Nie całkiem stare dzieje…

*****

Narodzila nam sie nowa tradycja – czyli coroczne wyprawy w Znane i Nieznane :)

2012-03-09 15:37
Wlasnie staram sie zagospodarowac 15 minut i wpadlam ta to zeby zajrzec do wlasnego bloga, No i tak zagladajac, zdalam sobie sprawe, ze coroczne wizyty mojej polskiej „psiapsoly” i nasze wyprawy zaczynaja juz byc tradycja :)Co rok z malym poslizgiem przegladam mapy, ksiazki, sprawdzam ceny i warunki, po to zeby jakos fajnie spedzic ten czas ktorego mamy dla siebie tak niewiele. Poniewaz Maly Bolek podrosl, wyprawa bedzie w bardziej nieznane i egzotyczne miejce – czeka na nas NAMIBIA :) ))))  >>> czytaj dalej

*****

National Heritage Day – zdjecia :)

2011-12-20 16:08
Podczas naszej uroczystosci pomiedzy jedna degustacja a druga udalo mi sie zrobic troche zdjec :-) Oto nafajniejsze z nich :-) ))) >>> czytaj dalej

*****

National Heritage Day – czyli pamietajmy o swoich korzeniach

2011-09-19 11:07

Poniewaz RPA jest krajem wielonarodowosciowym, w celu ich integracji zostal ustanowiony National Heritage Day (Dzien Tradycji Narodowej) – generalnie jes to dzien wolny od pracy i nikt nie bardzo pamieta z jakiej to okazji. Poniewaz jednak w tym roku dzien ten wypada w najblizsza sobote, to Pewna Korporacja, w ktorej przekroj narodowosciowy jest uroznmajcony nawet bardziej niz typowy przekroj RPA (z powodzu wszelkiej masci expatow z przeroznych stron swiatta) postanowila jakos uatrakcyjnic dzien poprzedzajacy i zorganizowac wlasne obchody >>> czytaj dalej

*****

Gdzie Diabel nie moze tam… – czyli Rust De Winter Bundu Bashing

2011-04-05 13:11
Bundu Bashing (bun•du-bash•ing) noun Definition (encarta): South Africa traveling through rough terrain: the activity of traveling through remote or rough terrain, especially as a leisure pursuit ( informal )  …Oto jedna z bardziej interesujacych rozrywek typowa dla RPA – wg definicji Encarty to podroz poprzez niedostepne tereny w celach rozrywkowych :) . Juz sama definicja wskazuje ze bedzie ciekawie :) >>> czytaj dalej

*****

South African words explained… czyli jak nie zapomniec „jezyka w gebie” :) – wersja oryginalna

2009-10-30 14:44
Braai What is a braai? It is the first thing you will be invited to when you visit South Africa . A braai is a backyard barbecue and it will take place whatever the weather. So you will have to go even if it’s raining like mad. At a braai you will be introduced to a substance known as mieliepap >>> czytaj dalej

*****

Zuma Wszechmogacy – czyli gdy z gory wiadomo kto zostanie prezydentem

2009-04-15 18:52
Poza krotka wzmianka o skorumpowanym Robercie McBride, szefie policji ktory niedawno cierpial na afrykanska wersje „pomrocznosci jasnej” nie mialam jeszcze okazji poruszyc kwestii polityki w RPA. A temat jest zaiste ciekaw. Otoz wkrotce (w nastepnym tygodniu) odbeda sie wybory na prezydenta. Tylko po co, skoro kandydat jest tylko jeden, do ktorego stolek prezydencki przypisany jest z definicji (tak jak u nas stolek premiera).

*****

…Cos o lokalnej kuchni :)

2008-10-16 19:09
Straszliwie sie ostatnio zaniedbalam w pisaniu. Do tego stopnia, ze zapominam co sie wydarzylo i o czym tam kiedys chcialam napisac – a co zdecydowanie na wzmianke zasluguje. Do takich wydarzen zdecydowanie nalezy miniona (bo juz dawno to bylo) wizyta moich znajomych z Polski – kolezanki z pracy i jej meza (pozdrawiam przy okazji :) >>> czytaj dalej

*****

Rozterki kadrowe – czyli co komu nie pisane

2008-07-01 18:21
Po paru miesiacach szefowania mojemu dzialowi stwierdzam ze nie mam “guts”. Akurat te „guts” na polski troche ciezko przelozyc w tym sensie ale glownie chodzi o to, ze mam problem z podejmowaniem klopotliwych decyzji i juz nie zazdroszcze swoim szefom… >>> czytaj dalej

*****

Tugela Raft Race – czyli zawody w plywaniu na „bele czym”

2008-05-06 17:05
Dlugo ostatnio nie pisalam. A to dlatego, ze najwyrazniej szefowa ze mnie nieprofesjonalna i mi to szefowanie bokami wychodzi. Zwlaszcza z zespolem w ktorym dwoje to prawie dzieci a jedna to typowa „Afrikaans Woman” – pewna siebie i rozdarta, ktora czesto omijam z daleka… Moze dlatego ze i rozmiarowo jest ze dwa razy wieksza… W kazdym razie milo bylo wybrac sie na weekendowe zawody w okolicy Durban (gdzie jest nieco cieplej niz w Johennesburgu) i wziac udzial w zawodach w plywaniu na „bele czym” >>> czytaj dalej

*****

Notatki z Urlopu – cz.3 czyli powrot

2008-03-04 17:22
Park Krugera to miejsce gdzie mozna zobaczyc slynna afrykanska „Wielka Piatke” – lwa, lamparta, slonia, bawola i nosorozca. Jesli ktos chce odwiedzic tylko jeden park i je zobaczyc, tutaj ma najwieksza szanse. Najtrudniej jest zobaczyc lamparta, bo prowadzi nocne zycie i zadko wylania sie w ciagu dnia z zarosli. Z pozostalymi jest mniej problemu, bo to zwierzaki dzienne i towarzyskie. Lwy zwykle wyleguje sie w przydroznych trawach – niewprawnemu oku trudno jest je dostrzec, ale w parku dziala system „wymiany informacji” :)  generalnie informacja o pobycie wyczekiwanego zwierzaka przekazywana jest z samochodu do samochodu >>> czytaj dalej

*****

Notatki z Urlopu – cz.2 czyli Wielka Jazda

2008-03-03 11:11
Pierwsza noc spedzilysmy w Prince Albert – cichym miasteczku z fantastycznym pensjonatem (ktory z trudem udalo nam sie znalezc), z psami kotami i sadzawka w ktorej Iwona szukala krolewicza :) Rano pojechalysmy dalej przez przelecz Swartberg – zwirowa droge pelna zakretow i pieknych widokow  >>> czytaj dalej

*****

Notatki z urlopu – cz.1 czyli przygotowania

2008-02-14 08:28
Iwona przyleciala planowo i czasowo – bez minuty opoznienia. Bezproblemowo pokonala Heathrow – ani melex ani znajomosc jezyka angielskiego nie byly potrzebne. Wyladowala w kozakach i sweterku i oczywiscie przezyla szok „klimatyczny” :) – akurat trafila na dzien bez deszczu, co w Johannesburgu o tej porze roku wcale nie jest takie pewne… >>> czytaj dalej

*****

OK – ostatnie chwile przed urlopem, hurraaa!!!

2008-01-25 17:42
Szykuje sie do tego urlopu jak na wojne. A raczej do powrotu z niego… Probuje wiec powiazac luzne konce tego co robie, a jako ze do zorganizowanych nie naleze zadanie to nie lada… Aby nie zapomniec o tym co wazne nawet notatki robie. To, ze si sama po sobie nie moge doczytac to juz inna sprawa >>> czytaj dalej

*****

Przypominacz :) „Anuluj karty kredytowe przed smiercia” ;)

2008-01-25 10:38
W oryginale i bez tlumaczenia :) ABSA to takie tutejsze PKO BP :) >>> czytaj dalej

*****

Weekendowe wycieczki – Mpumalanga

2008-01-12 00:19
Mpumalanga to piekna, zielona prowincja polozona na polnocy RPA (ok. 300 km od Johannesburga). Najciekawsze miejsca to Graskop, Sabie, Pilgrim’s Rest i oczywiscie Park Krugera (lezy w zasadzie juz w prowincji Limpopo, tylko kawalek to Mpumalanga, a wiec potraktuje go oddzielnie). Kolezanka kiedys mi mowila, ze reklama mleka „Laciatego” byla krecona w RPA bo tutaj sa takie sielskie, polskie widoki :) >>> czytaj dalej

*****

Weekendowe wycieczki – Magaliesberg

2007-12-12 19:50
Po „wspinie wglab” nadszedl czas na tradycyjny “wspin wzwyz”. Poniewaz jakos nie natknelam sie nigdzie na info o sciankach w Johannesburgu, poszlam na zywiol i postanowilam sprobowac sil na prawdziwych skalach. Znalazlam wiec klub (GoVeretical Mountaneering Adventures) prowadzony przez dwojke zapalencow, Lee-Anne i Garth’a. Po paru wyslanych mailach dostalam potwierdzenie o dopisaniu do najblizszej grupy w sobote >>> czytaj dalej

*****

Pick ‘n Pay 94.7 Cycle Challange

2007-12-02 21:37
Ostatnio zaniedbalam sie w pisaniu. A to dlatego, ze tak jak pisalam, zaczelam sie udzielac sportowo. Ostatnio byl maraton rowerowy. Jak sama nazwa wskazuje do przejechania 94.7 km po drogach Johannesburga. Niby nie tak wiele, gdyby nie brac pod uwage czynnika komplikujacego, czyli braku treningu (na rower przez ostatnie miesace tylko spogladalam, zastanawiajac sie jak mi bedzie sluzyl :) ) oraz polozenia Johannesburga, ktory lezy na wysokosci ok. 1800 mnpm. To tak, jakby sie wybrac na maraton w Tatry… >>> czytaj dalej

*****

Wspin wglab, czyli miedzy nami jaskiniowcami…

2007-11-09 13:22
Z poczatkiem lata (tutejszego) postanowilam spedzac wiecej czasu na zewnatrz udzielajac sie sportowo. Poniewaz zawsze lubilam wszelkiego rodzaju lazenie po dziwnych miejscach, jaskinie i skalki wydaly mi sie jak najbardziej odpowiednim miejscem na obudzenie sie z pozimowego letargu. Przeprowadzilam wiec gruntowne rozeznanie internetowe posrod organizatorow i dolaczylam do najblizszej wycieczki jaskiniowcow w Krugersdorp (jakies 70 km poza Johannesburgiem) >>> czytaj dalej

*****

Jaka piekna katastrofa…

2007-09-26 18:55
To nie byl moj dzien… Zaczelo sie od zapchanej rury w lazience z ktora jeszcze nie wiem co zrobic…  Wyglada na to, ze ten zapchany kawalek rury znajduje sie poza moim mieszkaniem, wiec w zasadzie powinna sie tym zajac administracja, no ale to jest Afryka, hakuna matata – wiec pewnie zapchana rura nikomu nie bedzie przeszkadzala… >>> czytaj dalej

*****

Drakensberg czyli “I believe I can fly…”

2007-09-25 17:39
Drakensberg (Gory Smocze) to pasmo rozciagajace sie wzdluz granic Lesotho/ RPA. Jest to z zasadzie wysoko polozony (ponad 3000 mnpm plaskowyz powstaly ze bazaltowych skal, wiosna pokryty bujna zielona roslonnoscia a zima warstwa lodu a nawet sniegu >>> czytaj dalej

*****

Ocean zycia

2007-09-05 18:12
Mossel Bay to niewielkie, leniwe miasteczko u wybrzezy Oceanu Indyjskiego. Posiada piekne skaliste wybrzeze wzdluz ktorego szaleja surferzy (o tym, ze bywa tu niebezpieczne swiadcza kwiaty pozostawione na skale na pamiatke po jakims nieszczessniku ), mila przytulna atmosfere oraz mnostwo pubow i restauracji. Przyzwyczajona do klaustrofobicznych zasad bezpieczenstwa obowiazujacych w Johannesburgu – gdzie praktycznie nikt nie chodzi po ulicach (a juz na pewno nie wieczorem), a jedynymi osrodkami spotkan towarzyskich sa domy i centra handlowe – chlonelam wolnosc spacerujac po plazy, ulicach, odwiedzajac uliczne sklepy i kafejki >>> czytaj dalej

*****

Afrykanskie kociaki, czyli De Wilt Cheetah Reserve

2007-08-29 17:08
W weekend wybralam sie na przejazdzke za miasto moim kolejnym samochodem (ten poprzedni zostal wymieniony po oberwaniu kamieniem ktory  zlecial  z ciezarowki na szybe – swoja droga mam nadzieje ze wyczerpalam juz moj limit pecha na wynajetych samochodach i jak bede miala wlasny to statystyki zadzialaja na moja korzysc :-) ). Tak wiec postanowilam obejrzec slynne afrykanskie kociaki >>> czytaj dalej

*****

Przyjemne przeprowadzki

2007-08-19 23:08
Wlasnie prawie skonczylam rozpakowywanie rzeczy ktore przyjechaly do mnie z Polski. Ze wzgledu na procedury celne bezclowe odprawienie moenia moze miec miejsce tylko w przypadku oficjalnego przesiedlenia, a wiec wszelkie papiery typu pozwolenie na prace musza byc w porzadku. Obylo sie na szczescie bez horrorow, prawie wszystko dojechalo we wlasciwym stanie. Prawie. A prawie ponoc robi wielka roznice... >>> czytaj dalej

*****

„Ladies Lunch” czyli strip-tease w szkole

2007-08-08 17:27
Mieszkancy RPA to ludzie z wysoko rozwinietymi instynktami humanitarnymi. Swiadcza o tym wszelkiego rodzaju akcje charytatywne prowadzone na rzecz roznych organizacji, a czasem nawet na rzecz konkretnej osoby ktorej inni probuja pomoc >>> czytaj dalej

*****

MAM!!!! Mam!!!

2007-08-07 18:03
W koncu, po prawie 3 miesiecznym oczekiwaniu spowodowanym fala strajkow, otrzymalam pozwolenie na prace. Oznacza to ni mniej ni wiecej tylko to, ze nie pracuje juz na czarno u Murzynow :) Nikt nie ma prawa patrzec juz na mnie jak na uchodzce z Nigerii czy Zimbabwe po chorobie Michela Jacksona >>> czytaj dalej

*****

Uroki Jazdy w Gauteng… takie tutejsze mazowieckie…

2007-08-03 16:43
Jazda w Gauteng zwykle obfituje we wrazenia… Nie chce mi sie tlumaczyc, wiec bedzie tylko „copy&paste” :) Brzmi znajomo? >>> czytaj dalej

*****

A moze by tak…

2007-07-24 17:52
Zachecona przez Znajomego Informatyka (jak na informatyka przystalo znajomosc czysto platoniczna), administratora nie-tylko-bazy-danych ale i szpaleru konnicy, postanowilam sprobowac tego niewatpliwie interesujacego, aczkowiek bolesnego spotu jaka jest jazda konna >>> czytaj dalej

*****

Pomrocznosc Jasna???

2007-07-14 00:12
Okazuje sie, ze choroba atakujaca dzieci politykow, znana jako Pomrocznosc Jasna nie jest zjawiskiem wystepujacym jedynie w Polsce. Wystapila rowniez u szefa policji miejskiej (Metro Police) w Johannesburgu, Roberta Mc Bride’a. Zostala przez niego opisana jako odmiana cukrzycy. Niestety, ten rodzaj Pomrocznosci Jasnej jest jescze gorszy od polskiej odmiany, gdyz powoduje, ze delikwent nie tylko nie widzi, ale rowniez nie pamieta, skad, dokad i po co jechal gdy spowodowal wypadek… >>> czytaj dalej

*****

Jak to sie zaczelo… skad ja sie wzielam w RPA?

2007-06-30 14:50
Otoz jako osoba nie wiedzaca czego w zyciu chce i podatna na nude, przyjelam propozycje pracy w tym pieknym aczkolwiek niekonwencjonalnym i nieco niebezpiecznym kraju >>> czytaj dalej

*****

Cały „stary” blog

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s