od razu poczułam szarpnięcie. Porządne szarpnięcie… Prawie mi wędkę wyrwało z ręki. Pociągnęłąm ostro i zaczęłam kręcić aż zobaczyłam rybę. Nawet duża nie była specjalnie, ale za to zawzięta. W pewnym momencie moja ryba skoczyła w góre i… poszła… Zerwała się z haczyka.
Takich akcji zarówno ja, jak i nasi współtowarzysze mieliśmy po kilka, ale i tak coś tam pierwszego dnia złowiliśmy. Generalnie niewielkie osobniki, ok 1-1.5kg
Kolejnego dnia połowów też zaczęliśmy o świcie, z tym, że ja i Młody wróciliśmy do domu bo trochę zaczynało padać (a Młody ciut zakatarzony).
Deszcz za chwilę przeszedł ale my byliśmy już w naszym domku – Duży został sam. W przeciągu poranka złapał 8 ryb, tak ok 2 kg każda.
Myślałam, że blefuje (zdjęć było tylko parę, bo ciężko było rybę wyciągać i fotografować.. aha…), więc po południu dołączyliśmy z Młodym do niego, żeby te jego poczynania zobaczyć.
Na wodzie byliśmy może pół godziny i ja, totalny laik złapałam rybę! Potem następną i jeszcze następną. Czwarta z kolei znowu dała drapaka… Wszystko to w przeciągu godziny, jedna po drugiej. Moje okazy też były ok 1-5 do 2 kg. Mimo, że miały wielkie zęby to i tak mi było ich szkoda, biedne tygryski. Najszybciej jak się dało powędrowały z powrotem do wody.
Duży, oprócz wyciągnięcie ryby złapanej na wędkę Młodego (w obawie, że ten tygrys Młodego do wody wciągnie…) tym razem nie złowił nic. Ale już mu wierzę że wcześniej wyciągnął całe osiem sztuk 😉

Tym oto sposobem sama zostałąm amatorką wędkowania. Następnym razem wybierzemy się do Komatipoort gdzie w rzece Komati podobno występują większe okazy 😉
Mam nadzieję, że mnie żaden nie pożre!

Poniżej kilka zdjęć złowionych przez nas tygrysków, choćoczywiście nie tak imponujących kształtów jak goliat Jeremiego Wade’a 😉

Dla zainteresowanych:

Ryby tygrysie wystpują w dużych ilościach także w Nilu, a konkretnie w jeziorze Nasser. To, jeśli ktoś chciałby gdzieś bliżej 😉 Inne popularne miejsca to jezioro Kariba na granicy Zambii i Zimbabwe oraz Delta Okawango (parki Chobe i Moremi). Złowione ryby należy wypuścić, choć zdarzają się i amatorzy konsumpcji…
Tygrysy jak to tygrysy, lubią mięso, więc na przynętę mieliśmy wątróbki. Haczyki – od 3 d 5 (mm chyba?) a na pozoslałych rzeczach się nie znam 😉

Reklamy

4 thoughts on “Polowanie na tygrysa w jeziorze Jozini

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s