Ciemne barwy tęczy – o przestępczości w RPA

Poszukując informacji o RPA, raczej prędzej niż później natkniemy się na informacje o przestępczości. Niechlubnych statystyk jest dużo. Jeśli nie przeanalizujemy ich zawartości, mogą one skutecznie zniechęcić nas do podróży.
Z pewnymi obawami przytaczam poniżej nieco informacji na temat co, komu, gdzie najbardziej zagraża.
Z obawami – bo nie zamierzam nikogo straszyć.
Wręcz przeciwnie – to, że po ponad pięciu latach nadal mieszkam „bezszkodowo” w Johannesburgu, jest dowodem na to, że można uniknąć niebezpieczeństw. RPA to piękny i ciekawy kraj. Nie spisujmy go na straty z powodu statystyk.

Przestępczość
Mimo, że w ostatnich latach RPA straciła swoją pozycję jako światowa stolica przestępstw (obecnie wyprzedza ją kilka krajów Ameryki Łacińskiej , to i tak posiada wyjątkowo kiepską reputacje.
Spory wpływ na poprawę wizerunku RPA miał Mundial w 2010 roku, patrząc jednak jedynie na statystyki kryminalne mało kto chciałby tutaj przyjechać.
I nie ma się co dziwić – liczba morderstw, gwałtów, uprowadzeń samochodów oraz napadów rabunkowych jest zatrważająca.
Choć ogólna liczba morderstw jest porównywalna do liczby morderstw np. w Waszyngtonie czy Nowym Yorku (porównanie to wykorzystywane jest przez wiele biur podróży w celu zachęty dla potencjalnych klientów), w odniesieniu do całego kraju skala ta jest jedną z najwyższych w świecie.
Aby jednak realnie ocenić zagrożenie jakie nam może grozić jako turystom czy pracownikom, należy dokładniej przyjrzeć się rodzajom przestępstw i grupom których one dotyczą. Postanowiłam zatem podsumować statystyki i nieco przybliżyć skalę zdarzeń.
Gdzie zagrożenie jest największe
Najszersza liczebnie grupa przestępstw w RPA to morderstwa, gwałty, napady i rabunki. Aż trzy czwarte z nich dokonywana jest w najbiedniejszych dzielnicach (townships). Nie są to przypadkowe przestępstwa – w ponad 70% ofiara i przestępca są ze sobą spokrewnieni.
Mimo, że w kulturze afrykańskiej pozycja kobiety jest relatywnie silna, a upadek apartheidu i wprowadzone parytety dodatkowo ją wzmocniły (kobiety stanowią prawie 50% zarówno w rządzie, jak i w zatrudnieniu), liczba gwałtów i pobić zdaje się temu przeczyć.
Grozę budzi również liczba przestępstw dokonywana na dzieciach – nie są rzadkością gwałty niemowlaków i małych dzieci, spowodowane częściowo popularnym przesądem że gwałt na dziewicy leczy AIDS…
Ze względu na tradycyjną strukturę społeczna, bardzo często to co dzieje sie w „township” w ogóle nie wychodzi poza jego granice. Niewyszkolona, a często i skorumpowana policja nie jest w stanie zapewnić porządku i utrzymać bezpieczeństwa w lokalnych społecznościach.
Ich rola sprowadza się do sporządzenia protokołu – śledztwa są zamykane z powodu braku dowodów lub z braku możliwości ustalenia sprawcy, niejednokrotnie również z powodu braku współpracy ze strony ofiar, których rodziny zazwyczaj biorą sprawy we własne ręce powiększając niechlubne statystyki niewykrytych przestępstw.
„Dubula iBhunu” (zabij farmera) – kontrowersyjna pieśń narodowa dalej legalna
Inny rodzaj przestępstwa, który najprawdopodobniej nie będzie dotyczył przeciętnego turysty, to morderstwa dokonywane na białych farmerach, z powodu których RPA znajduje się na Genocide Watch.
Nie istnieją dokładne liczby – a to dlatego, że policja nie traktuje tego zjawiska jako oddzielnego problemu, raczej jako aspekt w ogólnej walce z przestępczością.
Według danych przytaczanych przez Genocide Watch, od 1994 roku, ponad 3 tys. białych farmerów straciło życie (ok 160 osób na rok).
W rzeczy samej – jeśli spojrzeć na liczbę całkowitą liczbę morderstw, to liczba zamordowanych farmerów jest kroplą w morzu morderstw dokonywanych w RPA (stanowi mniej niż 1% ogółu).
Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że w RPA obecnie jest ok 40 tys farm oraz średnio 4 osoby na farmie, liczba morderstw stanowi ok 2 % populacji, co jest już bardzo niepokojące.
Biali farmerzy nie całkiem bez podstaw uważają, że są jawnie eksterminowani w kraju, który uważają za własna ojczyznę. Biorąc po uwagę, że rząd pomimo wcześniejszego potępienia pieśni Dubula iBhunu jawnie nawołującej do zabójstw na tle rasowym do tej pory nie zakazał tej pieśni. Zresztą nie o zakazy tutaj chodzi, gdyż w dobie wolności słowa nie powinny one być konieczne.
Byly lider młodzieżówki ANC odpowiada w sądzie na zarzuty zachęcania do morderstw

Byly lider młodzieżówki ANC odpowiada w sądzie na zarzuty zachęcania do morderstw

Chodzi o przesłanie tekstu, który jest często traktowany jest przez Afrykanów w sposób dosłowny.
W zeszłym roku sąd zakazał śpiewania pieśni podczas zgromadzeń, decydując że jest przykładem mowy nienawiści i zachętą do ludobójstwa, jednak w wyniku apelacji zakaz został oddalony.
To tak, jakby tolerować tekst „zabij Polaka” w UK, gdzie jest nas wielu i gdzie nie zawsze nas lubią…
Z jakim zagrożeniem powinien liczyć się turysta
Nawet jeśli z obszaru zagrożenia z którym powinien liczyć się turysta czy pracownik wyjeżdżający na kontrakt wyeliminujemy 75% ogółu przestępstw dokonywanych w ubogich dzielnicach czy na farmerach, to i tak pozostałe 25% to liczba kilkakrotnie przekraczająca poziom ryzyka w Polsce czy pozostałych częściach Europy.
Należy jednak pamiętać, że podejmując odpowiednie kroki, możemy to ryzyko znacznie ograniczyć.
Co więc naprawdę grozi przeciętnemu turyście?
Włamania i uprowadzenia samochodów
Dwa z najczęściej występujących przestępstw to uprowadzenie samochodu (car-jacking) oraz włamanie do samochodu na skrzyżowaniu (smash and grab).
Włamanie odbywa się na ogół w dość prosty sposób – na skrzyżowaniu rozbijana jest boczna szyba samochodu a z samochodu wyciągane to, co jest na wierzchu. Zazwyczaj przebiega bardzo szybko – owocuje traumatycznym przeżyciem ale na szczęście zwykle obywa się bez ofiar.
W RPA popularne jest pokrywanie szyb specjalnym laminatem, który utrudnia rozbicie szyby. Podróżować należy zawsze z zasuniętymi szybami i zabezpieczonymi drzwiami. Zatrzymując się na skrzyżowaniu, należy zachować odstęp pozwalający na zmianę pasa i odjechanie w przypadku, gdyby działo się coś podejrzanego.
Nie należy kupować nic na skrzyżowaniach od ulicznych sprzedawców ani dawać pieniędzy żebrającym. Większość z nich jest wprawdzie tylko sprzedawcami i żebrakami, ale może zdarzyć się, ze pośród nich znajdzie się obserwator który powiadomi kolegów na najbliższych skrzyżowaniach co mamy w samochodzie.
Inaczej wygląda sprawa z uprowadzeniami samochodów.
Często od profesjonalności złodzieja i reakcji kierowcy i pasażerów zależy, czy uprowadzenie odbędzie się „bezszkodowo” a jedyną utraconą rzeczą będzie samochód wraz z zawartością, czy też zostaniemy uprowadzeni wraz z samochodem.
Generalną zasadą jest nieprotestowanie, i jak najszybsze oddalenie się od samochodu jeśli to możliwe.
Jeśli w samochodzie znajdują się dzieci, należy najpierw pokazać złodziejom, że w kieszeni lub za pasem nie mamy broni (w RPA bardzo wiele osób posiada broń, złodziej wiec prawdopodobnie założy że takową posiadamy), a potem odpiąć dzieci z pasów (lub pozwolić aby złodzieje sami to zrobili.
Statystycznie, najwięcej uprowadzeń zdarza się w grudniu, pomiędzy godzina 20 a 23 – najbardziej zagrożone są otwarte parkingi, ciemne i mało uczęszczana ulice, podjazdy do garażu i stacje benzynowe. W biednych dzielnicach są to zazwyczaj oportunistyczne przypadki – w myśl zasady, że okazja czyni złodzieja.
Bogate dzielnice są „obsługiwane” przez profesjonalistów.
Ataki zazwyczaj sa bardzo dyskretne – mają nie zwrócić uwagi innych kierowców. Najważniejsza zasada – należy być widocznym (o ile to możliwe) wtedy mniej nam grozi. Odprowadzanie się nawzajem do samochodu również zmniejsza ryzyko, przestępcy zazwyczaj wybierają łatwy cel. Należy dokładnie obserwować teren i nie rozmawiać przez telefon (rozproszy uwagę).
W telefonie warto mieć zakodowany skrót do osoby która w razie czego powiadomi policję, oraz uruchomioną opcję lokalizacji GPS (wiele telefonów na to pozwala).
Standardowym wyposażeniem samochodu jest w RPA lokalizator GPS, wiele firm nie ubezpieczy nam bez niego samochodu. Wynajmując samochód warto się upewnić oraz znać numer pod który w razie czego ktoś może zgłosić uprowadzenie samochodu.
Bardzo wiele samochodów jest odzyskiwanych w ciągu ok kilku godzin od zgłoszenia, dlatego też złodzieje bardzo często porzucają samochód aby powrócić po niego następnego dnia.
Podstawową zasadą jest unikanie ciemnych, odludnych miejsc i nie podróżowanie po zmroku (przynajmniej we wczesnej fazie pobytu, gdy mniej jesteśmy wyczulenie na sygnały mogące oznaczać zagrożenie).
Zdarzają się również przypadki pozorowanych wypadków – to dlatego w RPA mało kto zatrzymuje się w celu udzielenia pomocy. Nie wynika to z braku wrażliwości – po prostu nikt nie chce ryzykować.
Jeśli natkniemy się na podejrzaną sytuację, najlepiej po prostu powiadomić policję.
hijack

Fragment artykułu o sposobach pozorowania wypadku

Dobrze jest również wiedzieć, ze w sytuacji gdy czujemy się zagrożeni, nie ma obowiązku zatrzymywać się nawet na wezwanie policji. W takim, przypadku do naszego obowiązku należy jednak udać się na najbliższa komendę jadąc powoli – nie wolno uciekać.
Rzeczywista skala zdarzeń (doświadczenia moje oraz osób spośród mojego grona):
– włamania na skrzyżowaniach: w ciągu 5 i pół roku, ofiarami były trzy osoby spośród moich znajomych
– carjacking: w ciągu 5.5 roku pobytu dwie osoby z bliskiego grona padły ofiarami
W obydwu przypadkach obyło się bez ofiar.
Włamania/ wtargnięcia do domów i mieszkań
Innym przestępstwem którego ofiarą możemy stać się całkiem przypadkiem to włamanie lub wtargnięcie przestępców do domu czy mieszkania. Przestępstwa te z zasady nie są przypadkowe – cel włamania obserwowany jest przez dni a nawet tygodnie. W tym czasie złodzieje starają się zdobyć jak najwięcej informacji o naszych rutynowych działaniach.
Dlatego bardzo ważne jest dokładne obserwowanie okolicy i powiadomienie gospodarzy jeśli zauważymy coś podejrzanego.
Włamania zazwyczaj zdarzają się pod nieobecność domowników (ze względu na większe prawdopodobieństwo sukcesu), ale nie jest to regułą – bywa również, że napastnicy siłą dostają się do domu i obezwładniają mieszkańców.
Przy wtargnięciach, zazwyczaj napastnik terroryzuje ofiarę przy wejściu do domu.
W przypadku włamań i wtargnięć nie zawsze obywa się bez ofiar.
Ludzie zaatakowani we własnej przestrzeni czasem reagują irracjonalnie, co  na ogól wpływa na wynik napadu. Ponieważ w RPA jak już wspominałam  posiadanie broni jest dość powszechne, bywa, że dochodzi do strzelaniny pomiędzy napastnikami i domownikami.
Warto mieć na uwadze, że większość włamań dokonywana jest przez osoby które wcześniej w jakiś sposób miały okazję obejrzeć swój cel – budowlańcy, ogrodnicy, hydraulicy, nawet nieodpowiednia sprzątaczka może pootwierać okna w celu umożliwienia dostępu (choć zazwyczaj sprzątaczki są tylko ofiarami). Dlatego niezwykle ważny w RPA jest wybór usługodawców – najlepsza metoda to wybór z polecenia, chociaż to tez nie gwarantuje bezpieczeństwa.
Jeśli chodzi o hotele i pensjonaty, to poza wyborem odpowiedniego miejsca niewiele możemy dokonać. Hotele mają własną ochronę – włamania i kradzieże z pokoi dokonywane są nierzadko przez obsługę, lub w porozumieniu z ochroną. Przebywając w hotelu należy korzystać z sejfu i najlepiej nie podróżować z dużą ilością gotówki. Wszystkie ważne dokumenty należy skopiować i potwierdzić na policji – procedura uzyskania duplikatów bedzie wtedy dużo sprawniejsza.
Skala zdarzeń (tak jak poprzednio, 5.5 roku pobytu)
– włamanie: pięć przypadków pośród bliskich znajomych
– wtargnięcia: trzy przypadki, również pośród bliskich znajomych
Na szczęście tu rownież obyło się bez ofiar.
Bezpieczeństwo za kratami i kilkumetrowym murem
RPA to najbogatszy kraj w Afryce. Dochód narodowy na osobe przekracza 11 tys. dolarów, czyli jest na poziomie Polski z lat 2003/2004 (tuż przed wstąpieniem Polski do EU) przy kilkakrotnie wyższym poziomie bezrobocia.
W praktyce oznacza to olbrzymie rozwarstwienie pomiędzy bogatymi i biednymi. Rozwarstwienie to nie ma nic wspólnego z rasą. Kryterium jest tylko i wyłącznie stan posiadania.
Tutaj łatwiej jest niż w jakimkolwiek innym kraju dostrzec różnicę pomiędzy bogatymi i biednymi. Jednych od drugich oddzielają kilkumetrowe mury zwieńczone drutem pod napięciem i kamerą rejestrującą wszystko co się dzieje dookoła.
Wjazdu często chronią uzbrojeni strażnicy.
Każdy kto może sobie na to finansowo pozwolić stara się mieszkać w chronionej dzielnicy. Poziomy ochrony są różne – od typowych kompleksów mieszkalnych do których wjeżdża się na specjalny kod dostępu, poprzez nieco bardziej zbliżone do standardu europejskiego kompleksy z połączeniem intercomowym z mieszkańcami oraz rejestracją wjazdów i wyjazdów.
Nieco innym bardzo popularnym rozwiązaniem są osiedla odgrodzone szlabanem.
Od kompleksów różnią się tym, że nie powstały jako kompleksy deweloperskie. Mieszkańcy jednak w trosce o własne bezpieczeństwo w tych przypadkach tworzą wspólnoty, stawiają bramę lub szlaban i wynajmują jednostkę ochrony którą sami opłacają ze wspólnych składek. Jednostka ta monitoruje rejon 24 godziny na dobę.
Dodatkowym zabezpieczeniem jest alarm i kraty w mieszkaniu. Alarm zazwyczaj połączony jest z firmą monitorującą bezpieczeństwo, która oddzwania w przypadku uaktywnienia alarmu (oraz przyjeżdża sprawdzić co się dzieje jeśli nie odbierzemy telefonu). Kraty w mieszkaniu (niektóre bardzo dyskretnie i ładnie wkomponowane w wystrój) istnieją nie tylko po to aby utrudnić dostęp do domu, ale również po to, aby oddzielić część sypialnianą (strefa wysokiego bezpieczeństwa) od strefy ogólnej. Dostęp do strefy ogólnej jest łatwiejszy i ma na celu odwrócenie uwagi od strefy bezpiecznej. Ponieważ łupem złodziei zazwyczaj pada sprzęt audio i video, komputery i wszelka elektronika, często zadowalają się łatwym łupem pozostawionym w strefie ogólnej, zamiast ryzykując życiem forsować kraty. Jeśli się na to decydują  to bardzo często celem są konkretne przedmioty o istnieniu których wiedza włamywacze.
Życie w złotej klatce
Dbałość o bezpieczeństwo w RPA sięga niemalże poziomu paranoi.
Tutaj istotne jest nie to, czy posiadłość posiada mur i system zabezpieczeń, ale czy jest on wyższy/ lepszy od muru sąsiada.
Biorąc pod uwagę, że przestępcy obierają za cele najłatwiejsze obiekty, porównując je przy tym dość dokładnie – ma to rację bytu. Dodatkowym „żywym” zabezpieczeniem są psy.
Prawie każdy właściciel domu ma przynajmniej jednego psa, zazwyczaj są to wielkie dobermany, pitbulle, burbulle (południowo-afrykańska rasa psa obronnego), mastiffy czy rotwailery – czyli psy ogólnie uważane za bardzo niebezpieczne.

Boerboel

Pies popularnej w RPA rasy burbull

Psy tutaj są dobrze szkolone – i nic dziwnego, każdy pies może być niebezpieczny, a zwłaszcza pies duży. Warto tutaj dodać, że psy rozpoznają rasę ludzi, wiec stosunkowo łatwo jest je wytresować tak aby nie były agresywne wobec białych mieszkańców RPA.
Z racji tego, że funkcją psa jest obrona, rzadko zdarzają się porzucenia psów, a psy bezpańskie można zobaczyć tylko w okolicach slumsów i ubogich dzielnic.
Czy warto inwestować we wszystkie takie zabezpieczenia i samemu skazywać się na mieszkanie w klatce?
Na pewno tak – w ten sposób znacznie ograniczamy grożące nam ryzyko. Generalnie w Johannesburgu nie spaceruje się po ulicach. Ale mieszkając w bezpiecznej dzielnicy bardzo często spotykam ludzi biegających czy spacerujących późnym wieczorem, co oczywiście oznacza, ze czuja się bezpiecznie.
Parę metrów dalej, po drugiej stronie budki ochrony na ulicy nie widać już nikogo…
Czy broń nas obroni
W RPA posiadanie broni jest dozwolone i dość popularne. W posiadaniu są głównie strzelby przeznaczone do polowań, jednakże trzymane w domu również po to, aby zapewnić bezpieczeństwo domownikom. Popularne są także pistolety – głównie ze względu na ich dyskretny wygląd.
Na każdego rodzaju broń (oprócz gazowej) konieczne jest zezwolenie. Przed wydaniem zezwolenia konieczny jest test na kompetencje. Oczekiwanie na wydanie nowego zezwolenia obecnie trwa około dwóch lat (przedłużenie obecnego trwa nieco krócej).
Broń musi być przechowywana w sejfie przymocowanym do podłogi lub ściany, prywatnym osobom nie wolno jej nikomu pożyczać ani udostępniać, nawet na przechowanie.
Za ewentualne niedozwolone użycie broni odpowiada właściciel, chyba, że jest w stanie udowodnić że broń została skradziona z użyciem siły (inaczej odpowie za pozostawienie broni bez nadzoru).
Istnieje wiele klubów i strzelnic, gdzie można ćwiczyć swoje umiejętności, popularne są również zawody ligowe – głownie dlatego, ze status sportowca pozwala na  posiadanie większej ilości strzelb i pistoletów.
W RPA nie można broni wynająć na indywidualny użytek  ktokolwiek proponujący taką usługę robi to nielegalnie. Można jednak broń wypożyczyć do użytku na określonym terenie (np jeśli chcemy przyjechać polować do RPA, nie jest konieczne przywożenie broni ze sobą). W takim przypadku osoba korzystająca z broni jest pod stałym nadzorem farmera czy rangera.
Jeśli jakieś miejsce jest zadeklarowane jako „wolne od broni” (gun free zone), zawsze jest tam sejf gdzie można broń zdeponować za pokwitowaniem. Nie wolno broni zostawiać ochroniarzowi.
Niestety – taki stan ma swoje minusy. Konsekwencją jest założenie przyjęte z góry przez potencjalnych napastników, że wybrana ofiara będzie posiadała broń.
W efekcie, większość włamań, wtargnięć i uprowadzeń samochodów dokonywana jest z bronią w ręku. Napastnicy nie zawahają się jej użyć gdy tylko dostrzegą jakiekolwiek zagrożenie, dlatego użycie broni jest ostatnią deską ratunku.
Absolutnie nie warto posiadać atrap broni, nic nam ona nie pomoże.
Zasadą w RPA jest że broń wyciąga się jedynie wtedy, gdy zamierza się jej użyć – z pełna świadomością wynikających z tego konsekwencji.
Reklamy

57 thoughts on “Ciemne barwy tęczy – o przestępczości w RPA

  1. Dobrze, że tu wpadłem 😛
    Po 1 – po centrum (np Pretorii, która mnie głównie interesuje) można swobodnie chodzić „z laczka”? Z tego co widzę parki są niczego sobie, a klimat miasta to połączenie Afryki z US.
    Po 2 – rozumie się, że roweru nie ma nikt, albo mają je jedynie mieszkańcy Cape Town (które chyba jest najbezpieczniejsze?).
    Pozdrawiam gorąco!

    • Z czym chodzic???
      Centrum (zarowno Pretoria jak i Johannesburg) jest mniej bezpieczne niz obrzeża (rezydenckie i biznesowe dzielnice).
      Nie ma tu prostej odpowiedzi. Mozna chodzic, ale zalezy gdzie. Ja po swoim osiedlu chodze i jezdze rowerem. Jest wiele osiedli po ktorych mozna chodzic czy jezdzic rowerem bez problemu, ale sa tez takie, na ktorych lepiej nie wychylac nosa z samochodu.
      Rower w RPA to ryzykowny stodek transportu, nawet nie tyle przez przestepczosc, co przez kierowcow. Da sie, ale ja nie polecam. Ludzie generalnie jezdza po specjalnie wyznaczonych trasach rowerowych.

  2. Bardzo ciekawy wątek, jednak ja osobiście – mimo początkowego optymizmu – przychylam się do opinii Stefana. W rzeczywistości poczułem wątpliwość znacznie wcześniej zanim jeszcze wogóle przeczytałem jego odpowiedzi. Było to w momencie jak napisała Pani, że w przeciągu 5,5 roku pobytu wśród Pani bliskich znajomych zdarzyło się 5 włamań, 3 wtargnięcia, 3 włamania na skrzyżowanich i 2 uprowadzenia samochodu. Jeżeli dla rzekomo rozsądnej i trzeźwo myślącej osoby taka zatrważająca wręcz statystyka nie jest powodem do spakowania manatek to ja juz nie wiem co nim jest. A przecież mogło skończyć się gorzej- zabójstwem, gwałtem albo okaleczeniem. W dodatku pisze to Pani w takim kontekście jakby to było nic wielkiego i generalnie nie ma czym się przejmować. Co dla mnie jest istnym szokiem, bo podobnie jak kolega Stefan czegoś podobnego nie doświadczyłem ani ja ani nikt kogo znam lub o kim chociażby słyszałem. I nie mówimy tu o skali 5,5 rocznej, a całego życia. Nie wyobrażam sobie również żebym w imię bezpieczeństwa miał zakładać kraty lub odmawiać sobie wieczornych spacerów, bo w Polsce nawet w biedniejszych dzielnicach spokojnie mozna zostawiać otwarte okno na noc lub krótką nieobecność bez obaw o włamanie, a w wielu przypadkach nawet niezamknięte na zamek drzwi (aczkolwiek po co kusić los). W swoim wpisie nie przytoczyła Pani również oficjalnych statystyk co samo w sobie z miejsca podważa rzetelność Pani oceny. A statystyki są nieubłagane: 51 zabójstw dziennie. Czyli pod względem morderstw RPA w 9 dni wyrabia polską roczną normę. Tyle na ten temat. Pisze też Pani jakoby działa bezinteresownie, opisuje jedynie własne doświadczenia i nie ma interesu w koloryzowaniu zamieszczonych tu treści i tak dalej. Otóż ma Pani interes -jakkolwiek mniejszy lub większy- w popularyzowaniu tego bloga. Własne doświadczenia -jakkolwiek autentyczne- również można przedstawić w różnym świetle i odpowiednio manipulować przekazem co wydaje się pani czynić – umyślnie bądź nie. Pozdrawiam.

    • Chyba niedokladnie przeczytal Pan moj wpis. Pierwsza tabela to wlasnie oficjalne statystyki. Poza tym nie wiem, gdzie widzi Pan tam niefrasobliwy ton, ja dokladnie pisze, ze te statystyki sa zatrwazajace. Co do pakowania manatkow, to kazdy ma wlasny rachunek zyskow i strat. Ja mam tu meza, oboje mamy dobra prace, dziecko chodzi do dobrej szkoly. W Europie tak zyc nie bedziemy. Pozwol mi z łaski swojej dokonywac moich wlasnych wyborow. Co do popularnosci bloga, zauwazylam, ze wpisy mroczne maja większą pupularnosc niz pozytywne, wiec gdyby chodzilo o popularnosc to pisalabym tylko o negatywnych aspektach życia w RPA.

  3. W RPA przebywał mój kolega szkolny ( Gdynia – Chylonia) Andrzej Borgmans. Od naszego wspólnego kolegi dowiedziałem się że utrzymywał on kontakt listowny z nim. Ten kolega był działaczem polonijnym w RPA. Niestety kontakt ten się urwał. Czy jest jakaś możliwość znalezienia w RPA kolegi.

  4. Cześć, z przyjemnością czytam Twoj blog gdyż niedługo wybieram sie do RPA na wakacje.
    Czy mogłabyś wyjaśnić dokładnie na czym polega włamanie do auta / uprowadzenie? Czy to sie dzieje tez na skrzyżowaniach czy raczej postoju? Czy pasażerowie sa wyrzucani z auta czy uprowadzani? Czy dzieje sie to tez w taksówkach?

    Chciałabym razem z chłopakiem wypożyczyć samochód, zeby swobodnie zwiedzać garden route i przy okazji zahaczyc o parę winnic (najchętniej z noclegiem w winnicy). Na festiwal ostryg w Knysnie niestety nie zdążymy ale tam tez obowiązkowo nocujemy. Taki sposób podróżowania polecała mi znajoma, a pozniej nawet pracownica biura podrozy dla backpackerow. Na tripadvisor i innych forach ludzie uwazaja zwiedzanie garden route za jakis ograny standard, cos jak wakacje na Majorce – te komentarze uświadczymy mnie w przekonaniu, ze ten region jest zupełnie bezpieczny dla turystów. Ale im więcej czytam o bezpieczeństwie w RPA tym więcej watpliwości mam co do pomysłu wypożyczenia auta. Czy mogłabyś mi podpowiedzieć z czym mogę sie liczyć na tej trasie i czy jazda wypożyczonym autem we dwójkę jest duzo bardziej ryzykowna niż przejazd autobusem turystycznym (bazbus)?
    Czy napaści na Burów dotyczą tylko „farmerów” czy winiarzy i winnic tez?
    Będę Ci bardzo wdzięczna za odpowiedz.

    • Cześć, samochód to najbezpieczniejszy środek transportu, wliczając w to całe ryzyko. Owszem, zdarzają sie uprowadzenia – głównie na skrzyżowaniach, ale to się może zdarzyć rowniez na parkingu, czy przed domem. Generalnie liczy się tu element rutyny i obserwacji potencjalnych ofiar przez kilka dni, co w przypadku turystów zmieniających zakwaterowanie dość często znacznie ogranicza ryzyko. Western Cape jest bardziej bezpieczny niż Johannesburg (a to właśnie Johannesburga dotyczył wpis o bezpieczenstwie). Zdecydowanie wynajmijcie samochód.

        • Dziękuje Ci za obszerną odpowiedź, rozwiałaś wiele moich watpliwości. Skoro muszę się liczyć z utratą bagażu,w takim razie nie wezmę najlepszego śpiwóra 😛
          Pozwól, ze Cie spytam jeszcze o Johannesburg. Zanim ruszymy w busz spędzamy dwie noce po przylocie w Johannesburgu. Drugi nocleg zarezerwujemy prawdopodobnie w hotelu gdzies w Midrand, bo tam jest punkt zbiórki wcześnie rano.
          Ale nam się ma na zwiedzanie wiec pierwszy nocleg najchętniej spędzilibyśmy w hostelu w Soweto, ktory organizuje tez objazdy rowerowe przez Soweto (hostel Lebo’s Soweto Backpackers&Tours). Rownocześnie rozglądam sie za możliwością zwiedzenia Ponte City Tower (szukam zorganizowanej grupy/ wydarzenia), ale to moj alternatywny plan.
          Czy mogłabyś mi w związku z tym podpowiedzieć, w jaki sposób byłoby najlepiej poruszać sie między tymi punktami w mieście? Tu samochodu nie chcemy pożyczać, bo ruch lewostronny to cos zupełnie nam obcego, zreszta na 2 dni to bez sensu. Zamawiac taksówki czy raczej pytać o podwózkę w hostelu/hotelu?

          • W zasadzie to wszystko jedno, czasem hostel współpracuje z firmami taksowkowymi, więc może być taniej. Z Soweto do Midrand jest daleko, więc taksówką pewnie ok 800-1000 randów.
            Możecie jeszcze korzystać z Uber, jest to dość popularny.

      • Witam serdecznie, milo słyszeć, że mieszka pani w RPA. My mieszkamy również od 25 lat!!😀 Odzwierciedla pani sama prawdę o życiu w Joburgu i okolicach.Dzieki za to.Moze będzie nam dane się kiedyś spotkać 😊 Pozdrawiam .Dorota.

    • W przypadku uprowadzen, zazwyczaj pasażerowie są „wypraszani” z auta, żaden zbój nie chce mieć bezużytecznego balastu z którym nie wiadomo co zrobić. Więc należy po prostu się oddalić od samochodu i zapomnieć o stratach finansowych. Mnie przez ponad 9 lat mieszkania w RPA nic się nie stało. Nikt mnie nie napadł ani nie okradł. I to w Johannesburgu. Ale uważać trzeba.

    • Ps… napady na Burów dotyczą zarówno farmerw jak i winnic, ale bardziej farmerow. Winnice są zazwyczaj duże, skomercjalizowane, z porządna ochrona, więc dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś się wkradnie do obiektu. Najbardziej narażone są male farmy których nie stać na ochronę.

  5. Pan stefan to chyba sie juz tu nie pojawi, niech tak zostanie…
    Ja akurat zyje w malym miasteczku I czuje sie tu bezpiecznie, ludzie biegaja codziennie, do centrum I tak sie jedzie autem…
    Co prawda zostalismy napadnieci raz ale przez bialych nacpanych afrykanerow szukajacych wrazen sobotnia noca.
    Panie Stefanie w moim rodzinnym miescie podczas caleo mojego zycia tez zostalem napadniety a teraz doszly do tego rabunki na osiedlu moich rodzicow I zakladanie alarmow na potege. Takie zycie udanego swieta lartofla w pl.

  6. Droga tęczowa blondynko pani optymizm jest uroczy i ja sądzę, że to z jego powodu dopisuje pani szczęście w RPA. Jednak nie każdy jest tak tęczowy i pewnie ci ludzie nie będą mieli tyle szczęścia co pani. Ten blog jest pisany po Polsku i mało jest Polaków, którym dopisywałoby pani szczęście. To jest trochę nie fair – propaganda, taki „agresywny” marketing.

    • Jaki marketing? Opisuje SWOJE zycie w RPA, wszyscy ludzie ktorych znam i ktorzy odwiedzili RPA maja same pizytywne doswiadczenia, ktorymi sie zreszta sie ze mna dziela, wszyscy Polacy ktorych znam maja tutaj calkiem niezle zycie, zarowno ekspaci jak i emigracja (starsza i mlodsza). Widocznie tez maja szczescie 🙂

  7. Proszę sobie wierzyć w którą statystkę Pani chce, mnie to nie obchodzi i nie dotyczy. W tych kwestiach jednak dla własnego bezpieczeństwa lepiej jest zawsze przyjąć wersję bardziej pesymistyczną. Warto też może porozmawiać z ludźmi, którzy stali się częścią tej statystyki i spytać przy okazji, co sądzili o bezpieczeństwie w RPA, zanim jeszcze częścią tej statystyki nie byli.

  8. Wow, takie historie robią wrażenie. Chyba nie do końca jeszcze jestem gotowa, żeby ruszyć w kierunku RPA. Nie wiem na przykład, czy mogłabym się nie zatrzymać do ew. kontroli. Przyzwyczajenie robi swoje. I te psy, wow. Ale jestem pod wrażeniem małego problemu z bezdomnością czworonogów!

    • Duzo zalezy od wyczucia sytuacji, dlatego generalnie turystom nie zaleca sie podrozy po zmroku przez nieznane albo malo zaludnione tereny. To sa zalecenia i przestrogi, ale nie mozna tez byc paranoikiem. RPA to piekny kraj, polecam go jak najbardziej turystycznie, ja zjechalam RPA wzdluz i wszerz bez zadnych problemow.

  9. Hmmm przeczytałem komentarze, przeczytałem rzecz jasna również tekst i chyba po tym jeszcze mniej mnie ciągnie do RPA. Chociaż powiem szczerze, że po obejrzeniu filmu Bractwo Bang Bang, miałem chęć na te widoki, jakie tam są. To jednak na chwilę obecną, ten kraj raczej spada z mojej listy. Wiem, że na 99% nic mi się tam nie stanie, ale… to jednak o procent za mało :/

    • Ten tekst napisalam nie po to. aby kogokolwiek zniechecac, ale po to, aby pokazac, jak rozne moga byc opinie – z kazdej strony prawdziwe. Przestepczosc w RPA jest wysoka, tego po prostu nie ma co ubarwiac. Trzeba zachowac srodki bezpieczenstwa, duzo dalej idace niz w Europie. Ale tej przestepczosci mozna wtedy uniknac, albo przynajmniej ja ograniczyc. Oczywiscie, im wiecej czasu spedzasz w RPA, tym bardziej jestes narazony. Turysci zazwyczaj sa bezpieczniejsi, pod waunkiem, ze ez prestrzegaja zasad bezpieczenstwa oczywiscie. Jak juz wspominalam, mnie sie przez 7 lat w RPA nic nie przydarzylo. Na pewno trzeba byc ostroznym, ale nie ma co popadac w paranoje.

    • Na pewno wielu niebezpieczenstw mozna uniknac postepujac rozsadnie. Mimo, ze wsrod znajomych byly rozne mniejsze incydenty, mnie przez ponad 7 lat na szczescie nic sie nie przydarzylo

  10. Pingback: Top 5 – najbardziej szkodliwe półprawdy i mity o RPA | Blondynka w Krainie Tęczy

  11. Blog bardzo ciekawy, tego szukałem, gdyż bardzo mnie intryguje RPA. A bardziej szczegółowo cały ten między rasowy „problem socjologiczny”.
    Autorko, ciekawie piszesz, ale muszę się trochę zgodzić ze Stefanem w kwestii bezpieczeństwa.

    Piszesz że:

    – włamania na skrzyżowaniach: w ciągu 5 i pół roku, ofiarami były trzy osoby spośród moich znajomych
    – carjacking: w ciągu 5.5 roku pobytu dwie osoby z bliskiego grona padły ofiarami
    W obydwu przypadkach obyło się bez ofiar.

    Czy

    – włamanie: pięć przypadków pośród bliskich znajomych
    – wtargnięcia: trzy przypadki, również pośród bliskich znajomych
    Na szczęście tu również obyło się bez ofiar.

    Wybacz, ale ja mieszkając w Polsce w mieście wojewódzkim, nie znam ani jednej osoby z mojego nawet dalszego grona znajomych, aby im się coś takiego przydarzyło. I piszę tutaj o całym okresie odkąd się urodziłem, czyli 28 lat. Mieszkam z normalnej okolicy. Więc mnie jako statystycznego polaka te przygody Twoich przyjaciół, bardzo szokują.
    Zdaje sobie sprawę, że nie chcesz zbytnio demonizować życia w RPA, ale nie ukrywajmy, trochę też je koloryzujesz. Albo jesteś zbytnią optymistką życiową, co nie jest niczym złym samo w sobie 😉

    Ostatnia sprawa. Czy posiadając te wszystkie zabezpieczenia, ogrodzenia 2,5 metrowe pod prądem, alarmem, mieszkając w dzielnicy chronionej przez firmy ochroniarskie, mając groźnego psa w domu lub na podwórku mogą jeszcze do mnie wpaść i mnie okraść? Jak to możliwe???
    Odłączą prąd na dzielnicy, zabiją ochronę, mojego psa i wtargną? Nie wspominając o kratach i ogrodzeniu? Czy może Twoi znajomi którym przydarzyły się włamy nie miały tyle zabezpieczeń?
    Wg. mnie mając je wszystkie człowiek powinien czuć się w 99% bezpieczny.

    • Kamil dziekuje za merytoryczny komentarz, choc nie zgadzam sie co do koloryzowania. Dosc jasno pokazuje skale zdarzen i nigdzie nie pisze, ze RPA to calkiem bezpieczny kraj – wrecz przeciwnie, zwracam uwage na podwyzszone ryzyko.
      Oczywiscie bedac w RPA bardziej jest sie narazonym na wlamania niz w Polsce czy w innym kraju w Europie.
      Ale uwazam, ze obraz jaki tworza media bardziej szkodzi niz sluzy, dlatego pisze tego bloga.

      Co do alarmow, zabezpieczen itp – nie ma takich, ktore zabezpiecza w 100%.
      Ich zadaniem jest albo zniechecenie potencjalnych wlamywaczy, albo spowolnienie ich dzialan.
      Wylaczenie pradu na dzielnicy nie powoduje wylaczenia systemu alarmowego (maja zasilanie zewnetrzne na kilka a nawet kilkanascie godzin) – zreszta przerwy w dostawach pradu sa w RPA dosc czeste.
      Firmy ochroniarskie patroluja wtedy ulice duzo czesciej niz normalnie.

      Do moich znajomych w kazdym przypadku wlamano sie pod ich nieobecnosc.
      Po prostu zlodzieje obserwowali dom, prawdopodobnie aktywowali alarm kilkakrotnie – w takim przypadku po kilku patrolach sluzby ochroniarskie sa mniej czujne, bo zakladaja, ze system sie „schrzalil” a skoro nikogo nie ma w domu (zawsze sprawdzaja) to i szkode da sie przezyc (maja racje, tutaj kazdy sie ubezpiecza).

      Wtargniecia na posesje tez nie sa przyjemne (bo to tylko sciana/okno/drzwi od Twojej przestrzeni – ale generalnie masz czas na uruchomienie alarmu.
      To czego ja sie osobiscie boje to wlamanie podczas mojej obecnosci, bo wszystko zalezy od poziomu strachu i determinacji zarowno zlodziei jak i domownikow.

      Tak wiec ryzyko mozna ograniczyc, choc na pewno nie da sie go wyeliminowac…

      A tak analizujac liczby… biorac pod uwage liczbe znajomych na przestrzeni lat (biore tu pod uwage ludzi z ktorymi sie stykam w pracy, klientow, dostawcow no i przyjaciol czy rodzine oczywiscie tez) to bedzie tego kilkaset osob.
      Wiec te liczby wlaman czy wtargniec pewnie i reprezentuja te 99% bezpieczenstwa. Tyle, ze w Polsce to bedzie 99.9% procent albo i wiecej…

      • Dziękuje za odpowiedź. Prawie wyczerpała moje wątpliwości. Zostaje jeszcze jedna kwestia – pies.
        Mam sąsiada, który hoduje amstafa. Pies jest bardzo groźny, sam się go boję i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, jak ktoś by mógł wtargnąć do sąsiada na podwórko, a tym bardziej do domu gdy pies jest w środku. Przecież jedynym rozwiązaniem dla włamywaczy byłoby go zabić lub otruć przed włamaniem. Jak to jest w RPA?

        • No i wlasnie to trucie psow sie tez zdarza w RPA, niestety… Smutne ale prawdziwe, pieski sa tu czesto jednym z „poziomow zabezpieczen” 😦
          My swojego trzymamy w domu w nocy, ale tez sie martwimy, ze ktos go moze otruc w dzien gdy nas nie ma w domu.
          Generalnie psy sie tresuje, aby nie braly jedzenia od obcych, ale to nie zawsze dziala – pies to pies, nie zawsze sie oprze kawalowi miecha.

  12. Zyje w Johannesburgu 20 lat I tez mi sie nic nie stallo ale niestety obawa o bezpieczenstwo I zycie nie opuszcza mine nawet na chwile. Żyje w złotej klatce ale sytuacja zmusza mnie to życia w RPA. Kraj jest piękny ale niebezpieczny. Dzieci w przedszkolach opowiadają ze niczego się tak nie boja jak złych ludzi w maskach którzy biją mamę do krwi.

  13. Postaram się uzupełnić te informacje o to, co moje oczy widziały.
    Ogólnie poziom bezpieczeństwa w RPA oceniam jako beznadziejny i nieakceptowalny dla człowieka żyjącego w cywilizowanym świecie w kraju takim jak np. Polska, nie mówiąc już o krajach bardzo wysoko rozwiniętych jak Szwajcaria czy kraje skandynawskie.
    Byłem miesiąc w Durbanie (marzec 2012) i to co widziałem, było dla mnie ciężkim szokiem. Dla potencjalnych turystów podpowiem, że JNB jest kilka razy gorszy.
    Najgorsze w tym wszystkim jest brak perpektywy poprawy. To jak choroba, przy której lekarz informuje nas, że nie ma szans na poprawę.
    Jak więc wygląda życie? Moim zdaniem tragicznie. Z rana do pracy/szkoły a potem powrót i siedzenie w zamknięciu za 2 bramami i psem. Wujek akurat broni nie posiada, bo twierdzi, że nie ma to sensu. Jeżeli napadnięty człowiek obroni się raz, następnym razem włam będzie miał dokonany przez ekipę z bronią automatyczna i wtedy już się nie obroni.
    Po zmroko nikt z domu nigdzie nie wychodzi pod żadnym pozorem.Wszędzie jeździ się samochodem i nie dlatego, że nie ma chodników, ale dlatego, że jest niebezpiecznie. 18-letni dorosły już właściwie mój kuzyn ma do szkoły ok 10 min z trampka. Jeszcze nigdy nie był w swojej szkole z trampka i to nie dlatego, ze nie ma chodnika, bo chodnik jest, ale dlatego, że może bez powodu wszędzie noża dostać. Rasa w tym przypadku nie ma tu znaczenia, bo on akurat jest Hindusem, ale biali są pewnie bardziej narażeni.
    Więc ogólnie dramat – moja noga tam więcej raczej nie postanie. Najgorsze jest to, że nikt z tym nic nie robi, tylko mydli ludziom oczy, że jak się człowiek zastosuje do 100 absurdalnych ograniczeń to nie jest tak źle. Dla mnie kraty w oknach w każdym domu to więzienie. Na dzień dzisiejszy gdybym miał przeprowadzić się do RPA to bym musiał dostać taką pensję, żebym po 3 latach nie musiał do końca życia pracować.
    Kraj też zaczyna opanowywać komunizm. Biedne coraz większe rzesze lokalnej ludności domagają się cały czasy jakiejś nowej darmochy, a rząd, zamiast stworzyć im miejsca pracy, to serwuje im różne gratisy.
    W RPA obowiązują sztywne ceny paliwa ustalane przez rząd – ewenement na skalę światową – kraj niby kapitalistyczny, a takie kwiatki się zdarzają.

    Według Genocide Watch – RAP ma stopień 6 w 8 stopniowej skali, gdzie, 8 oznacza regularną wojnę domową.
    Dlatego proszę autorkę o wiecej obiektywizmu i mniej reklamy, bo nie da się tego stanu obronić. Mówienie, że w RPA można żyć jest tak jakby powiedzieć, że na Kubie, albo w Korei Północnej można żyć. Tylko co to za życie.

    • Zaczne od konca… Ceny paliwa kontrolowane sa w wielu krajach, wcale nie jest to ewenement na skale swiatowa. Paliwo jest w RPA duzo tansze niz w Europie (w tym w Polsce).
      Wiekszosc firm n calym swiecie z sektora paliwowego nalezy w wiekszosci do rzadu bo jest to sektor strategiczny.
      Bezpieczenstwo – no coz, widze, ze ty po miesiacu miales gorsze doswiadczenia niz ja po ponad szesciu latach… Wspolczuje Twojemu wujkowi, ze mieszka w takiej dzielnicy – czemu jest jeszcze w RPA?
      Ja mieszkam w Johannesburgu, zdarza mi sie chodzic piechota do sklepu, nawet zgarnelam ze stacji benzynowej czarna kobiete z dziecmi bo padal deszcz i podwiozlam na taxi rank.
      Nic mi nie zrobila. Noza zza pazuchy nie wyciagla, ani ona ani zadne z dzieci (moze dlatego, ze male byly).
      Przez caly czas pobytu w RPA nic mi sie nie stalo. Moze mam szczescie.
      Kraty – owszem, mam, alarm tez. Ale nie siede w domu po pracy, chodzimy do parku, spacerujemy po osiedlu.
      Wieczorem czasem biegam, tak wlasnie po zmroku.
      I nie jest to “security estate” tylko zwyczajne przyzwoite osiedle.
      Komunizm i postawa roszczeniowa czarnych – masz racje, tez mi sie to nie podoba.
      Ale jeszcze nie jest na tyle zle, zbym stad wyjechala.
      Genocide Watch – oni kazde morderstwo bialego traktuja jako dowod eksterminacji, z tego wlasnie wzgledu nie sa dla mnie wiarygodnym zrodlem. Problem jest, owszem, ale nia az taki jak oni go widza.
      Nie przyjedziesz tu wiecej? No coz, duzo tracisz. To piekny kraj.
      Na pewno nie idealny i o podwyzszonym ryzyku, ale piekny.
      No i przede wszystkim ja niczego nie reklamuje.
      Po prostu opisuje SWOJE wlasne doswiadczenia z zycia wziete. Stad, z RPA.
      Czy to, ze przez ponad szesc lat zycia w RPA nic zlego mi sie nie przytrafilo to jakas reklama?
      No ale widocznie nie miesci sie to w wyobrazeniu niektorych ludzi o RPA.
      A swoja droga, zajrzyj do zakladki Aktualnosci > Lokalne wiadomosci – jest tam troche o przestepstwach, strajkach, zaniedbaniach, korupcji – a wiec nie wszystko co rozowe.

      • Witam
        mam pytanie: Szukam osób mieszkających w RPA którzy mogliby mi znaleźć Uczciwą firmę zajmującą się sprzedażą żywności oraz dopilnować Załadunku w Porcie i całą wysyłką. Szukam Stałej a zainteresowanych mieszkających w RPA zapraszam do Współpracy i proszę o kontakt: michal_janczak@tlen.pl

      • Przypadkowo wpadłem tu i widzę, że nie odpisałem na komentarz do mojego komentarza. Trochę późno, ale mimo wszystko się jednak odniosę do poruszonych kwestii.

        Odnośnie paliwa to miałem na myśli świat tzw cywilizowany zachodni. I nie obchodzi mnie,do kogo należy koncern paliwowy, tylko stacja benzynowa, czyli sklep, w którym dokonuję zakupów, oraz biznes, który ktoś może prowadzić. Niepojęte jest w zachodnim świecie ustalanie sztywnych cen na dany produkt, bo jest to psucie rynku i zaprzeczenie podstawowych reguł konkurencji, która jest podstawą funkcjonowania zachodnich gospodarek. Pod tym względem RPA przypomina Wenezuelę, czyli kraj dziś prawie już 3-go świata.

        Wujek mieszka w RPA już ponad 30 lat. Większość jego znajomych uciekła do Australii czy Kanady. Jeszcze kilka lat musi tu pomieszkać, bo szejkiem naftowym nie jest i do emerytury jak każdy musi dociągnąć. Potem chciałby wrócić do Polski, ale nie wiem, czy ta misja się powiedzie, bo rand cały czas traci na wartości, a złotówka w perspektywie będzie tylko zyskiwać, więc może się okazać, że za afrykańską emeryturę w Polsce za 10 lat nie będzie się dało żyć.
        Mówisz, że mieszkasz tu 6 lat, a on mieszka ponad 30. On widział, jak ten kraj wyglądał kiedyś, jak był porządek. Ty przyjechałaś już do kraju, w którym jest totalny bajzel – stąd inne Twoje postrzeganie tej sytuacji. Oni mieszkają w bardzo bezpiecznej dzielnicy Durbanu, bo rocznie jest tam tylko 15 trupów, więc jak na RPA bardzo mało. A mimo tego każdy ma kraty wszędzie i mnie w ciągu miesiąca do lokalnego spożywczaka 200 metrów od chaty ani razu nie chcieli puścić. Mogę im powiedzieć, ze Tobie przez 6 lat w JNB nic się nie stało – sądzisz, że ma to wpływ na poziom bezpieczeństwa w RPA i prawdopodobieństwo tego, czy się zostanie napadniętym? Jak sądzisz, ile ludzi, którzy padli ofiarą zabójstwa 6 lub więcej lat wstecz sądzili podobnie, bo wcześniej też nic im się nie stało? I o czym to niby ma świadczyć?
        Większość dowodów na to, że jednak jest niebezpiecznie dziś nie może o tym zaświadczyć, bo nie żyją – dlatego ich głosu już nikt nigdy nie usłyszy. Ich głos, to statystyki policyjne, które mówią jasno – 50-60 ludzi ginie dziennie. Założę się, że każdy z nich potwierdziłby jednak moją tezę – że jest bardzo niebezpiecznie.
        Czemu w Durbanie, mieście turystycznym nad oceanem plaże są puste? W Europie na wybrzeżu masz wszędzie ludzi, a w Durbanie ich jakoś nie widziałem, dlaczego?
        W Europie ludzie są wolni. Chodzą gdzie chcą, o której chcą i się o nic nie boją, bo jest system prawny, jest policja, która robi swoją robotę i ludzie są bezpieczni. W Polsce jak ginie człowiek to jest afera, w RPA jak się o tym mówi, to wszyscy przełączają kanał i udają, że jest fajnie. Jednocześnie afrykańska TV okazuje cały czas zamieszki z całego świata, żeby pokazać, że wszędzie tak jest – żałosne. To mnie dziwi i jednocześnie irytuje, bo zamiatanie problemów pod dywan to mieliśmy za komuny. Dlatego dla mnie RPA to kraj niestety staczający się w czarną otchłań.

        Odnośnie Genocide Watch – celowo dałem ten przykład i innej reakcji od osób mieszkających w RPA się nie spodziewam, bo odnośnie tego tematu obowiązuje widzę jakaś zmowa milczenia. Ale tam na skali właśnie ten stopień ma konkretną nazwę: DENIAL!
        Ale dziś w dobie internetu nie da się już takich rzeczy zamiatać pod dywan. W jakim innym kraju znajdziemy coś takiego:?

        https://www.youtube.com/results?search_query=plaasmorde+south+africa

        RPA to piękny kraj, jeśli chodzi o przyrodę, oraz to, czego lokalna populacja ciemnego koloru nie zdążyła jeszcze ukraść tzn infrastruktury. Bo rzeczywiście, lotniska czy autostrady nie można ukraść. Niczym więcej nie jestem się w stanie zachwycić.
        Ja bardzo chętnie bym do RPA na wakacje przyjechał, ale tak długo, jak kraj ten nie spełnia żadnych standardów współczesnej cywilizacji, oglądanie ładnej przyrody zza krat aż tak bardzo mnie nie rajcuje.

        • Ale w RPA nie ma sztywnych cen, przynajmniej na pewno nie na paliwo czy towary konsumpcyjne. Przynajmniej ja zadnych nie kojarze. Cena paliwa zmienia sie co miesiac, zalezy od ceny ropy i kursu dolara wiec z cala pewnoscia sztywna nie jest. Regulowany jest caly sektor paliw, dokladnie tak jak w Europie. Co do porownywania tego jak bylo za apartheidu, do tego jak jest teraz, ma to dokladnie taki sam sens jak porownywanie tego co bylo w Polsce za komuny i tego jak jest tereaz. Wiesz, przeciez, ze apardheid byl systemem dla bialych – wiec chyba nic dziwnego, ze Twojemu wujkowi, jako przecietnemu bialemu zylo sie za apartheidu lepiej. Wszystkim bialym zylo sie wtedy lepiej. Ba, dla bialych w tamtych czasach RPA to byl raj na ziemi. Zwlaszcza, jesli ktos przyjechal z Polski, gdzie wtedy nic nie bylo, na polkach w sklepach tylko musztarda i ocet.
          Ale przeciez nie mozna porownywac tworu calkiem utopijnego, jakim byl apartheid do normalnego systemu.
          Nie wiem w jakiej dzielnicy mieszka Twoj wujek, ale chyba nie jest az tak bardzo bezpieczna jednak. Ja mieszkam w Johannesburgu (to podobno „samo zlo”) a po mojej dzielnicy biegam (czasem wieczorem) bez obawy o zycie. Do sklepu poltora kilometra dalej tez czasem chodze piechota. I nie ja jedna. Osiedle na ktorym mieszczm jest chronione, ale nie zamkniete – nie jest to typowe „ekspackie” osiedle z wjazdem na kod ani tsakie tam bajery. Po prostu zwykle osiedle jakich wiele. Dzielnica tez zwyczajna, czas od czasu slychac o jakims incydencie w okolicy ale nie jest to chyba 15 morderstw w ciagu roku.
          Plaze w Durban puste??? Czlowieku, na jakiej plazy ty byles??? No i przede wszystkim w jakim czasie i o jakiej porze. W Durban ludzie tez pracuja. Jedyne puste plaze w RPA widzialam w Sodwana Bay i Wild Coast – sa tak daleko, ze trudno do nich dotrzec. Na pewno sa mniej zatloczone niz w Europie, ale to raczej plus a nie minus. Wrzuc prosze „DURBAN BEACH” do Googla i popatrz na zdjecia.
          Co do statystyk, to jest to nie 50-60 morderstw dziennie, ale ok 35 dziennie – i tak o caly 35 za duzo. Wystepuja glownie w townships (o czym pisze w notce).
          Ja wcale nie twierdze, ze RPA jest krajem bezpiecznym. Nie jest. Kraty w oknach, alarm, jazda z zablokowanymi drzwiami, niekompetentna i przekupna policja – to sa realia niestety. Ale dalej twierdze, ze nie jest tak zle, jak wiele osob przedstawia. Ostatni weekend spedzilismy na farmie niedaleko Krugersdoorp. Ot, taka zwykla eko-turystyka. Wlascicielka farmy to kobieta ktorej maz pracuje w budownictwie i czesto wyjezdza. Ona i corki zostaja na farmie same na cale tygodnie. Przyznam, ze czytajac o morderstwach na farmach ja bym sie bala. A ona sie nie boi. Tez nigdy ona, ano nikt w jej rodzinie nie padl ofiara morderstwa ani brutalnego napadu. Wiec nie wszyscy uciekaja i narzekaja. Mysle, ze opinie powinienes budowac w oparciu o rozne zrodla, a nie tylko i wylacznie te, ktore popieraja z gory zalozona teze.
          Dla mnie RPA nie jest rajem na ziemi. Za duzo mnie w tym kraju drazni, za duzo rzeczy nie dziala tak jak trzeba. Nie jestem pewna czy sie to zmieni. Na chwile obecna, uwazam, ze sytuacja w RPA sie pogarsza. Ale nie jest to na pewno zycie w jakims kraju z horrorow.

          • Rzeczywiście, być może mało precyzyjnie się wyraziłem, bo nie chciałem używać terminologii ekonomicznej, gdyż, nie wiem, z kim mam tu do czynienia. Używając słowa „sztywne” miałem na myśli na sztywno ustalane przez rząd, a to , że sobie rząd też od czasu to zmienia , nie oznacza, że nie są sztywne. W Europie nie ma cen ustalanych przez UE czy rządy poszczególnych krajów członkowskich na paliwo, czy cokolwiek innego. Ceny są rynkowe – czyli każdy podmiot może sobie na to co sprzedaje cenę dać dowolną i nikt się w to nie wtrąca. To jest istota wolnego rynku, a to co jest w RPA przypomina Wenezuelę, czy Białoruś, gdzie rząd ustala sztywne ceny na pewne produkty, czyli wtrąca się ludziom do prowadzonego biznesu. To jest komuna – czyli bajzel. Takie rzeczy w zachodnim cywilizowanym świecie są dziś nie do pomyślenia i proszę nie pisać , że w Europie tak jest, bo każdy, kto kiedykolwiek był w zachodnim kraju europejskim dobrze wie, że coś takiego nie jest fizycznie możliwe.

            Odnośnie porównywania dawnego RPA z obecnym RPA nie chodziło tu o apartheid. Ale dziś nawet, pomimo iż ten system faworyzował białych wielu czarnym ludziom żyje się o wiele gorzej, niż za apartheidu i to dziś wielu z nich publicznie przyznaje.

            Dzielnica, w której mieszka mój wujek jest spokojną dzielnicą domków, żadnych blokowisk i slumsy też daleko oddalone są. To, że przestępczość w RPA zamyka się w slumsach (w RPA mówi się na to townships – bo ładniej) jest tylko półprawdą. Przestępczość zatacza coraz szersze kręgi i kwestią czasu tylko jest, kiedy dawniej bezpieczne dzielnice, przestaną być bezpieczne. Trochę lepiej jest w Cape Town, bo tam nie rządzi ANC, ale reszta kraju pod tym względem to totalne nieporozumienie. Ze znajomych mojego wujka każdy kto mógł już uciekł z RPA.

            Plaże w Durbanie były puste, mówię tylko to, co moje oczy widziały. Hotele wzdłuż plaż strasznie się sypały – widać, że latami inwestycji nie widziały, co mnie nie dziwi, bo skoro nie ma turystów, to nie ma na inwestycje.

            „Co do statystyk, to jest to nie 50-60 morderstw dziennie, ale ok 35 dziennie – i tak o caly 35 za duzo. Wystepuja glownie w townships (o czym pisze w notce).”

            Zanim coś takiego się napisze, to wypadałoby najpierw to sprawdzić. Aktualnie to wygląda tak:
            http://www.dailymaverick.co.za/article/2014-09-19-factsheet-south-africas-official-crime-statistics-for-201314/#.VOOaTS5BQS4

            I czytamy:

            „Incidents of murder increased from 16,259 murders in 2012/13 to 17,068 in 2013/14.

            This means that there were 809 more people murdered than in the previous year.

            This comes on the back of a similar increase in 2012/13 when 650 more murders were recorded compared to 2011/12.

            SA’s murder rate increased from an average of 45 murders per day to 47 murders per day.”

            Podałem wartość 50-60 dziennie, bo tak mi wujek powiedział tj. ok 20 000 rocznie, co dzieląc przez 365 dni dało wartość ok 54 trupów dziennie. No ale to co Pani sugeruje, tj. liczba 35 to już jest dalekie od rzeczywistości, bo oznacza wartość 12 775 rocznie – takiej wartość to RPA już dawno nie pamięta i na dzień dzisiejszy jest to sfera marzeń.
            Tu proszę się zapoznać z oficjalną statystyka RPA – może trochę zrewiduje Pani swoje poglądy:

            http://www.crimestatssa.com/national.php

            W tym miejscu należy jeszcze dodać, iż powszechnie znany jest fakt, iż rząd RPA niepochlebne sobie statystyki dodatkowo fałszuje, więc te wartości oficjalnie podawane należy przyjmować za minimalne i mieszkając w RPA tyle czasu powinna Pani dobrze o tym wiedzieć.

            http://rense.com/general39/reose.htm

            Jeśli chce Pani nosić w RPA różowe okulary to proszę bardzo, ale proszę ludzi w błąd nie wprowadzać, bo ktoś to może życiem przypłacić.
            Ja bym chętnie się do RPA przeniósł – do Cape Town – jak najbardziej. Dostałbym pracę o wiele łatwiej niż w Polsce i na pewno bym dostał lepsze $$$. Ale ryzykowanie życiem przy każdym wyjściu z domu to cena dla mnie nie do zaakceptowania. Poza tym – nie po to moi przodkowie przez stulecia o wolność walczyli, żebym dziś musiał się za kratami we własnym domu chować.
            Najgorsza w RPA jest negatywna perspektywa. Bo stan rzeczy w danym momencie byłby do przeżycia, jeśli widać by było z roku na rok poprawę. Ale w RPA poprawy nie ma i nie będzie, a z uwagi na kulejącą gospodarkę i wyczerpujące się surowce, kraj ten nie ma żadnej przyszłości.

          • Panie Stefanie, co do regulacji cen paliw, prosze tylko policzyc o ile spadla cena ropy w ciagu ustatnich dwoch lat, a o ile spadly ceny paliwa. Tyle o „wolnym” rynku. Co do statystyk, to sa rozne zrodla. Te, ktore pan podaje sa wysokie. Gdy pisalam ten wpis (prosze sprawdzic date, bo to byl 2012, wiec jakiekolwiek dane pewnie odnosily sie do 2011 najpozniej) to statystyki na ktore sie pan powoluje jeszcze nie istnialy w takim zestawieniu, nie widzialam tez tej strony. Nie wykluczam, ze byly zanizone, ale innych wtedy nie znalazlam.
            Ja nigdzie nie pisze, ze problem przestepczosci wystepuje tylko w townships. Proponuje jeszcze raz przeczytac wpis, po co podawalanym sposoby jak zwiekszyc bezpieczenstwo, gdyby problem dotyczyl tylko townships? Po prostu w townships morderstw jest duzo wiecej niz w dzielnicach rezydenckich.
            Rozowych okularow tez nie nosze, wpis o nich chyba nie swiadczy. Statystyki posprawdzam, nie wykluczam notki aktualizujacej (do tego i innych wpisow).
            Co do perspektyw (a raczej ich braku) to kazdy musi ocenic dla siebie.
            Nie uwazam, zeby dobrym pomyslem byla przeprowadzka do RPA aby tu mieszkac do konca zycia (nawet w Cape Town) i nikogo do tego nie namawiam. Sama tez nie planuje mieszkac tu do konca zycia.
            Generalnie opisuje rynek pracy, koszty zycia i ciekawe miejsca w RPA na podstawie WLASNYCH doswiadczen, pan ma inne, wiec ma prawo sie pan ze mna nie zgadzac, ale ja tez mam prawo nie zgadzac sie z panem. Umowmy sie moze, ze sie nie zgadzamy ze soba (przynajmniej w kwestii przyjazdu do RPA na wakacje czy do pracy), bo i tak sie nawzajem nie przekonamy.
            Nie wiem, kiedy pan byl w Durban, ale plaze nie sa puste. Jezdze do Durban przynajmniej raz na rok, w roznych sezonach. Moze cos sie w tej dziedzinie zmienilo na lepsze? Tego akuat nie wiem, bo nie wiem jak bylo przedtem, ale RPA sporo inwestuje w turystyke (choc nowe prawo dotyczace podrozy z dziecmi moze wplynac na naplyw turystow negatywnie).

          • Ostatnie wpisy tego ciekawego wątku (bezpieczeństwa, przestępczości, wizji) są z 2015 roku, mamy 2017 i coraz silniejsze sygnały za eksterminacją białej ludności (Zuma, Malema) co tylko pogłębia czarną wizję Stefana, że ten kraj nie ma przyszłości… Czy obie strony tej dyskusji mogłyby ponownie zabrać zdanie i wypowiedzieć się wobec aktualnych realiów panujących w RPA (zwłaszcza w Cape Town, które uchodzi za enklawę pod względem bezpieczeństwa dla białych).

          • Ja nie widze zmian w ciagu dwoch ostatnich lat. Nie pogorszylo sie, ani nie polepszylo. Statystyki mniej więcej podobne. Nie ma sygnalow do eksterminacji bialych ludzi, ostatnio wrecz wypowiedzi przeciwko bialym glownie w social mediach zaczynają byc dostrzegane i traktowane jako rasizm. Ale faktem jest, ze nas tu nie lubia.

          • W stwierdzeniu, ze od lat sie nic nie zmienilo wyczytujesz optymizm? Statystyki w linku twierdza, ze przestepczosc SPADŁA. Ja tego spadku jakos specjalnie nie widze. Zupelnie nie polemizuje z faktem, ze 70% mieszkancow Cape Town nie czuje sie w nocy bezpiecznie. W Johannesburgu bedzie to 100%. To tez sie nie zmienilo od lat. Ja tez sie nie czuje bezpiecznie, wiec mam kraty w oknach i alarm. Po prostu nie widze pogorszenia.

          • Zastanawia mnie jedno, skoro skala jest tak duża to czemu ludzie nie wezmą sprawy w swoje ręce, chodzi zarówno o reakcję czynną jak i presję na rządzących danym obszarem ?
            Cały czas pojawiają się apele w stylu:
            http://www.wheels24.co.za/News/Guides_and_Lists/10-ways-to-prevent-smash-n-grab-incidents-in-sa-20160706

            W PL nie do pomyślenia jest aby taki czy inny napad miał miejsce w biały dzień, a gdyby do tego doszło to „cała wieś” postawiona byłaby na nogi, obywatelskie zatrzymania czy patrole społeczne ruszyłyby do konfrontacji, o szeroko zakrojonej akcji pościgowej Policji nie wspominając…, a tu (w SA) tylko zamiatanie spraw pod dywan i nawoływanie do uległości wobec bandytów… Przecież tym sposobem ten kraj się stacza…

          • Problem w tym, ze typowy „smash&grab” nie dzieje sie na „wsi” tylko w uczeszczanym miejscu zazwyczaj w Johannesburgu ( to taka 8 milionowa wies…). Trwa ok 60 sekund i nawet jesli „wies” by chciala zareagowac, to i tak nie zdazyli zapisac numerow rejestracyjnych. Widze, ze dużo wiesz na temat RPA, podziel sie prosze moze metodami jak unikac zagrozen (poza tymi, ktore wymienilam).

  14. Pingback: Życie w RPA – raj na ziemi czy istne piekło? | Blondynka w Krainie Teczy

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s