Lato, lato i po lecie…

Już dawno nie było postu w ramach klubu Polki na obczyźnie – i w momencie kiedy zabrakło mi twórczej weny, temat przydał się jak znalazł! W ramach projektu o przemijającym lecie, rozsiane po świecie polskie blogerki kilka razy w tygodniu publikują wrażenie ze swojego lata 2020. Nietypowe teksty – bo choć paragrafy zaczynają się tymi samymi zdaniami, to ich zawartość nie może być bardziej od siebie różna!

W moim przypadku dochodzi dodatkowy aspekt odwróconych sezonów 🙂 Na końcu znajdziecie linki do kilku blogów. A oto moja relacja z lata zimy w RPA!

**********************************

Lato kończy się dla mnie…

…kiedy Wy, w Polsce, Europie czy w ogóle gdzieś na półkuli północnej, zaczynacie przeglądać szafę w poszukiwaniu wiosenno-letnich kreacji na pierwszy ciepły weekend. Tak gdzieś w okolicy kwietnia.

Gdy wrzucacie zdjęcia w tychże kreacjach, słomkowych kapeluszach czy „o zgrozo” z palemką w drinku, to znaczy, że lato na dobre się już skończyło i w RPA pomimo słonecznych dni, zapanuje zima. Sofy w nieogrzewanych domach zostaną spowite stertą koców a na zziębniętych stopach pojawią się frotowe skarpetki. Widok na ulicy będzie ciekawy – bo podczas gdy jedni kompletnie ignorują zimno i biegają w klapkach, inni pomimo słonecznych dni, zakładają czapki i… kozaki.

Bo wbrew pozorom, pomimo, że to Afryka, zima w RPA potrafi nieźle dać w kość i widok idealnie zakamuflowanych zebr na pokrytej śniegiem polanie wcale nie jest rzadki.

Prawdziwe lato w RPA u mnie właśnie się zaczyna, a ja zamiast jesiennych brązów, złota i pomarańczy wokół siebie mam fiolet dżakarand i wściekły róż bugenvili, który na zawsze już w mojej głowie ze względu na pewne skrzywienie zawodowe będzie nazywał się „Vanish pink”.

Dzieci w szkole tracą zapał do nauki (nie, żeby kiedyś go miały…), ja nie mogę przestać myśleć o urlopie i wakacjach a ptaki tkacze wiją swoje gniazda w moim ogródku.

Wiele z nich niszczonych przez wymagające Ptaszyce Tkaczyce ląduje koło mojego basenu, po czym trafia do klatki moich świnek morskich jako siano. Świnki są wdzięczne i jeśli w jakikolwiek sposób zachwiewam tu eko-równowagę, proszę o info!

Tegoroczne, koronne lato zima (?), było inne niż poprzednie

STOP… Zima w RPA to dla mnie czas hibernacji pod wcześniej wspomnianym kocem. Dnie rozpoczynają się mocną kawą, wskoczeniem w dres i zawiezieniem syna do szkoły. Potem krótka sesja na siłowni i wio do pracy.

W pracy albo za zimno (klima nie działa) albo za gorąco (ktoś się poskarżył) a w domu znów pod koc. I tak w kółko przez jakieś trzy miesiące, dopóki zima gwałtownie nie zmieni się w upalne lato. Bo o ile po lecie jest tu zwykle jakaś namiastka jesieni, o tyle po zimie dosłownie wybucha lato.

W zasadzie oprócz niewielkiej zmiany rutyny (szkoła, siłownia i praca w domu), niewiele się zmieniło. A już na pewno nie koc, choć po dość intensywnym użytkowaniu pewnie bardziej nadaje się na posłanie dla kota albo świnek morskich…

Jeden plus tego dziwnego lata czasu to… 

Okazało się, że system pracy zdalnej bardzo, ale to bardzo mi odpowiada i już nie chce mi się wracać do starego, biurowego systemu. W domu bardziej się koncentruję, robię więcej w krótkim czasie. To przekłada się na więcej czasu dla siebie i rodziny… Podczas koronnej zimy zainwestowałam w siebie, choć były pewne utrudnienia.

Myślę, że gdyby nie pandemia, skrócony na siłę na pewien okres czas pracy i możliwość nauki w domu (przed pandemią, kurs który chciałam zrobić był dostępny tylko jako pełno-godzinny kurs „klasowy”), kilka moich planów dalej byłoby tylko planami a nie realizującą się rzeczywistością…

Pandemia, która sparaliżowała świat, mnie akurat pomogła uporządkować kilka spraw i określić priorytety… Pomogła mi zbliżyć się do mojego 11-sto letniego syna z którym przed pandemią zaczynaliśmy prowadzić ostre kłótnie. Skazani na własne towarzystwo musieliśmy się nauczyć ze sobą rozmawiać, a kłótnie przerodziły się w dyskusje. Obniżony pracą w domu poziom stresu dodatkowo w tym pomógł. Dla mnie był to cenny czas dzięki któremu lepiej się poznaliśmy i zrozumieliśmy.

Poprzez zmniejszenie turystyki, daliśmy odpocząć naturze. Delfiny i wieloryby można było w tym roku zaobserwować dużo bliżej brzegu niż w poprzednich latach, a w parkach narodowych zwierzęta zaczęły częściej pojawiać się na głównych drogach.

111823620_4d559f06-a955-4137-abe2-854b22c11eb5

A minus… 

Jak dla mnie minusy związane są bardziej z RPA jako krajem niż z moją własną sytuacją. RPA to kraj rozwijający się, duży dochód przynosi tu właśnie turystyka. Życie tutaj toczy się często na zewnątrz, sprzyja temu klimat i kultura.

Niestety, podczas pandemii ta gałąź gospodarki bardzo ucierpiała – wiele hoteli i restauracji po prostu zbankrutowało, a te, które przetrwały obniżyły zatrudnienie… I tak bardzo wysokie bezrobocie wzrosło o ok. 50%. I choć paradoksalnie statystyki informują o spadku, to te same urzędy przyznają, że z powodu zamkniętych urzędów pracy poszukujący pracy bezrobotni po prostu nie byli w stanie się zarejestrować.

Lato się skończyło, a ja nie mogę doczekać się

Nowego roku! Po raz pierwszy od dość dawna tęsknię z Polską. Nie wiem, na ile zmieni się sytuacja i kiedy będę znów mogła do Polski przylecieć – póki co, choć granice są od kilku tygodni otwarte, trochę kiepsko to wszystko działa.

Loty są notorycznie odwoływane, bo na razie obsługa samolotów traktowana jest tak, jak turyści – a procedury dotyczące turystów odwiedzających w RPA na razie nie wróciły do normy. Jest to spory problem dla linii lotniczych – i choć wiem, że zmiany są w planie, to jeszcze nie weszły one w życie.

No i… niestety, loty bardzo podrożały, co zresztą było do przewidzenia, skoro jednym samolotem leci mniej osób. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy trochę się to wszystko unormuje.

A na koniec powiem tylko, że

Czasem warto jest zwolnić tempo. Rozejrzeć się wokół, dostrzec jak ważne są te rzeczy, które uważamy za małe i nieistotne. Ta dziwne *lato/ zima/ inna pora roku (*wybierz właściwe dla miejsca zamieszkania określenie) na pewno dały nam do tego okazje.

Gdybyście byli ciekawi lata w innych krajach to zerknijcie do blogów innych Polek takich jak Aniukowe PisadłoZgub się tamDeeTureckie kazania, Chatka Baby JogiŻycie w rytmie słówNatasha in travelPolka na IslandiiHanka Saqib, PLorIT

2 thoughts on “Lato, lato i po lecie…

  1. a ja tęsknie za słoncem, normalnie planowałabym kolejne styczniowe wakacje, gdzieś na drugiej półkuli:) pozostaje śnieżne szaleństwo na stokach xd

  2. Pingback: Lato, lato i po lecie… • Życie w rytmie slow

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s