Dziecinne igraszki

Mieszkam na strzeżonym osiedlu. Strzeżonym, ale nie zamkniętym. Zamknięte od strzeżonego różni się tym, że na zamknięte wjazd mają tylko rezydenci i umówieni goście, a na strzeżone praktycznie każdy, po uprzednim zarejestrowaniu wjazdu – za pomocą kamery albo zeszytu. U nas jest kamera i ochroniarz na każdym końcu ulicy.
Wewnątrz naszego strzeżonego osiedla jest następne strzeżone mini-osiedle. Bo komitety nie dogadały się że sobą w kwestii firm ochroniarskich i podziału kosztów. Skoro u nas jest bezpiecznie, to u nich powinno być jeszcze bardziej? No bo w końcu to takie dwa „firewalle”?

Screenshot_20180618-221553.png

W ubiegły weekend miało miejsce zdarzenie. Otóż dwóch bandytów napadło na ochroniarza tego mniejszego strzeżonego osiedla. Wyciągnęli pistolet i ukradli mu rower i telefon. Na szczęście nie pobili. Nieco później dwóch, prawdopodobnie tych samych gości napadło jeszcze jednego mężczyznę wprowadzającego psa. Nic mu nie zabrali, bo nic nie miał przy sobie.
Na obydwa osiedla padł blady strach. No bo od jakiegoś czasu nie było incydentów, a tu dwa tego samego dnia. WhatsApp oszalał, zamknięte grupy na Fejsbooku też. Nie obyło się bez wskazywania palcami w kierunku „naszych” ochroniarzy, no bo w końcu „to WY ich wpuściliście”. Została powiadomiona policja. I nagle sprawa ucichła…

Przez prawie tydzień zero wieści. Jakby ktoś sprawę spychał pod dywan. Tak się składa, że mój mąż zaangażowany jest dość mocno w sprawy bezpieczeństwa na osiedlu. I pewne informacje do niego docierają, nawet jeśli ich nie szuka…
Okazało się, że rabunek to był wygłup nastolatków z osiedla. Założyli kominiarki, rękawiczki i okulary odblaskowe i postanowili trochę postraszyć sąsiadów pistoletem zabawką. Zaczęli od policjanta – znał sie na broni, więc sie nie nabrał sie i ich pogonił. Powiedzieli mu, że skoro z nim nie wyszło, to spróbują z innymi. Policjant nie wziął tego na poważnie i nigdzie nie zgłosił. W końcu kto by się przejmował wygłupami malolatów.
Spróbowali – i zarówno ochroniarz, jak i ten człowiek z psem porządnie się wystraszyli. Ochroniarz do tego stopnia, że potrzebuje psychiatry. Może mało dostosowany do rzeczywistości w RPA, ale jednak będąc ochroniarzem na spokojnym osiedlu w którym mieszka „klasa średnia”, spodziewał się, że będzie po prostu otwierał i zamykał szlaban. Nie miał broni, ani nawet żadnej pałki. Nic, czego mógłby użyć do obrony.

Skyline-JOHANNESBURG-South-Africa-night

 

A ja nie mogę przestać myśleć, co by było, gdyby tę broń jednak miał. Bo ochrona w RPA bardzo często jest uzbrojona. Lub gdyby broń miał ten drugi mężczyzna, którego też tak dla draki napadli. W RPA posiadanie broni jest ściśle kontrolowane, ale sporo ludzi ja posiada, właśnie ze względu na wysoką przestępczość.
Byłaby kolejna tragedia, którą zapewne media by rozdmuchały. „Wyciągnął zabawkę a dostał kule”. Albo „Oni się tylko bawili, przecież to dzieci”. I tak w tym stylu. A przecież prawo jest jasne. Mierząc do kogoś z pistoletu, nawet, jeśli jest to replika, wiatrówka, czy broń pneumatyczna – ta osoba odpowiada jak za usiłowanie zabójstwa. I dobrze, bo takich wybryków pewnie byłoby więcej.
Nie wiem, jak zostaną potraktowani ci chłopcy z osiedla. Nawet trudno mi napisać jak powinni być potraktowani. Bo sama mam syna i nie wiem, co za 5 lat przyjdzie mu do głowy. Ale mam nadzieję, że na tyle dobrze go wychowujemy, że nie przyjdzie mu do głowy straszyć ludzi – ani pistoletem, ani żadnym innym narzędziem…

Reklamy

3 thoughts on “Dziecinne igraszki

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s