Seszele – La Digue

La Digue to ostatnia już wyspa Seszeli, którą opiszę, najmniejsza spośród tych, na których się zatrzymaliśmy, ale i tak jedna z większych, bo tych maleńkich wysepek jest ponad setka (cały archipelag liczy 155 wysp).

Na La Digue byliśmy tylko półtora dnia i w sumie trochę byliśmy pobytem rozczarowani. Nie wyspą, bo jest bajkowa, ale właśnie pobytem.

Dotarliśmy tam około południa, nocleg mieliśmy zarezerwowany jakieś pół kilometra od portu (tak sądziliśmy), więc spokojnie mogliśmy się tam dostać piechotą. Miejsce zdawałoby się idealne.
I takie pewnie byłoby, gdyby nie to, że zabrano nas do miejsca zupełnie innego, położonego ponad 3 km dalej „w środku nigdzie”. Na dodatek całkiem bezczelnie skasowano nas za transport.
Pani, która nas przywitała, stwierdziła, że ona „tu tylko sprząta”.
Z właścicielką nie byliśmy w stanie się skontaktować.

Niestety, przy tak krótkim pobycie, dochodzenie jakichkolwiek swoich praw nie ma najmniejszego sensu. To tylko jedna noc, a nie warto marnować dnia. La Digue to mała wyspa, więc mimo gorszej lokalizacji, dotrzemy w najciekawsze miejsca.
Ograniczyliśmy się wiec do zgłoszenia zajścia do Agody. Zmieniliśmy jednak trochę plany i zwiedzanie zaczęliśmy od Source d’Argent, słynnej plaży przez wielu opisanej jako najpiękniejsza plaża na świecie.

Plaża jest piękna. Niesamowite, olbrzymie skały dominujące krajobraz, biały piach i turkusowo niebieska woda, pomimo średniej pogody. Ale… może to nasze trochę zepsute humory sprawiły, że na kolana nas nie powaliła. Przede wszystkim jest dość tłoczno, mimo, że jako jedna z niewielu jest plażą płatną. Było na niej też trochę wodorostów, lecz to raczej wina prądów i sezonu, niż samej plaży.
Na farmie do terenu której należy plaża, możecie zobaczyć też wielkie żółwie. Ale nie chodzą wolno po terenie, lecz trzymane są na oddzielonym niewysokim murem terenie, prawie jak w zoo, zapewne aby nie niszczyc upraw. To też nam się trochę nie podobało – w sumie można było raczej oddzielić teren upraw, zwłaszcza, że poza terenem farmy te żółwie spokojnie sobie łaziły gdzie chciały.

Na La Digue, poza kilkoma taksówkami zabierających gości do nieco dalej położonych hoteli, jedynym transportem są rowery. Warto je wynająć już na samym początku (nam ich nie zaoferowano, dodatkowy minus dla naszego pensjonatu), zwłaszcza przy krótkim pobycie. Koszt to ok 100 rupii (6 Euro)/dzień.

Po odwiedzeniu Anse Source d’Argent przeszliśmy sie jeszcze do Anse Pierrot, która jest kilkaset metrów dalej. Aby się do niej dostać, trzeba jednak przejść przez ocean dookoła skał. Podczas odpływu, woda jest po kolana, ale trzeba dokładnie sprawdzić godziny, bo można tam utknąć! Wprawdzie można wrócić skałami do Source d’Argent, ale nie wyglądało to na bezpieczną drogę.

Następnego dnia mieliśmy tylko kilka godzin na zwiedzanie – i do tego problem z walizkami.
Na szczęście udało nam się je zostawić w punkcie informacji turystycznej niedaleko portu – zwiedziliśmy więc wioskę oraz Anse Severe, na której znajduje się fajny bar „Bikini Bottom”.
Wokół baru skuszone owocowymi łupinami, stacjonują lokalne żółwie, nieograniczone żadnymi płotami i ogrodzeniami.

Dotarliśmy też na koniec do Anse Patates, która w zasadzie jest mniejszą i mniej zatłoczoną wersją Anse Source d’Argent i Anse Lazio na Praslin w jednym. Nam zarówno Anse Severe jak i Anse Patates bardziej się podobały niż Anse Source d’Argent (ale pewnie byliśmy już w lepszym humorze :-))

Podsumowując – mając w planach La Digue, naprawdę warto się tu zatrzymać na minimum dwa dni, nawet kosztem pobytu na Mahe, gdzie wprawdzie jest taniej, ale nie tak ładnie.
Wynajem rowerów to podstawa, bez nich naprawdę ciężko będzie zwiedzić wyspę.
No i na koniec niby rzecz oczywista…
Jeśli lokalizacja jest kluczowym punktem programu, koniecznie trzeba poprosić hotel o jej potwierdzenie.
Punkt oznaczony w Google, Booking czy Agodzie czasem jest tylko główna lokalizacją pensjonatu, bez jego „satelitów”.

Reklamy

One thought on “Seszele – La Digue

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s