Tygrysy w RPA – o wielkich kotach słów kilka

Nie – nie ma błędu w tytule.
Choć w RPA tygrysy nie występują w naturalnym środowisku, to w tym mniej naturalnym, komercyjnym, są jak najbardziej obecne.
Co więcej, RPA jest jednym z największych eksporterów tych zwierząt.

Niestety zwykle nie trafiają do parków narodowych czy też organizacji zajmujących się rehabilitacją tych zwierząt i przywróceniu ich środowisku (tygrys to gatunek zagrożony).
Trafiaja często do prywatnych farm i ogrodow zoologicznych (zwłaszcza tych, w których można się bawić z maluchami).
A później, do klientów docelowych, trafiają w postaci dywanów, mat i szkieletów przeznaczonych na azjatyckie wino z kości tygrysa.
Ta gałąź biznesu jest tak opłacalna, że co poniektórzy hodowcy trzymają tygrysy w przydomowych ogródkach.

Ponieważ tygrysy nie należą do zwierząt naturalnie występujących w Afryce, handel nimi jest niekontrolowany i nieuregulowany.
Ministerstwo Ochrony Środowiska w RPA twierdzi, że regulowanie kwesti obrotu zwierzętami „egzotycznymi” nie leży w zakresie ich obowiązków i jest wręcz zaskoczone, że taki problem istnieje.
Nie jest też w stanie oszacować skali problemu ani z nim walczyć.
Raport organizacji Ban Animal Trading przesłany do organizacji zajmujących się handlem dzikimi zwierzętami wymienia przynajmniej 60 nielicencjonowanych hodowców RPA.
Jako czynnik sprzyjający temu okrutnemu biznesowi podaje zbyt łagodne przepisy, odnotowuje też często złe warunki w jakich hodowane są tygrysy.

Podobnie jak w przypadku lwów, młode zabierane są matkom i karmione przez ludzi, tracą wtedy wiele ze swoich naturalnych instytutów, staja sie mniej agresywne.
Gdy dorosną, wartość posiada głownie ich skóra i szkielet – a ponieważ utrzymanie wielkiego drapieżnika jest kosztowne, jak tylko osiągną odpowiednią wielkość, zostają zabijane.

Pokaż Tygrysiu co masz w pysiu?

Podobny los niestety spotyka lwy i wiele innych dzikich zwierząt.
„Canned hunting” (polowania z puszki) odbywające się na niewielkim terenie, gdzie „turysta” ma duża szanse ustrzelenia wielkiego kota bez ryzyka, że zostanie przy tym zjedzony, to w RPA olbrzymi i dochodowy biznes.
Co więcej, ze względu na dochody jakie niesie, wspierany przez wiele organizacji rządowych.
Farmy oferujące bogatym turystom tę wątpliwa rozrywkę wpłacają dość duże sumy na ochronę gatunków zagrożonych.
Ironicznie, to dzięki nim jest możliwa walka z kłusownictwem nosorożców i odbudowa ich populacji, bo walka ze zorganizowana mafia która zajmuje sie pozyskiwaniem rogu nosorożca pochłania wiele zasobów.

Tylko czy cel naprawdę uświęca środki?
Czy naprawdę eksploatowanie ciemnej strony charakterów jednostek którym do szczęścia potrzeba skóry lwa na ścianie czy wina z kości tygrysa to odpowiednia metoda przeciwko tym, którym do szczęścia potrzeba rogu nosorożca?

Reklamy

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s