Glamping – kamping w stylu „grande”

Czy wiecie co to jest GLAMPING? To tak jak kamping,  tylko w wielkim, luksusowym stylu.
Glamping polega na spędzaniu czasu w naturze, nie rezygnując przy tym z luksusów.
I choć samo określenie pojawiło się stosunkowo niedawno (w Internecie zaczęło się je widywać jakieś pięć lat temu), to skórka za wyprawkę, że ta forma została wymyślona przez jakiegoś bogatego miłośnika afrykańskiego buszu, którego żona uparcie odmawiała towarzyszenia w eskapadach 🙂
wp-1464794136087.jpeg

…dopóki odpowiednio nie przysposobił terenu…

wp-1464797868911.jpeg
Ja z glampingiem spotkałam się na pierwszym weekendzie spędzonym poza Johannesburgiem, tuż po przyjeździe do RPA.
Wybrałam jeden z okolicznych parków, do którego mogłam dotrzeć w piątek po pracy, wyjechać w poniedziełek rano i zdążyć do pracy. Był to Pilansberg, nieco ponad dwie godziny od Johannesburga.
Na stronie internetowej parku do wyboru kilka ośrodków, dwa z nich mialy pole namiotowe i opcję zainstalowanych na stałe namiotów. Tanie nie były, doba w hotelowej jedynce wtedy (2007 rok) ponad 1000 randów, co przy ówczesnym kursie stanowilo 250 zł. Choć mój portfel jakoś by sobie poradził, moja backpackerska dusza krzyknęła „nie”.
Spojrzalam na opcje namiotowe. Dużo taniej, ale i tak nie tanio, bo opłata była skonstruowana tak, że płaciło się za miejsce i dodatkowo za osobę. Przy mnie jednej wychodziło ok. 100 zł. Nosz… przecież rok wcześniej w Grecji płaciłyśmy tyle za cały pokój z Dużą… Droga ta Afryka.

Z ciekawością spojrzałam na opcję zakwaterowania w namiotach zainstalowanych na stałe. Nieduże dwójki. Z łazienkami albo bez.
Łazienka w namiocie???
Te z łazienkami były sporo droższe, prawie tak drogie jak hotelowy pokój.
Ale nie miałam wyboru – wolne były jedynie te z łazienkami, pokoje hotelowe i jeszcze droższe, bardziej ekskluzywne domki. No i pole namiotowe.
Przyznam sie, że nie chciało mi się samej kombinować z namiotem, materacem i innymi ceregielami. Wzięłam namiot z łazienką.
Ośrodek nazywał się Bakgatla i posiadał dużo więcej niż to, do czego byłam przyzwyczajona na kampingach w Polsce.
Oprócz standardowego pola namiotowego i karawanowego z których można było wybrać takie z dostępem do prądu lub bez, były jeszcze właśnie namioty safari, a w zasadzie domki z płótna postawione na stałe.
W Bakgatla są dość ekskluzywne – umeblowane jak pokój. No i ta łazienka. Całość wyglądała mniej więcej tak 😉

Executive-Safari-Tent

Namiot safari – Bakgatla Resort, Pilansberg

Oczywiście nie wszystkie namioty safari są tak wypasione, niektóre są dużo prostsze, bez łazienki, sofy i innych luksusowych dodatków. Ale wszystkie mają porządne łóżko, pościel, jakiś stolik i lampkę. No i miejsca dużo więcej niż w typowym namiocie, więc są wygodne.
Inną sprawą jest to, że mieszkańcy RPA uwielbiają wyjazdy do buszu na weekendy i wakacje. Tyle, że w tym buszu chcą mieć pod ręką wszystko to, co mają w domu – stół, kuchnię, kanapę mikrofalówkę a nawet telewizor.
Pakują to wszystko zatem na przyczepkę którą zazwyczaj ciągnie porządne 4×4 i tak obładowani wyruszają do lasu. Tzn do buszu…
Właściciele posiadłości w atrakcyjnych miejscach dwoją się i troją aby ułatwić im wszystko na miejscu – zazwyczaj pola karawanowe i namiotowe są więc ładnie wyrównane (często posadzone trawą lub piaszczyste), wysprzątane z kamieni czy korzeni.
Trochę się zastanawiam, ile taka forma kampingu ma wspólnego z tradycyjnym kampingiem ale obecnie coraz mniej jest miejsc w których można na dziko rozbić namiot. A już na pewno nie w RPA, gdzie jest to po prostu niebezpieczne. Tak więc, mieszkańcy RPA w trosce o własne bezpieczeństwo i naturę wymyślili glamping 😉 zanim jeszcze odkryli go Amerykanie!

Poniżej kilka lonków do najatrakcyjniejszych miejsc glampingowych w RPA. Oprócz tych ponizej, namioty safari znajdziemy w większości parków narodowych w RPA (w tym w Parku Krugera oraz Pillansberg). To naprawdę fajna, często tańsza opcja niż domki czy hotel.

https://www.travelground.com/blog/glamping-getaways-23-tented-camps-in-sa/ 
https://glampinghub.com/southafrica/
http://www.glampinggetaway.com/region/south-africa/

Reklamy

6 thoughts on “Glamping – kamping w stylu „grande”

  1. Czego to ludzie nie wymyślą 🙂 Ja nie jestem zbytnio namiotowa, więc taki glamping to może jakaś szansa, żebym się zachęciła 😀 Ciekawa jestem kiedy taki trend dojdzie do Europy (a może już jest? Nawet nie wiem), no i kiedy spadną trochę ceny, bo jeśli nie spadną, to ja wolę pojechać do hotelu stacjonarnego, tak jak zwykle 🙂 Jak widzisz, ja bardziej konserwatywna 🙂

  2. Fascynujące 🙂 Też się zastanawiam, jaki sens ma taka forma wypoczynku, jeśli ceny są zbliżone do hotelowych, a z pobytem na łonie natury glampingowanie nie ma za wiele wspólnego. Jeśli biwakowanie w danym miejscu jest niebezpieczne czy nielegalne, to się po prostu nocuje w niewiele droższym zapewne hotelu.
    Podobnie intrygują mnie rodziny, które np w Austrii przybywają na pole namiotowe w luksusowych pojazdach campingowych i zliczając wszystkie opłaty związane z przebywaniem na campingu płacą porównywalne pieniądze do pobytu w pensjonatach. A następnie spędzają większość wakacji na praniu, gotowaniu albo w środku takiego wozu oglądając telewizję satelitarną, która jest oczywiście niezbędnym elementem wyposażenia. No bo ja się też takim wozem ruszyć gdziekolwiek, żeby coś z dzieciakami zwiedzić w okolicy?

    Fajny artykuł 🙂 Nie wiedziałam wcześniej o takim trendzie w turystyce.

    • Oczywiscie, z ma to duzo wspolnego z pobytem na lonie natury. Generalnie w buszu afrykanskim nie ma wielu hoteli, wiec czesto taka forma to jedyny sposob dla lubiacych wygody aby znalezc sie blisko natury. Osrodki w RPA potrafia byc olbrzymie, kilkaset, a nawet kilka tysiecy hektarow. Hotel zazwyczaj jest polozony blizej drogi, a do takiego miejsca glampingowego trzeba jeszcze dojechac kilka albo kilkanascie kilometrow drogami gruntowymi 🙂
      Pilansberg jest akurat dosc nieduzym parkiem narodowym, wiec tam i hotel i „glamping” nie byly od siebie zbyt oddalone, ale w takim np. Parku Krugera sprawy wygladaja inaczej. Tam czesto do wyboru jest jedynie glamping w namiotach safari albo pole namiotowe.

  3. Hmm… dość interesujące, ale chyba jednak nie o to chodzi. Jeśli ktoś chce natury, prawdziwego spokoju to jednak ani camping ani ten ekskluzywny glamping, ani hotel itp – tylko plecak, wędrówka, albo rower i spanie… po drodze. W Polsce jeszcze to możliwe i bezpieczne, a tam w RPA – nie wiem.

    • Alu, no ja właśnie to samo na końcu stwierdziłam. W RPA jednak nocowanie na dziko to sport BARDZO ekstremalny, nie mówiąc o tym, że nielegalny. Przestępczość tutaj jest bardzo wysoka w porównaniu z Polską, więc ryzykowac nie warto. A biorac pod uwagę, że większość pół namiotowych w RPA posiada również namioty stałe, to pod względem obcowania z naturą glamping nie różni się od kamping…

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s