Raj niedoskonały

Gdy w Europie jest jest lato, w mojej części Afryki, na drugiej półkuli jest zima. #ProjektLetni, w którym Klubowiczki dzielą się refleksjami na temat postrzegania ich nowych krajów jest zatem dla mnie w zasadzie projektem zimowym, do którego zasiadam z kubkiem gorącej czekolady 😉

Gdy w 2007 roku przyjeżdżalam  do RPA na kontrakt, który okazał sie moja życiową przygodą i nieoczekiwaną szansą na kompletne zmiany, sporo już o tym kraju wiedziałam.
A to za sprawą środowiska wśród którego się obracałam podczas pobytu w UK (tak, jestem seryjną emigrantką 🙂 ) na które składali się backpackersi wszelkiej maści – głównie z Australii, Nowej Zelandii i właśnie RPA.
Słyszałam o apartheidzie  – przeczytałam kilka niezłych książek o RPA. Ba, zdecydowałam się nawet na backpackerską włóczęgę po Afryce, z ostatnimi tygodniami spędzonym właśnie w  RPA.

To były burzliwe lata 90-te, tuż po upadku apartheidu – szalała przestępczość, biali uciekali z RPA w popłochu. Oliwy do ognia dolewały wydarzenia w Rwandzie, istniały obawy, że biała mniejszość RPA przy jakimś nacjonalistycznym zrywie może podzielić losy Tutsi…
Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło,  ale i tak dwanaście lat później do propozycji pracy w RPA odniosłam się z rezerwą i obawą… Choć nie na tyle dużą aby ją odrzucić.

south-africa-61-600x419

Czego się spodziewałam? Wiedziałam, że przestępczość jest wysoka, domy otaczają mury, a w oknach są kraty. Że bez samochodu jest jak „bez ręki”, bo transport publiczny jest bardzo kiepski. Że RPA tak naprawdę dopiero uczy się demokracji, a więc jest tu i chaos i korupcja w urzędach. Że żyje tu mnóstwo gatunków zwierząt i że jest ciepło, no bo to Afryka. No i jako kraj „rozwijający się” powinno być w miarę tanio… Sporo i jednocześnie mało wiedziałam.

Na przestrzeni dziesięciu lat życie zweryfikowało część spośród tych informacji i choć tak naprawdę ta weryfikacja nie polegała na zmianie zdania, lecz raczej na lepszym zrozumieniu tutejszej rzeczywistości – to były i takie sprawy, w których zdanie zmieniłam całkowicie.

Jedną z pierwszych rzeczy, która została zweryfikowana, był mój pogląd na temat afrykańskiej pogody. Przyleciałam do RPA w maju – z jedną walizką dość lekkich ciuchów. Reszta miała dotrzeć kontenerem.
I dotarła… tyle, że bez pozwolenia na pracę (które było w trakcie załatwiania) nie mogłam tego odprawić bez płacenia cła i podatku – a te koszty to ok 60% (!) wartości wg wyceny urzędy celnego. Wolałam nie ryzykować i czekać.

W czerwcu zrobiło się zimno. I to tak, że rano był szron na trawie, a w lipcu nawet spadł śnieg… RPA to Afryka, ale zimy bywają tu zimne. A domy i mieszkania są nieogrzewane. W związku z czym często w ciągu dnia w domu jest zimniej niż na zewnątrz, a w nocy mniej więcej podobnie… Można się dogrzewać, ale… nie jest to ani tanie, ani praktyczne, bo przy dużej ilości grzejników na łączu siada elektryka w całym kompleksie mieszkalnym, a zdarza się, że i na całej ulicy…

wp-1466098593382.jpeg

Kolejna sprawa to bezpieczeństwo. Pamiętam kanciapę na bagaże w rogu korytarza w moim pierwszym hotelu. Zamykana na kraty, aby bezpiecznie przechować swoje rzeczy. I żart kolegi, który stwierdził, że gdyby ktoś mnie napadł, to mam wystawiać bagaże i sama zamykać się w kanciapie…
Nie wiedziałam, czy żartował, czy na poważnie to mówił – bo tyle złego słyszałam o bezpieczeństwie w RPA, że chowanie się w okratowanej kanciapie zdawało się mieć całkowity sens.
Przez pierwsze miesiące żyłam w paranoicznym strachu przed którym nie było ucieczki, podsycanym jeszcze przez krwią spływające opowieści przeczytane i zasłyszane.
Gdy już opuścił mnie paniczny strach, wyszłam ze swojej dziupli, zaczęłam podróżować po kraju, poznawać ludzi. I okazało się, że przy zachowaniu zdrowego rozsądku, można się od skutków tej przestępczości w RPA uchronić.
I że nawet zgubienie się w „township” czy osławionym bardzo złą sławą Hillbrow wcale nie musi oznaczać kłopotów. Że od mojej własnej reakcji i nastawienia zależy reakcja ludzi dookoła. Bo uśmiech i wyciągnięcie ręki może być lepszą bronią niż agresja. Oczywiście nie twierdzę, że RPA jest krajem bezpiecznym, i że postawa taka jak moja zadziała zawsze. Ale… przez te 10 lat nigdy nie przytrafiło mi się tu nic złego.

mikolaj-z-obstawa

Skoro już o bezpieczeństwie, to warto wspomnieć o kosztach.
RPA to tani kraj? Na wakacje, backpackerski wyjazd może tak. Zwłaszcza, jeśli przyjeżdza się tu z silną walutą (nawet ze złotówkami).
Jeśli jednak ktoś się chce tu osiedlić na dłużej, to dochodzi całą seria wydatków z którymi przyjeżdzając z Europy nie mamy po prostu do czynienia.
Zaczynając od wydatków związanych właśnie z zapewnieniem sobie bezpieczeństwa (czyli wynajęcie mieszkania na odpowiednim osiedlu), poprzez instalacje systemu alarmowego i usługi „armed response” a po wydatki na ubezpieczenie zdrowotne, które też tanie nie jest, nawet w wersji bardzo podstawowej… Do tego konieczność zakupu samochodu, bo inaczej nie można się dostać do pracy, a jeśli się przyjeżdża do RPA z rodziną, to dwóch.
Aha, państwowe szkoły w RPA też są odpłatne, więc zbierając to wszystko okazuje się, że RPA to kraj drogi. Zwłaszcza, jeśli pensję odbiera się w lokalnych randach.

Na początku wpisu napomknęłam o apartheidzie. Że się skończył w 1994 roku… Otóż gdyby nie dłuższy pobyt w RPA, to pewnie nie zdałabym sobie sprawy, że apartheid to nie system, który może upaść, lub który można obalić ale stan umysłu.
I że dalej ma się dobrze, nie tylko w RPA ale i wielu innych krajach gdzie ludzie nie mają chęci się integrować z tymi, którzy wyglądają inaczej albo wierzą w innego Boga.
RPA jest tak samo podzielona teraz, jak i przed upadkiem apartheidu. Jedyna różnica polega na tym, że podziały nie są odgórnie narzucone. I może dlatego, wszystkim jakoś udaje się w jakoś współistnieć w tym pięknym, dziwnym kraju…

In na sam koniec ostatnia, najpoważniejsza chyba refleksja. Dotyczy demokracji w RPA, którą Newsweek w jednym z artykułów określił jako raczkującą.

„Historia Południowej Afryki to rejestr podbojów, konfliktów i wojen, dominacji i prześladowań. Przemoc była zawsze podstawowym sposobem rozwiązywania sporów, dowodzenia wyższości, zdobywania władzy, utrzymywania jej, a także buntu. W południowoafrykańskich konfliktach prawie nigdy nie negocjowano umów pokojowych, prawie zawsze – akty kapitulacji. ” Newsweek

Powyższy cytat tak dobrze podsumowuje sytuację i problemy RPA (od przestępczości poczynając, poprzez ksenofobię aż po korupcję i nadużycia w rządzie), że przytoczyłam go w brzmieniu oryginalnym.
Pozwala zrozumieć (choć na pewno nie usprawiedliwić) zarówno agresję i przestępczość, jak i strach rządzących przed utratą wpływów i władzy – bo to oznaczało porażkę tego, kto tę władzę tracił, nie tylko na polu zawodowym ale i osobistym.
Władza jest tu postrzegana jako przywilej zdobyty – często dożywotni, a nie nadany – tak jak w kulturze krajów Europy czy innych krajów rozwiniętych, stąd też tak zawzięta walka o władzę i kurczowe jej trzymanie. A wyrażenie „po trupach do zwycięstwa” to nie tylko metafora, ale credo, które co poniektórzy skłonni są wprowadzać w życie w sensie dosłownym…

01b30cbe5cb8433ea8838c5dd39b9601

Poniżej kilka linków do innych wpisów, które dość dobrze obrazują wymienione powyżej przykłady rozgrywek rządowych czy agresji…

Dzisiejszy wpis powstał w ramach „Projektu letniego” Klubu Polki na Obczyźnie. Zapraszam do postów pozostałych klubowiczek, które znajdziecie TUTAJ!

Reklamy

4 thoughts on “Raj niedoskonały

  1. Super wpis. Za rok mam zamiar wybrać się do RPA – ja akurat wręcz przeciwnie, myślałem, że jest to kraj spokojniejszy niż naprawdę jest, ale muszę go odwiedzić!

  2. Pingback: PROJEKT LETNI: JAK ZMIENIŁO SIĘ NASZE POSTRZEGANIE KRAJU EMIGRACJI - Klub Polki na Obczyźnie

  3. Świetny wpis Agnieszko! Mogę się podpisać pod wszystkim rękami i nogami, choć w RPA spędziłam „jedynie” cztery lata. Bardzo podoba mi się to, co piszesz o bezpieczeństwie i o tym, jak wiele zależy od naszego nastawienia. Ja w RPA spotkałam się z ogromną życzliwością, ale też zawsze byłam świadoma potencjalnych zagrożeń i po prostu unikałam sytuacji, w których moje bezpieczeństwo mogłoby być wystawione na próbę. Okazało się to wcale nietrudne, wystarczył zdrowy rozsądek i przestrzeganie kilku prostych zasad. Jeśli chodzi o politykę, to wciąż zawzięcie trzymam kciuki za RPA i zmiany w tym zakresie. Ten kraj ma wielki potencjał, i do tego jest przepiękny i ma właściwie wszystko, co potrzebne do szczęścia – oprócz sensownej władzy, dążącej do zjednoczenia społeczeństwa i wyrównania szans. No cóż, trzeba być optymistą i wierzyć, że powoli będą następować zmiany na lepsze! 🙂

    • Dokładnie tak! Ja przechodzę fazy optymizmu i pesymizmu w RPA, ale generalnie optymizm zwycięża. Też mam nadzieję, że jakoś się to wszystko potoczy, ten kraj jest zmęczony walkami, zwykli ludzie wszelakiego koloru, nie licząc wyjątków w postaci „bojówek” na wynajem które sieją zamęt, mają już dość walk, niepokoju i politycznych rozgrywek.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s