#feesmustfall – strajki studentów w RPA

W calym RPA od kilku tygodni trwają zamieszki i strajki studentów, zresztą nie pierwszy już raz.
Podobne incydenty generalnie zdarzają się co roku, zazwyczaj są związane ze wzrastającymi opłatami, choć w zeszłym rok doszły też protesty przeciw symbolom apartheidu (zaczęło się od pomnika Cecila Rhodes’a, założyciela uniwersytetu w Grahamstown, po czym protesty objęły cały kraj a żądania usunięcia pomników „białych = apartheidowych” fundatorów objęły cały kraj).

Tamte zamieszki w większości przypadków skończyły się zwycięstwem studentów – większość pomników dla świętego spokoju została usunięta.
Opłaty zostały utrzymane na ówczesnym poziomie lub nieznacznie podniesione, ale nie tyle, ile proponowano na początku.

Nic więc dziwnego, że protesty pojawiły się także i w tym roku. Tyle, że gra jest już znacznie bardziej warta przysłowiowej świeczki – zarówno dla studentów, jak i dla rządu.
Tym razem studenci nie tylko protestują przeciwko wzrostom opłat. Oni chcą ich całkowitego zniesienia – nie tylko dla najuboższych (na co przystały władze uniwersytetów) ale dla wszystkich studiujących.
W zasadzie trudno się im dziwić, bo ponad 20 lat temu nowy, demokratycznie wybrany rząd RPA obiecał darmową edukację wszystkim obywatelom, nie uscislając do którego poziomu.
Studenci nie zgadzają się z rozumowaniem, że chodziło o edukację na poziomie podstawowym i średnim, bo szkolnictwo wyższe to już przywilej. Oni chcą darmowych studiów dla wszystkich i głusi są na jakiekolwiek argumenty.

No i tu dochodzimy do sedna problemu. Bo aby sprostać ich wymaganiom, rząd potrzebuje 26 miliardów randów.
Czy to dużo? W dobie marnotrastwa rządu, który dwa lata temu wydał 23 miliardy randów na nie calkiem funkcjonujace e-bramki (poki co nie ma podstawy prawnej do egzekwowania oplat za ich korzystanie) a nieco później dodatkowe 3,5 miliarda na lokomotywy nie pasujące do torów, możnaby stwierdzić, że nie są to jakieś koszmarnie olbrzymie pieniądze.
Ale nie zmienia to faktu, że ich w budżecie po prostu nie ma, i wprowadzenie darmowych studiów będzie się wiązało albo z podwyżką podatków, albo z obniżeniem wydatków w innych dziedzinach (a o to niełatwo, bo skoro prezydent najwyrazniej musi zrezygnować ze swojego jeta, to znaczy, że nie bardzo jest gdzie ciąć), albo z bardzo restrykcyjną selekcją na te darmowe kierunki i uniwersytety, które ewentualnie powstaną.
Bo taka selekcja będzie musiała mieć miejsce. Bo nie da się utrzymać tylu bezpłatnych uniwersytetów, ile teraz jest płatnych. A więc siłą rzeczy – selekcja wyodrębni tych najzdolniejszych o najwyższym ponencjale (którzy prawdopodobnie i tak nie mają problemu z opłaceniem studiów). Uniwersytety zasugerowaly kilka programów, które miałyby pomóc studentom borykającym się z opłatami pokryć koszty. Ale apelowały o zakończenie protestów, bo generuja one trudne do pokrycia koszty, które zdecydowanie oddalaja wizję darmowych studiów.

Rzeczowe argumenty trafiły do wielu studentów. W badaniu przeprowadzonym dwa tygodnie temu, prawie 80% z nich chciało zakończyć protest i kontynuować naukę.
Ale pozostałe 20% które wydaje się wręcz rozjuszone decyzją swoich kolegów dorobiło sobie do tego teorię i stworzyło ideę za którą w ich mniemaniu warto oddać życie.
Bo nawet o życie tu może chodzić.
Zamieszki  przybierają więc coraz bardziej agresywne formy, a policja nie jest w stanie już zagwarantować bezpieczeństwa, studenci domagają się broni, bo właśnie bronią chcą walczyć o „SWOJE (?!)”. Z kim? Trudno powiedzieć. Póki co walczą z policją która próbuje chronić tych, którzy chcą studiować i ze swoimi nie popierającymi strajku kolegami. Są bardzo dramatyczni, pod hashtagiem #feesmustfall znajdziecie wiele zdjęć, powiedzialabym że dużo więcej z nich przedstawia sytuację widzianą oczami protestujacych studentów – no cóż, Twitter to medium ludu. Ale oni tam są na własne życzenie.
Do tej pory w protestach zginęły 3 osoby, dokonanych zostało wiele zniszczeń spłonęły bibtloteki, książki i inne rzeczy. Jak na RPA, gdzie agresywne strajki nie są rzadkością to może i niewiele.

anc-condemns-destruction-of-university-property

Ale czy musi ginąć więcej? Po co? Przecież do tych kilku darmowych uniwersytetów, które rząd pewnie dla świętego spokoju stworzy i tak raczej nie dostanie się nikt z protestujących.
Może sie starzeję i brak we mnie młodzieńczego buntu. A może górę wziął zdrowy realizm i… wspomnienie mojej własnej młodości, gdy buntowałam się tak naprawdę, gdy niewiele miałam do stracenia (albo wręcz nic). Tak czy inaczej jestem bliska stwierdzeniu, że ci, którzy protestują to banda niedojrzałych rozrabiaków która i tak już zawaliła rok i oprócz protestów nie mają nic innego do roboty, więc wymyślili sobie, że będą bohaterami.
Może to nie fair. Ale to, co się dzieje wymknęło się spod kontroli samych studentów, którzy najwyraźniej są podburzani przez partie polityczne, dążące do destabilizacji kraju.
Dlaczego? Ano, bo partia rządząca straciła wpływy w wielu prowincjach po ostatnich wyborach i nie bardzo im to na rękę. Taka moja mała spiskowa teoria dziejów.
Czas pokaże, czy odległa od rzeczywistości…

Advertisements

4 thoughts on “#feesmustfall – strajki studentów w RPA

  1. Też zgadzam się z Twoją teorią Agnieszko. Mnie dodatkowo mierzi fakt, że ta banda wichrzycieli cały czas gra kartą rasową. To już niby born-frees, a cały czas używają właściwie jednego argumentu – że im się wszystko należy, bo są poszkodowani z powodu koloru skóry, a białym i tak cały czas jest za dobrze. Ja rozumiem, że w dalszym ciągu biała mniejszość żyje (ogólnie rzecz biorąc) na lepszym poziomie, niż czarna większość (choć czarna klasa średnia już przecież jest i się powoli rozrasta), ale rozwalając budynki i rzucając kamieniami tego stanu rzeczy przecież się nie zmieni. Mandela w grobie się pewnie przewraca… Z ciekawością i nadzieją śledziłam ostatnie wybory, bo widać, że w ludziach powoli budzi się sprzeciw wobec obecnych rządów. Fakt, że na czele DA nie stoi już biała kobieta w średnim wieku (co dla wielu moich kolegów i koleżanek z pracy było głównym argumentem za tym, żeby na DA nie głosować) przykuwa chyba uwagę coraz większej ilości ludzi i uświadamia im, że może ona być alternatywą dla ANC. Można by tak godzinami o tym wszystkim dyskutować, ale jedno jest pewne – w RPA nigdy nie jest nudno! 😉

    • Mandela się w grobie przewraca???! Przecież to on sam był jednym z największych rasistów! Poza tym był też prowodyrem. Więc czarni myślą że im rzeczywiście się wszystko należy. Mandela powinien zgnić do końca tam na tej wyspie w pierdlu.

  2. Zgadzam sie z twoja teoria spiskowa. Jeatem w procesie organizowania przeprowadzki do RPA wiec sledze co sie dzieje. Tesciowa sie oburzyla Jak jej powedzialam ze ci co nadal protestuja to banda niedoukow. Jak kazdy student na tym swiecie chcieliby studiow a za darmo ale tez Nie rozumieja tego ze podpalajac biblioteke w Durbanie I dewastujac uczelnie pala wlasne zainwestowane pieniadze. Zamiast szukac z rzadem wyjscia (Tak wiem ze to Nie latwe, ale nikt Nie powiedzial ze zycie jest) to robia rozuby. Mimo tego ze rozumiem ich intencje to Nie zgadzam sie z metodami – sa sredniowieczne. A teraz jeszcze chce broni a w co oni chca stszelac??? W kolegow, w mury uczelni???? W policje????

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s